wtorek, 28 lipca 2015

Orientana, Ajurwedyjski szampon, Imbir i trawa cytrynowa - recenzja

Hej ;)

Dzisiaj mowa o produkcie który odgrywa istotną rolę w higienie włosów :) przyznam się szczerze, że ciężko się bez niego obyć i zapewne wiele osób się ze mną zgodzi, chociaż ostatnio coraz więcej włosomaniaczek myjąc włosy stosuje zamienniki czyli odżywkę czy nawet jajko.

Co to jest szampon ?

Czyli co na ten temat możemy znaleźć w wikipedii:

"Jest to zazwyczaj płynny środek do mycia włosów, zawierający ciekłe mydło, substancje pieniące oraz substancje pomocnicze, takie jak związki zapachowe, odżywcze, nawilżające, antystatyczne, natłuszczająco-nabłyszczające, lecznicze i koloryzujące włosy."

Czyli wszystko się zgadza :)

Jest to kosmetyk mający za zadanie przede wszystkim oczyszczać włosy i skalp ze wszelkich zanieczyszczeń. To jego podstawowa funkcja - szampon ma po prostu dbać o higienę włosów a kwestia pielęgnacyjna to już drugorzędna sprawa. Przynajmniej tak to w moim odczuciu wygląda :)

Rodzaje szamponów wg MissM
- szampon oczyszczający - ma w składzie SLS lub SLES,
- szampon pośredni, między rypaczem a tym delikatniejszym - ma w składzie łagodniejsze detergenty np ALS
- szampon delikatny - zazwyczaj są to szampony dziecięce lub ekologiczne

Inne rodzaje szamponów:
- szampon przeciw wypadaniu włosów
- szampon dla włosów przetłuszczających się
- szampony lecznicze ( przeciwłupieżowe, przeciwgrzybicze )
- szampony dla włosów farbowanych
- szampony typu volume
- szampony typu 2w1 z odżywką
- szampony typowo pielęgnacyjne ( z dużą ilością nawilżaczy lub olejów czy silikonów)
- szampony dziecięce
- szampony ekologiczne

A teraz  przejdźmy do głównego punktu dzisiejszego postu :)

Orientana, Ajurwedyjski szampon do włosów, imbir i trawa cytrynowa



Już rok temu słyszałam o nim pozytywne opinie, dlatego kupiłam go parę miesięcy temu, bardzo zaciekawiona co jest cudownego w tym szamponie :)

Opis produktu
Naturalny szampon do włosów na bazie roślin indyjskich

Amla - zapobiega wypadaniu
Reetha - naturalnie oczyszcza 
Shikakai - zmiękcza i wygładza
Lodhra - chroni skórę głowy
Imbir - nadaje połysk
Trawa cytrynowa - odświeża

Produkt bez parabenów, parafiny, ftalanów, olejów mineralnych i silikonów.
Nie zawiera SLS/SLES

Sposób użycia: niewielką ilość nanieść na wilgotne włosy. Dokładnie spłukać. 

Skład




Aqua (woda), Lauryl Glucoside (substancja powierzchniowo czynna ), Palm Kernel/Coco Glucoside ( łagodne detergenty/emulgatory ), Emblica Officinalis Fruit Powder (Amla) , Cocamidopropyl Betanine (substancja myjąca) , Glyceryl Oleate (emoilent tłusty) Sapindus Mukurossi Fruit Powder (orzechy piorące ) Sodium Cocoyl Glutamate ( substancja powierzchniowo czynna ), Rosa Damascena Flower Oil (olejek różany ), Glycerin (gliceryna), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu ), Sodium PCA ( substancja hydrofilowa, higroskopijna), Hydrolyzed Wheat Protein (proteiny pszenicy), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy) , Acacia Concinna Fruit Powder ( shikakai ), Symplocos Racemosa Bark Extract (lodhra) , Sepicontrol A5 ( zmniejsza wydzielanie sebum ) Polyquaternium 10 (IV-rzędowa sól amoniowa, poprawia rozczesywalność) , Cymbopogon Schoenanthus (trawa cytrynowa), Oramix Ns (naturalna substancja powierzchniowo czynna) , Hydrolyzed Sweet Almond Protein (hydrolizowane proteiny ze słodkich midgałów ) , Menthol ( mentol ), Xanthan Gum (guma ksantanowa, zagęstnik), Zingiber Officinale Oil ( olejek imbirowy), Citric Acid (kwas cytrynowy), Sodium Benzoate (konserwant) , Potassium Sorbate (konserwant).

Jak widać skład bardzo bogaty, pełen dobroci. Do tego łagodne detergenty, można powiedzieć, że mamy do czynienia z naprawdę wartościowym produktem.

Opakowanie:

Szampon znajdziemy w niedużej, zgrabnej buteleczce z zamknięciem na klik, o pojemności 210 ml, a otworek dozujący jest odpowiedniej wielkości - mamy pewność, że nie wylejemy zbyt dużej ilości szamponu. Szata graficzna jest estetyczna, dominuje kolor zielony. Etykieta jest przejrzysta , z łatwością można wyczytać skład. 


Konsystencja, kolor, zapach:

Konstystencja jest gęsta, niezbyt lejąca, szampon łatwo się aplikuje. Kolor pomarańczowo-perłowo-transparentny, a zapach przyjemny, taki świeży, czuć nutę trawy cytrynowej.


Wydajność:

Szampon bardzo dobrze się pieni, potrzebna jest niewielka ilość aby oczyścić skalp i włosięta. Dlatego też jak najbardziej można określić ten produkt wydajnym :) dużo też zależy od tego jak często będziemy go używać. Sama korzystałam z niego dwa, trzy razy w tygodniu i starczył mi na wiele miesięcy.

Cena:

Jak dla mnie trochę zbyt wysoka, za szampon zapłaciłam ok. 34 zł. Był to chyba mój najdroższy włosowy kosmetyk :) Ale biorąc pod uwagę wydajność nie jest tak źle.

Dostępność:

Z tym też jest ciężko, na pewno szampon można zakupić w sklepie internetowym Orientana, można również złożyć zamówienie np. w Empiku i później odebrać produkt w sklepie. Oprócz tego można szukać szczęścia w Hebe lub w Naturze, ja właśnie w tej drugiej drogerii nabyłam ten szampon ( muszę jednak zaznaczyć, że była to taka "wypasiona" Natura )

I najważniejsze, czyli działanie:

Od szamponu na co dzień oczekuje aby dobrze się pienił, zmywał oleje, nie plątał włosów, nie obciążał i nie powodował łupieżu. Orientana wszystkie te warunki spełniała. Niestety tylko jeden raz spróbowałam umyć włosy samym szamponem, bez nakładania odżywki, dlatego ciężko mi opisać jak się spisuje.Ale pamiętam, że włosy wyschły mi wtedy w rekordowym tempie, nie miałam problemów z rozczesywaniem, pamiętam również, że czupryna była odświeżona i błyszcząca u nasady :) 

PLUSY:
- dobrze się pieni
- wydajność
- łatwość dozowania
- zapach
- szata graficzna, przejrzysta etykieta
- dobrze zmywa oleje
- nie obciąża, a odświeża
- bogaty skład, łagodne detergenty
- nie podrażnia

MINUSY:
- cena
- dostępność

Czy kupię ponownie ten szampon ?

Nie :) działanie ma bardzo dobre, ale ja lubię testować nowe produkty. Dodatkowo cena jednak nie zachęca.

Podsumowując:

Szampon jest naprawdę godny polecenia. Pytanie tylko czy rzeczywiście potrzebny jest nam aż tak bogaty skład, kiedy wymagamy od szamponu jedynie oczyszczenia z brudu ? Oczywiście to dobrze, że taki produkt ma same wartościowe składniki, ale przed zakupem trzeba się zastanowić czy rzeczywiście potrzebny nam cudowny szampon przy tuzinach masek i odżywek, kiedy w rzeczywistości wystarczy nam o wiele tańszy produkt który tak samo będzie oczyszczał, zmywał oleje i odświeżał czuprynę. Dlatego ten kosmetyk polecałabym osobom które stosują  minimalizm, myślę, że wtedy szampon będzie świetnym dopełnieniem pielęgnacji :)


Znacie, lubicie ? ; )

Trzymajcie się ciepło i do następnego :)


 

niedziela, 26 lipca 2015

Niedziela dla włosów #7 - pielęgnacja złożona :)

Hej ;)

Z moimi włosami zbyt dobrze chyba nie jest, ale nie ma co się dziwić, teraz nie mają łatwego życia, słońce, basen, chlor, oj to wybuchowa mieszanka :)
Dlatego dzisiaj w rolach głównych pielęgnacja złożona, na ten temat ostatnio pisała Kasia ( autorka bloga Kasia na fali ) i to właśnie ten wpis zainspirował mnie do działania :) Trochę się bałam co z tego wyjdzie, niestety przyklap i obciążenie są mi bardzo znane i z pewną obawą rozpoczęłam rytuał pielęgnacyjny, który odbył się wyjątkowo wcześniej.

Co zrobiłam ?

- naolejowałam włosy olejkiem sezamowym Wellness&Beauty na mokro, na ok. 3 godziny
- umyłam skalp szamponem Orientana, Imbir i trawa cytrynowa
- następnie na wilgotne włosy nałożyłam pół saszetki Biovax do włosów słabych, skłonnych do wypadania na ok. 30 minut ( pachnie przepięknie ! )
- po spłukaniu maski, wmasowałam maskę Kallos Blueberry, na ok. 5 minut
- po spłukaniu jagódki, rozczesałam wilgotne włosy na mokro i pozostawiłam do wyschnięcia.
- na suche już końcówki wtarłam odrobinę serum Mythic Oil

Nie chciałam dodawać żadnych półproduktów, byłam ciekawa, jak maski się spiszą w czystej formie. 

A oto i efekt:

Jedynie co to staram się nie zwracać uwagi na ten puszek wyżej ucha ;)




Jest super :) zwykle kilka godzin po myciu, moje włosy nie wyglądają idealnie, a teraz było zupełnie inaczej. Połysk, ładny skręt, miękkość - aż sama nie mogłam uwierzyć w to co widzę, nie mogłam przestać ich dotykać :)   
Niestety nie mogłam wtedy zrobić zdjęć, zwyczajnie brakło czasu, a szkoda - dlatego zdjęcia są z następnego dnia po myciu.
Zdaję sobie też sprawę z faktu, że moje włosy potrzebują mocniejszego oczyszczania, ale jak na złość nie mam teraz kiedy kupić szamponu. 



Najprawdopodobniej na stałe włączę taką pielęgnację, a na pewno na ten okres letni. Uwielbiam takie odkrycia, nie myślałam, że po dwóch latach włosomaniactwa może mnie coś jeszcze tak zaskoczyć :)

A jak Wasze niedziele ?

Trzymajcie się ciepło :)

środa, 22 lipca 2015

Cienie i blaski naszych włosów cz. III

Hej :)

Było już o budowie włosa i rodzajach włosów, a dzisiaj skupimy się na troszkę innym podziale - ze względu na czynnik problematyczny który potrafi nas skutecznie załamać/wkurzać/zdołować.
Każda kobieta marzy o pięknej i bezproblemowej czuprynie która będzie dumą i swego rodzaju wizytówką. Niestety niezbyt często mamy do czynienia z takim zjawiskiem, każda z nas zaciekle walczy z przynajmniej jednym problemem który jest opisany poniżej.


Podział włosów ze względu na czynnik problematyczny:

-włosy zniszczone
- włosy suche
- włosy przetłuszczające się
- włosy wypadające
- włosy ze skłonnością do puchu

To oczywiście bardzo ogólny podział, bo problemem może też być brak objętości, rozdwojone końcówki czy elektryzowanie się włosów.

Ponadto powinny być nam znane też inne pojęcia: 

- włosy dysplastyczne/dystroficzne
- włosy obrysowe
- Trichofagia
Trichotillomania
- łysienie androgenowe i plackowate

A dzisiaj zajmiemy się pierwszym typem :)

WŁOSY ZNISZCZONE

Cechy charakterystyczne: 
- włosy są matowe, sianowate, suche, porowate
- końcówki rozdwojone, kruszą się
- najczęściej występuje nadmierne wypadanie
- mokre pasma ciągną się jak guma
- włosy się plączą, trudno je rozczesać, są bardzo delikatne i łatwo je jeszcze bardziej uszkodzić
- niestety nie da się ich zregenerować całkowicie 

A wyglądają mniej więcej tak:

źródło

Kiedy mamy do czynienia z tego typu włosami ? 
Najczęstszymi winowajcami są zabiegi fryzjerskie i stylizujące a najbardziej destrukcyjne jest chyba rozjaśnianie. Oczywiście nie chodzi tu o rozjaśnianie o 1-2 tony ( niestety włosy też ucierpią - na szczęście w mniejszym stopniu) ale przykładem może być przejście z czerni, ciemnego brązu, rudości  na blond. Ważne jest też gdzie wykonujemy zabieg - czy w salonie fryzjerskim gdzie możemy liczyć na doświadczenie fryzjera ( chociaż z tym to też różnie ) czy w zaciszu domowym kiedy sami eksperymentujemy z rozjaśnianiem. 
Zwykłe farbowanie też troszkę wpływa na kondycję włosów, ale jeżeli są one odpowiednio pielęgnowane to potrafią wyglądać bardzo dobrze :) 

Innym takim zabiegiem może być trwała ondulacja - dawniej bardzo często praktykowana, dzisiaj już trochę mniej :) polega na zmianie struktury włosa za pomocą chemicznych składników. I tym oto sposobem posiadaczka prostych jak drut włosów, może stać się właścicielką niesfornych kręciołków, a czy efekt jest wart zachodu to już kwestia sporna. 

Nie tylko u fryzjera możemy zniszczyć włosy :) mając odpowiedni arsenał możemy urządzić naszym włosom istną masakrę nawet we własnym domu :) chodzi tutaj przede wszystkim o namiętne prostowanie, lokowanie czy używanie suszarki z gorącym nawiewem. Tutaj największą rolę odgrywa wysoka temperatura. Oczywiście używanie tego rodzaju sprzętu raz na jakiś czas nie wpływa szkodliwie na naszą czuprynę,a ale inaczej sprawa wygląda kiedy przykładowo prostownica codzienne katuje nasze włosy i to bez użycia kosmetyków termoochronnych. W rezultacie nasze pasma są spalone, suche, kruszą się i ogólnie nie wyglądają  zbyt dobrze.

Winne mogą być też kosmetyki które mają w składzie alkohol (działanie wysuszające) oraz czynniki mechaniczne. Niestety też trzeba dbać o takie drobne szczegóły jak spanie w związanych włosach i koniecznie wysuszonych. Mokrych włosów nie można trzeć ręcznikiem, szarpać, wystawiać na słońce, gdyż wtedy są najbardziej narażone na uszkodzenia. 

Najlepiej jest zrezygnować ze wszystkich zabiegów które mają wpływ na gorszą kondycję włosów, ale jeżeli nie jest możliwe, to można skorzystać z kilku alternatyw.

Odnośnie rozjaśniania włosów - jak już wyżej wspomniałam, tego typu zabieg najlepiej przeprowadzać stopniowo pod okiem zaufanego fryzjera. 
Myślę, że z farbowaniem spokojnie sobie same poradzimy, chociaż jak ktoś woli powierzyć to zadanie fryzjerowi, to też nie widzę problemu.

Zdrowszą alternatywą jest na pewno henna, która świetnie nadaje blask i nie niszczy włosów ;) chociaż potrafi dość mocno wysuszyć, ale jest mnóstwo zwolenniczek tego typu koloryzacji.

Suszarka również może stać się naszym  sprzymierzeńcem, ale pod pewnymi warunkami - ważny jest chłodny nawiew :)

Jeśli chodzi o prostowanie czy lokowanie  - na to też znajdzie się sposób :) można pokochać swoje włosy takie jakie są i odnaleźć fryzurę w której będziemy się podobać - w przypadku fal, odpowiednie cięcie może zadziałać cuda. Pomocna może być również płukanka szałwiowa czy odpowiednie modelowanie suszarką. A wtedy raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić na małe prostowanie, ale w towarzystwie kosmetyków chroniących przed wysoką temperaturą. 

Jest też inny sposób - trochę droższy ale skuteczny, a jest to zabieg keratynowego prostowania. Włosy wyglądają na zdrowsze, są błyszczące, dociążone a na dodatek naprawdę proste. Efekt utrzymuję się od 3 do nawet 6 miesięcy. 

Fale lub loki możemy uzyskać za pomocą koka ślimaka, chusteczek nawilżających, papilotów, żelu lnianego, ręcznikowania (plopping), stylizatorów bez alkoholu. Przydatny jest również dyfuzor, także opcji jest wiele :)
 
Skupiając się na szczegółach, musimy pamiętać o wiązaniu włosów na noc, mają być przy tym suche. Gumka nie może mieć metalowych części. Ręcznik możemy zastąpić bawełnianą koszulką, znakomicie wchłania wodę, po myciu wystarczy odcisnąć jej nadmiar. 

A jak powinna wyglądać pielęgnacja ?

Najlepiej jest obciąć przynajmniej część zniszczonych włosów: po pierwsze nie wyglądają zbyt dobrze, a po drugie pasma i tak się kruszą ( dlatego czasem mamy wrażenie, że nasze włosy w ogóle nie rosną ). Rozumiem jednak, że nie każdy czuję się dobrze w krótszych włosach, dlatego trzeba końcówki ścinać stopniowo i zapuszczać zdrowy odrost. 

Odnośnie mycia - nie są wskazane bardzo mocne szampony, działają wysuszająco, a włosy po nich się plączą. Lepiej postawić na delikatniejszy szampon, który będzie miał w składzie dużo emolientów. 

Bardzo ważne jest olejowanie przed każdym myciem i nawet po myciu - bez tego ani rusz. Warto wypróbować kokos, oliwe  z oliwek czy olej lniany - do wyboru do koloru :) 

Tak samo niezbędne jest intensywne odżywianie - maski, maski i jeszcze raz maski nakładane przynajmniej raz w tygodniu na pół godziny pod czepek. Najlepiej z dużą ilością olejów i nawilżaczy. Trzeba też pamiętać o proteinach bo to naturalny budulec włosa, jednak w nadmiarze może nam bardziej zaszkodzić niż pomóc - nastąpi wtedy zjawisko przeproteinowania. Aby tego uniknąć należy łączyć proteiny z emolientami. Więcej o maskach możemy poczytać tutaj

Naszymi sprzymierzeńcami będą również odżywki d/s oraz sera silikonowe. Będą chronić nasze włosy, ułatwią rozczesywanie i poprawią wizualnie ich wygląd, dlatego bardzo ważne jest aby nie unikać silikonów, bo na tym etapie pielęgnacji są mocnym punktem.

Wydawać się może, że takie włosy są nie do odratowania, ale przy odpowiednim traktowaniu i pielęgnacji możemy poprawić ich stan :) niestety - nie da się ich zregenerować, musimy poczekać aż całkiem odrosną. 

I nie chodzi też o to aby całkowicie rezygnować z niszczących zabiegów, w końcu włosy są dla nas - jeżeli mamy ochotę je farbować, rozjaśniać czy prostować to nie widzę problemu, ale ważne jest aby robić to z głową. 

Mam nadzieję, że Wy nie macie do czynienia z tego typu problemem :)

Trzymajcie się ciepło :)



poniedziałek, 20 lipca 2015

Niedziela dla włosów #6 - pod znakiem nowości

Hej ; )

W końcu nadszedł ten magiczny moment i Madzia w weekend zawitała do Rzeszowa :) a w moim przypadku było to równoznaczne z włosowymi zakupami które i tak były planowane. 

Co kupiłam ?

  • Ciekawił mnie bardzo olej sezamowy z Wellness&Beauty, a w zasadzie to mieszanka różnych olejów, przeznaczona do kąpieli - oczywiście zakupiłam ją z myślą o włosach w Rossmannie za ok. 8 zł.
  • Tak samo było z Kallosem Color - wybrałam mniejsze opakowanie ( 275 ml ). Ma dość wysoko w składzie olej lniany, średnio jestem do niego przekonana, ale postanowiłam mu dać jeszcze jedną szansę. Ponadto chciałabym spróbować myć tą maską włosy;) kupiłam ją w Hebe za 6 zł.
  • do tego chciałam kupić szampon oczyszczający i suchy szampon. Niestety żaden z tych kosmetyków ostatecznie do mnie nie trafił.  Przyznam szczerze, że suchy szampon jednak sobie odpuściłam, a co do klasycznego rypacza...to kupiłam inny szampon - delikatniejszy. A jest to szampon Biolaven z olejkiem lawendowym. Słyszałam o nim wiele dobrego i musiał być mój ;) najpierw wykończę jednak Orientane, ale już prawie widać denko :) Za szampom zapłaciłam za niego ok 15 zł a był dostępny w Aptece Lafarma.
  • Na szampon oczyszczający też przyjdzie czas, w końcu to koszt do 5 zł, więc to nie majątek ;)

Koniec chwalenia się, teraz czas na niedziele dla włosów a w rolach głównych wyżej wymienione nowości ( oprócz szamponu )

Co zrobiłam ?

- na początek olejowanie włosów na sucho olejem sezamowym Wellness&Beauty na ok 3 godziny. (debiut)
- po tym czasie umyłam je szamponem Orientana, Imbir i trawa cytrynowa 
- po odsączeniu z nadmiaru wody wmasowałam w mokre włosy maskę Kallos Color na pół godziny. ( debiut )
- po spłukaniu maski, rozczesałam włosy na mokro grzebieniem
o szeroko rozstawionych zębach (przy okazji trochę ponarzekałam na wypadanie) i pozostawiłam je do wyschnięcia 
-  i na koniec już na suche włosy wtarłam odrobinę serum Mythic Oil.

Nie chciałam za bardzo kombinować, dzisiaj wolałam sprawdzić jak mniej więcej sprawdzą się nowe nabytki :)

A oto efekt :)




Jak na złość moje włosy nigdy nie są fotogeniczne :) oczywiście lampa też tutaj zrobiła swoje.
Bez lampy tak różowo nie jest, ale nie wiem czemu, bo widzę gołym okiem że nie jest źle, ale cóż to tylko aparat. 

Jest przyzwoicie, włosy są miękkie, wygładzone i takie miłe w dotyku, do tego wciąż pachną Kallosem. Ale liczyłam na coś więcej, jakiś efekt wow - zawsze mam tak przy nowych produktach :) Cóż będę je dalej wnikliwie testować ;)

Trzymajcie się ciepło :)




piątek, 17 lipca 2015

Kallos Blueberry - recenzja

Hej :)

Na wstępie chciałabym napisać kilka słów o produkcie który w mojej ocenie jest jednym z najważniejszych kosmetyków służącym do pielęgnacji włosów i powinien się znaleźć w kosmetycznym kąciku każdej damy - mowa tutaj o masce :) 

Co to jest maska - oczywiście jako włosowe mazidło :)

Jest to kosmetyk mający za zadanie odżywić nasze włosy i odbudować ich strukturę  Niestety nie jest w stanie zregenerować zniszczonych partii na stałe -  dlatego ważne jest aby nakładać maski systematycznie ale według naszego uznania (wszystko zależy od kondycji kłaczków) 

Znajdziemy ją w opakowaniu lub tubie z piękną szatą graficzną i różnorodną pojemnością. Zawartość zazwyczaj ma konsystencje gęstą i pięknie pachnącą, najczęściej w białym kolorze. Istotna jest również łatwość aplikacji. Jest mnóstwo ofert tego typu produktu, dlatego jest w czym wybierać, a znaleźć je możemy wszędzie, w supermarketach, drogeriach, sklepach fryzjerskich, czy w internecie :) Ceny są różne, od kilku złotych aż do kilkudziesięciu, ale wg mnie tańsze maski w niczym nie ustępują tym droższym które są teoretycznie lepsze. To już kwestia tego, czego tak naprawdę nasze włosy potrzebują.
 

Maski możemy również stworzyć w zaciszu domowym, z produktów które możemy znaleźć w kuchni  ;) przykładowo może to być jajko, miód, olej, mąka ziemniaczana, kakao, jogurt naturalny, drożdże czy owoce. Takie eksperymentowanie może dać naprawdę wspaniałe efekty.

Co zawdzięczamy masce ? 

Przede wszystkim blask, wygładzenie, miękkość, mięsistość, odpowiednie dociążenie, łatwość rozczesywania na mokro, brak puchu, czasem podkreślenie skrętu. Jeżeli trafimy na swój ideał, to właśnie takie zmiany zauważymy. Czasem niestety po użyciu maski nasze włosy są suche, matowe, przeciążone, puszą się albo w ogóle nie widać efektu. Najczęściej winowajcami są wtedy składniki aktywne (ale nie tylko) które mogą nie służyć naszej czuprynie. Trzeba metodą prób i błędów testować tego typu kosmetyki albo po prostu obserwować swoje włosy, zastanowić się co im może pomóc.

Skład masek: 

Zawsze największą ilość składu stanowi woda. Oprócz tego możemy tam znaleźć różnego rodzaju substancje powierzchniowo czynne, regulatory ph, konserwanty, esencje zapachowe, witaminy, ekstrakty oraz emolienty (składniki wygładzające - alkohole tłuszczowe, oleje, silikony), proteiny (składniki regenerujące,  - najczęściej jest to hydrolizowana keratyna, hydrolizowane proteiny mleka, kolagen, elastyna, jedwab) i humektanty (składniki nawilżające - gliceryna, kwas hialuronowy, aloes, glikol propylenowy).
Maski mogą być typowo emolientowe, proteinowe lub humektantowe. Oprócz tego, możemy również dodawać własne półprodukty, według naszego uznania, np. miód, glicerynę, hydrolizowaną keratyne (dostępna przez internet) czy olej.

Maska a odżywka 

Można powiedzieć, że działają podobnie, ale różnica jest znaczna :) Maska przed wszystkim ma bogatszy skład (jakościowo). Z tego też względu maskę należy nakładać na włosy na mokre włosy (a czasem przed myciem, może też nam służyć do emulgowania oleju) na około pół godziny pod czepek i turban, aby substancje w niej zawarte mogły odpowiednio zadziałać.
Odżywka zaś działa tylko na powierzchni włosa, ma nadawać blask, chronić przed uszkodzeniami mechanicznymi i ułatwić rozczesywanie włosów. 

Każda maska może być odżywką, ale odżywka już nie zadziała jak maska :)

Na co trzeba uważać ?

Przede wszystkim na to, aby nakładać tego rodzaju produkt na długość od ucha w dół, aby niepotrzebnie przeciążyć włosy (chyba, że cały proces pielęgnacyjny odbywa się przed myciem). Wyjątkiem są maski przeznaczone dla skóry głowy -  mogą one działać nawilżająco i kojąco na skalp, hamować przetłuszczanie się włosów lub przyspieszać ich porost. Nie zaleca się również nakładania masek na całą  noc

Najpopularniejsze w mojej opinii maski w blogosferze :)

- Kallosy
 - maski Biovax 
- rosyjskie maski Babuszki Agafii (najbardziej znana jest chyba drożdżowa) oraz  maski Planeta Organica i Love2mix 
- maska NaturVital aloesowa
- maska Gloria
- maska Isana z olejkiem arganowym
- maska Alterra Granat i Aloes
- maski BingoSpa
- maski Ziaja
- maski Serical

Oczywiście nie są to wszystkie maski, ale nie chciałam tworzyć baaardzo długiej listy, bo to temat na inny post :)

A teraz po tak rozbudowanym wstępie zapraszam Was na recenzję maski Kallos Blueberry. 



Opis produktu:

Maska z aktywnym składnikiem - ekstrakt z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Maska ze względu na wysokie stężenie substancji czynnych i witamin natychmiast odżywia i pielęgnuje suche i zniszczone farbowaniem włosy.
Olej z awokado głęboko odżywia włosy i skórę głowy. Włosy są zdrowe, elastyczne i lśniące.


Sposób użycia: stosuj po umyciu, na wysuszonych ręcznikiem włosach. Po upływie 5 minut spłucz. 


Skład:
 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone.


Maska typowo emolientowa, poprzez obecność oleju awokado który znajduje się całkiem wysoko. Do tego mamy ekstrakt z borówki czarnej (zaraz po zapachu), dwa przyjazne silikony (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol), humektant, (propylene glycol) oraz witaminy i antyoksydanty. 
Czyli jest bardzo dobrze :)

Opakowanie:

Tak jak każdą maskę Kallos, jagódkę znajdziemy w litrowym, plastikowym słoju (podobno niezbyt wytrzymały na upadki) w przepięknym kolorze "jagodowym". Ogólnie szata graficzna Kallosów jest bardzo udana, wygląda nowocześnie i estetycznie ;) 

Konsystencja, kolor, zapach
 



Zbita, budyniowata, o mlecznym kolorze, niezbyt gęsta, taka w sam raz :) nie spływa z włosów, bardzo dobrze i szybko ją się aplikuje. Zapach przyjemny, taki kwiatowy, chociaż czuć nutę chemii, ale mi to nie przeszkadza - niestety w niczym nie przypomina jagódki :)

Wydajność:

Przerażająca :) Litrowy słój to naprawdę już coś,  a niestety w moim otoczeniu nie ma innej włosomaniaczki która docenia tyle dobroci. Myślę, że za jakiś czas zorganizuję jakieś rozdanie odlewkowe, bardzo chętnie się podzielę z Wami :)

Cena:

Niewiarygodna :) Do tej pory nie mogę uwierzyć, że istnieją litrowe maski za około 10 zł i do tego jeszcze bardzo dobrej jakości. Wielki plus!

Dostępność:

Drogeria Hebe, sklepy fryzjerskie, chociaż coraz częściej te maski można znaleźć w mniejszych kosmetycznych sklepikach. Oprócz tego pomocny jest również internet i drogerie internetowe ;)

Działanie:

Jestem bardzo zadowolona z tej maski, włosy po niej są gładkie, miękkie, lśniące, miłe w dotyku, dociążone. Stosowałam ją w różnych kombinacjach (przed myciem, do emulgowania oleju, po myciu na 5 minut i na pół godziny pod czepek), oraz ją tunnigowałam (mąka ziemniaczana) i zawsze spisywała się bardzo dobrze. 
W najbliższym czasie planuję umyć jagódką włosy, jestem bardzo ciekawa jak pod tym względem będzie się sprawować.

PLUSY:

- oczywiście bardzo dobre jakość - maska odpowiednio dociąża, odżywia, wygładza, nadaje mięsistość i połyk.
- bogaty i bezpieczny skład
- pojemność i wydajność - wręcz piorunująca
- cena (chociaż nie wszędzie jest taka sama)
- szata graficzna - miła dla oka
- zapach 
- łatwość aplikacji

MINUSY:

- dostępność, chociaż i tak z tym jest lepiej
- minusem może być też pojemność - być może nie każdemu ta maska posłuży, a tu jednak mamy spory słój do wykończenia :) są dostępne też mniejsze Kallosy (275 ml za ok 5 - 6 zł) ale są to starsze wersje (z tych nowszych mniejszą pojemność ma Keratin, Color, Silk,)
- niezbyt wytrzymałe opakowanie - nie miałam okazji tego sprawdzić i nie zamierzam, ale podobno maska jest podatna na uszkodzenia mechaniczne, najczęściej spowodowane przez upadki z wysokości

Czy kupię tą maskę ponownie ?

Może kiedyś :) Na ten moment jeszcze mi długo posłuży. Ogólnie maska jest świetna, ale chciałabym przetestować masę innych Kallosów (Cherry, Omege, Aloe, Color, Botox i najnowszą Multiwitamine).

Podsumowując:

Mogę z całego serca polecić ten produkt :) ogólnie cena, wydajność i bardzo dobra jakość - te cechy bardzo do mnie przemawiają, myślę, że Kallosy już na stałe zagoszczą w mojej szafce z mazidłami włosowymi. Na ten moment te maski są chyba najpopularniejsze w blogosferze ;) 




A Wy lubicie Kallosy ? ;) które Was najbardziej kuszą ?

Trzymajcie się ciepło :)




wtorek, 14 lipca 2015

Niedziela dla włosów #5 - minimalistycznie ;)

Hej :)

Piszę już do Was z samych Bieszczad :) jest pięknie chociaż trochę deszczowo się zrobiło, ale tylko dlatego bo ja się zjawiłam :) Najwyraźniej moja obecność nie sprzyja tutejszej pogodzie.

Muszę się też przyznać, że trafiłam pod nożyczki przyszłej teściowej - decyzję podjęłam całkiem spontanicznie, poszło ok. 3 cm. Niby niewiele, ale mam wrażenie, że moje włosy są bardzo krótkie :)

Do pracy niestety nie poszłam, razem z chłopakiem doszłam do wniosku, że jednak się nie opłaca, mamy dość sporo wyjazdów na początku sierpnia, a wiadomo, że żaden pracodawca nie da mi tyle wolnego :) 
Mimo tego i tak nie mam zbyt wiele czasu, dlatego uraczę Was dzisiaj minimalistyczną niedzielą dla włosów. 

Co zrobiłam ? 

- tradycyjnie nałożyłam olej z nasion bawełny, na glicerynę - na ok. 40 minut
- następnie umyłam włosy szamponem Orientana, Imbir i trawa cytrynowa
- na mokre włosy wmasowałam ekspresową maskę Babuszki Agafii, na ok. 5 minut
- po spłukaniu maski i rozczesaniu włosów na mokro grzebieniem o rozstawionych zębach, pozostawiłam
je do wyschnięcia.
- na koniec już na suche włosy, wtarłam w końcówki odrobinę oleju z nasion bawełny

A i oto efekt ;)


Nie jest tragicznie ) włosy są miękkie, miłe w dotyku, błyszczą. Czasem taki minimalizm też jest im potrzebny ; ) chociaż wydaje mi się, że są odrobinę oklapłe i bez życia.

Wkurza mnie jednak pewna rzecz. Można zauważyć, że zaraz przy nasadzie włosów widać prześwit. Nie wiem, czy może źle włosy się ułożyły, a może to wina aparatu ale troszkę się przestraszyłam. Nigdy nie miałam problemów z gęstością, na wypadanie  narzekałam owszem, ale wydawało mi się, że jest wszystko okey. Tylko teraz boję się zmierzyć obwód kucyka xd Na pewno będę obserwować swoje włosy i w razie czego zacznę działać, bo nie ma co się załamywać, chociaż po wnikliwej analizie dochodzę do wniosku, że to jednak wina uczesania ;)

A jak Wasze niedziele ?

Trzymajcie się ciepło ;)



sobota, 11 lipca 2015

Wybór włosowych kosmetyków na wakacje :) - czyli co zabrać ?

Hej :)

Za mną już praktyki studenckie, dlatego czas ruszać na wakacje - Bieszczady i mój ukochany już na mnie czekają - prawdopodobnie wrócę w połowie września, także troszkę mnie w domu nie będzie :) w zasadzie będzie mało odpoczynku, bo najprawdopodobniej pójdę do pracy. Wiąże się to też z tym, że będę mieć trochę mniej czasu na blogowanie ale jestem w dobrej myśli i mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić :) chciałabym również tak samo jak do tej pory pielęgnować włosy - ale nie chcę zabierać ze sobą całej mojej szafki z maskami i innymi mazidłami. Z drugiej strony nie wystarczy mi jeden szampon, jedna maska i jeden olej na dwa i pół miesiąca. Co więc zabieram z sobą aby włosięta były zadowolone ? :) 

Oczywiście dużo zależy od tego, ile będzie trwać nasz wypoczynek,  ale ogólnie co na pewno warto zabrać ?
- szampony - jeden delikatny do częstego stosowania, drugi mocniejszy do oczyszczania
- odżywkę - taką uniwersalną, aby posiadała wszystkie potrzebne składniki ( emolienty, proteiny, humektanty )
- ewentualnie maskę mocno odżywczą, nie powinna jednak zajmować zbyt dużo miejsca
-  olej - pielęgnuje, wygładza, ale też stanowi świetną ochronę przed słońcem. Może zastąpić silikonowe serum na końcówki
- suchy szampon dla odświeżenia fryzury

 
Zazwyczaj tak właśnie wyglądam, kiedy przyjdzie mi coś wybrać z kosmetyków ;P

Szampon:

Mam ich trzy, chciałabym zabrać dwa:
- Szampon Orientana, Imbir i Trawa cytrynowa - delikatny, do częstego stosowania
- Szampon Babuszki Agafii - delikatny, bardziej odżywczy, sprawdzający się przy minimalizmie włosowym, gdyż lubi obciążać
- Szampon Isana Med - troszkę mocniejszy, poprzez obecność SLES w składzie, chociaż nie jest to typowy zdzierak. Używany troszkę rzadziej niż Orientana.

Myślę, że wezmę dwa - szampon Babuszki Agafii - sprawdzi się na te szalone miesiące, kiedy będę mieć mniej czasu na odżywianie. Do tego nie zajmuje dużo miejsca:)
Drugi szampon to ten z Orientany. Mam go prawie na wykończeniu, dlatego wolę już go zdenkować i rozejrzeć się za jakąś nowością.
Jeśli chodzi o typowego rypacza, to planuję go kupić już na miejscu i w ten sposób będę mieć do dyspozycji trzy szampony. 

Maski:

I tu już trudniejszy wybór :) trzeba zadbać o to, aby nie zabrakło żadnych podstawowych składników niezbędnych do utrzymania równowagi peh. Blueberry uwielbiam, ale jak zabrać ze sobą litrowe opakowanie ? oczywiście, że jest na to sposób, wystarczy zabrać ze sobą odlewkę i właśnie tak zrobię :) do tego wezmę biedronkowe saszetki maski Biovax (wszystkie dostępne rodzaje) oraz ekspresową maskę Babuszki Agafii. 
Oprócz tego planuję nowy zakup - maskę Kallos Color jako odżywka do mycia (i nie tylko), ale na początek wolę opakowanie 275 ml, przyznam szczerze, przerażają mnie te litrowe pojemności.
A czy rzeczywiście do zakupu dojdzie, to tego nie wiem, zależy jak mi będzie po drodze z Rzeszowem i z Hebe (a to niestety mało prawdopodobne - cóż istnieje też coś takiego jak zakupy internetowe, może trzeba w końcu z tego skorzystać)

Odżywki:

Niby maski też mogą być odżywkami, ale chciałabym zabrać jedną odżywkę która jest odżywką z nazwy :) jej zadaniem jest ułatwienie rozczesywania włosów i dopełnienia dzieła ^^ Tutaj wybór mniejszy - mam do dyspozycji jedynie Garniera z olejem awokado i masłem karite oraz Nivea Long Repair. 

Którą odżywkę wybiorę?

Nivea Long Repair, ponieważ będzie doskonałym uzupełnieniem protein a do tego zapewni mi wygładzenie, połysk  i ochronę :)

Olej:

Olejów nigdy za wiele :) tutaj plus jest taki, że mogę się udać do kuchni i zawsze jakiś znajdę, nawet zwykły kujawski. Mimo tego, chciałabym skorzystać z własnych skromnych zbiorów ;) mam do dyspozycji olej kokosowy, olej z nasion bawełny i olej ze słodkich migdałów. 

Który olej wybieram ?

Olej z nasion bawełny. Buteleczka jest mała, dlatego nie zajmie dużo miejsca, poza tym olej bardzo dobrze się sprawdza :) Na dwa miesiące jeden olej to stanowczo za mało, dlatego podobnie jak z szamponem, zamierzam kupić coś nowego już na miejscu :)

Inne produkty:

Co wezmę ? 

Na pewno henne Khadi, cały czas się zbieram żeby ją wypróbować, ale jeszcze nie nadszedł ten dzień, może w końcu mi się uda :) oprócz tego na pewno gliceryna - jako uzupełnienie humektantów , zapas CP, serum Mythic Oil i moją bawełnianą koszulkę do odsączania nadmiaru wody :) do tego zestawu bardzo by pasował suchy szampon - niestety go nie mam, zrobiłam dłuższą przerwę, ale być może trafi na listę zakupów, podobnie jak szampon, olej i maska.

Podsumowując, jest tego trochę ale taka ilość jest niezbędna, żeby moja pielęgnacja miała ręce i nogi :) dwa szampony, dwie maski ( z czego jedna to odlewka ) + saszetki, jedna odżywka, jeden olej oraz dodatki. Do tego to co mi się uda kupić :) wcale nie jest tego dużo ;P 

Wiem, że ten post raczej nic pożytecznego nie wnosi, jest to raczej stek przemyśleń pt," Co by tu ze sobą zabrać" , ale przyznam, że całkiem mi pomógł :)

Wy też zawsze macie takie problemy przy pakowaniu się  ? ;>
Trzymajcie się ciepło :)  


środa, 8 lipca 2015

Cienie i blaski naszych włosów, cz. II

Hej :)

Zapraszam na kolejną część serii która przedstawia włosy w różnym świetle. Niby są one codziennością każdego człowieka, ale jak potrafią się różnić :) o tym napiszę dzisiaj :)



PODZIAŁ WŁOSÓW: 

# ZE WZGLĘDU NA SIŁĘ SKRĘTU LUB JEGO BRAK:
- proste - nie wywijają się, bardzo łatwo je obciążyć
- falowane - ich skręt przypomina literę S
- kręcone - skręt jest mocniej zaznaczony, w przeciwieństwie do fal, loczki skręcają się wokół własnej osi
- bardzo kręcone, czyli typowe afro - skręt jest bardzo drobny

To oczywiście najprostszy podział włosów ze względu na ten czynnik, jednak istnieje bardziej rozwinięta typologia opracowana przez amerykańskiego fryzjera i stylistę Andre Walkera. Polega ona na rozwinięciu każdego z wymienionego wyżej przeze mnie typu na podtypy oznaczone literkami a, b i c które określają siłę skrętu i grubość włosa.

Wygląda to następująco:

Włosy proste i ich podgrupy:

goodhairday.pl
Jak widać na zdjęciu są to włosy dość cienkie, miękkie, niepodatne na odkształcenia, dlatego trudno jest z nich wyczarować fale czy loki. Ponadto bardzo łatwo je obciążyć. Najczęściej są to włosy zdrowe i niskoporowate.

goodhairday.pl
Tutaj widzimy już włosy o średniej grubości, przez co mają większą objętość i trudniej je obciążyć.

goodhairday.pl

A tutaj włosy grube, mocne i sztywne. Najczęściej spotykane są u Azjatek

Włosy falowane i ich podgrupy:

goodhairday.pl
.
Jest to bardzo uniwersalny podtyp, można łatwo z takich włosów stworzyć gładką taflę lub piękne fale. Zwykle są też cienkie, oklapnięte i bardzo delikatne i podatne na uszkodzenia
goodhairday.pl

Tu już jest włos o średniej grubości a skręt też mocniejszy. Niestety takie włosy dość mocno się puszą, ale mają większą objętość i trudniej je obciążyć.

goodhairday.pl

Nadal widoczny jest kształt litery S, ale tutaj skręt jest  zdecydowanie najmocniejszy w przypadku fal. Pojedynczy włos jest gruby i sztywny.


Włosy kręcone i ich podgrupy:

goodhairday.pl
Tu już mamy loczki. Nie powinno się ich rozczesywać na sucho, przy nieodpowiedniej pielęgnacji potrafią się niesamowicie puszyć. Tutaj mamy skręt bardziej luźny, ale już widać, że włoski okręcają się wokół własnej osi.

goodhairday.pl
Tutaj już mamy drobniejszy skręt


goodhairday.pl
A tu już najdrobniejszy. Tego typu nie ma w książce Walkera, ale czasem bywa dodawany, szczególnie w klasyfikacjach w których główną rolę odgrywa moc skręt. 

Włosy bardzo skręcone ( supełkowe ) i ich podgrupy

goodhairday.pl

Sprężynki typowe dla mieszkańców Afryki. Włosy bardzo ciasno skręcone, dość matowe.

goodhairday.pl

A tutaj widzimy skręt w formie zygzaczków.

#ZE WZGLĘDU NA GRUBOŚĆ WŁOSA:
Włosy cienkie
- delikatne, bardzo łatwo je uszkodzić mechanicznie
- są przyklapnięte i łatwo można je obciążyć
- są "fruwające
- mało podatne na stylizację

źródło

Włosy pośrednie:
- czyli ani cienkie, ani grube, coś pomiędzy :)

Włosy grube:
- przeciwieństwo włosów cienkich, na pewno są bardziej odporne na uszkodzenia i wysoką temperaturę
- potrafią być niestety suche
- są "ciężkie" i przez to też mało podatne na stylizację

źrodło


#ZE WZGLĘDU NA POROWATOŚĆ

Włosy o niskiej porowatości:

- mają ciasno przylegające do kory włosa łuski
- najczęściej są proste, chociaż zdarzają się i kręcone
- wykazują odporność na uszkodzenia mechaniczne i zabiegi fryzjerskie
- mimo tego, można je zniszczyć, wskutek czego następuje zmiana porowatości na wyższą
- są z natury śliskie, gładkie i błyszczące
- preferują minimalizm, takie włosy łatwo obciążyć

Jeden z moich ideałów włosowych :) źródło






Włosy o średniej ( normalnej ) porowatości:
- jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z włosami które są na dobrej drodze do porowatości niskiej, poprzez odpowiednią pielęgnację. Jednak caly czas łatwo mogą się przekształcić w włosy wysokoporowate.

Włosy o wysokiej porowatości:
mają nieregularnie rozmieszczoną łuskę
- najczęściej są to włosy kręcone ( włosy wysokoporowate naturalnie ), ale nie tylko
- na pewno dotyczy to włosów zniszczonych
- są wrażliwe, przy nieodpowiedniej pielęgnacji puszą się, są szorstkie, matowe
- lubią bogatą pielęgnację ( oleje, głębokie odżywianie, silikony )







o tu tu macie żywy przykład z mojego wlosowego archiwum xd



Włosy o mieszanej porowatości: 
- bywa tak w przypadku, kiedy chcemy zapuścić zdrowe włosy ale nie ścinamy jednak zniszczonych końcówek. Wtedy u nasady możemy mieć włosy o porowatości naturalnej ( niskiej, średniej ) a końcówki najczęściej są wysokoporowate. 

# ZE WZGLĘDU NA GĘSTOŚĆ

I tu wyróżniamy:

Włosy rzadkie:
- skóra głowy prześwituje między włosami
- kucyk jest bardzo cienki ( do 5 cm w obwodzie )

Włosy średniej gęstości:
- kucyk ma średnią gęstość ( od 5 do 10 cm w obwodzie )

Włosy gęste:
- kucyk jest gruby ( powyżej 10 cm w obwodzie )

A jakie są moje włosy na dzień dzisiejszy ?
Skręt - raczej typ 2B
Grubość włosa - pośredni
Porowatość - mieszana ( u nasady średnia w kierunku niskiej, końcówki - porowatość wysoka )
Gęstość : pośrednia ( ok. 10 cm w kucyku, chociaż może być teraz mniej, ale boję się sprawdzać ;/ )

Następnym razem przyjrzę się naszym włosowym problemom :)

A na dzisiaj to tyle :) bardzo jestem ciekawa jakie są Wasze włosy :) 

Trzymajcie się ciepło ! :)