sobota, 22 sierpnia 2015

Jak zmieniło mnie włosomaniactwo ? Czyli nowe nawyki :)

Hej dziewczyny :)

Zapewne większość z nas przed włosomaniactwem przeżywała podobny scenariusz. 
Na początku przytrafiło nam się troszkę zniszczeń, włoski są niesforne, wypadają i ogólnie jest tragedia. Jaki jest następny krok ? Otóż działanie na własną rękę - czyli wizyta w drogerii w celu poszukiwania kosmetyków które całkowicie odmienią nasze włosy, a do tego rozdwojone, spalone końcówki cudownie się skleją. Marzenie ściętej głowy. 
I wtedy zaczyna się coś dziać: w ruch idzie internet i wyszukiwarka google. Wpisujemy nasz włosowy problem. I po paru sekundach ukazują nam się zupełnie obce witryny. Przeglądamy, czytamy co rusz otwierając ze zdumienia buzie. Pierwsza myśl - o co w ogóle chodzi ? Olejowanie, peh, skalp, laminowanie żelatyną..co to w ogóle jest ? 
Ale to chyba działa, bo w pewnym momencie widzimy efekty tego cudowania. I zazwyczaj kolejny raz wtedy nam szczęka opada - bowiem widzimy ideał, włosy piękne, błyszczące, mięsiste, dociążone. No jak z reklamy kosmetyków które podobno takie cuda czynią. Coś niebywałego prawda ? Ale niektórzy zamykają te przykładowe witryny - "a bo takie coś na pewno nie zadziała",
"ja nie mam na to czasu", "na pewno sporo trzeba zapłacić za taki efekt" - cóż szkoda, ale są osoby które widzą światełko w tunelu i są zdeterminowane aby polepszyć kondycję włosów. 
I czytają dalej...bo to wciąga. Z każdą chwilą coraz bardziej, chłonie się wiedzę jak gąbka, aż w końcu chce się samemu spróbować.
A jak się spróbuję to już ciężko z tego wyjść :) I to jest właśnie włosomaniactwo :)

Przypadłość na którą "zachorowałam" prawie dwa lata temu. Absolutnie nie żałuję, dzięki temu, że świadomie dbam o włosy inaczej patrzę na pewne rzeczy, a przede wszystkim odnalazłam swoją pasję :)


 Patrzę na składy kosmetyków, a nie czytam opisów producenta.

Potrafię w miarę dobrze rozszyfrować te tajemnicze nazwy, także nie jest dla mnie problemem określić z jakim kosmetykiem mam do czynienia. Ciekawie musi to wyglądać w Rossmannie kiedy przez 5 minut medytuję nad jednym szamponem, uparcie wpatrując się w niego ^^

Przed zakupem dokładnie czytam recenzję wybranego produktu. 

Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, dlatego częściej trafiałam na buble. Na ten moment kompletnie nie wyobrażam sobie zakupienia kosmetyku o którym w ogóle nie słyszałam. Jak tylko taki zobaczę, niedługo potem szukam opinii na jego temat. Uwielbiam recenzje blogowe :P

Mam manię posiadania masek.

To niestety bardziej negatywna przypadłość, na pewno dla portfela. Lubię mieć dużo masek, obracać się wokół nich, mieć duże pole do wyboru podczas rytuału pielęgnacyjnego. Chwilami ogarnia mnie przerażenie z powodu ilości tego wszystkiego, bo jak ja to wykończę przed terminem ważności?!

 Każda wizyta w drogerii jest przemiłym doświadczeniem.
 
Ja po prostu lubię patrzeć na kosmetyki do włosów :) a jak widzę rządek Kallosów w Hebe to aż się uśmiecham. Mam ochotę je wszystkie wykupić, nawet dla samego patrzenia, wąchania ale same widzicie...to nie jest normalne :P Ogólnie przebywanie w drogerii sprawia mi radość. Wiem, że nic nie kupię ani nie znajdę tam nic nowego, ale i tak muszę raz w tygodniu wejść do Rossmanna czy Natury aby zrobić rundkę po regałach :) na moje nieszczęście u mnie w mieście nie ma Hebe ;/

Nie ważne czy w autobusie, na ulicy, u lekarza, w kościele czy gdziekolwiek - zawsze zwracam uwagę na włosy
nastolatek, dorosłych kobiet a nawet mężczyzn.


W myślach określam ich potencjał włosowy, porowatość, gęstość, itd, czasem zachwycam się skrętem, a czasem kręcę głową z niedowierzaniem jak można sobie tak włosy zniszczyć ;)
To świetny sposób na nudę ^^

 Chcę nawracać innych.

W moim otoczeniu nie ma innych włosomaniaczek, nad czym bardzo ubolewam. Nie mam z kim dzielić się włosowymi wrażeniami. No i maskami mogłabym się podzielić, chociaż ostatnio przyszła szwagierka załapała się na odlewkę Kallosa Blueberry. Dużo daje mi blogowanie i kontakt z innymi blogerkami, chociażby przez komentarze.. Ale właśnie i tak chcę nawracać innych :) Średnio mi to wychodzi niestety, gdyż nie chcę być nachalna i na siłę kogoś zmuszać do świadomej pielęgnacji.

Dostrzegam wielofunkcyjność kosmetyków :)

Olej już nie jest takim zwykłym olejem do smażenia, tak samo krem do rąk nie musi być koniecznie tylko do rąk. A zapewne wszyscy też znają wielofunkcyjność jednego z płynów do higieny intymnej, prawda ? :)

Macie podobne doświadczenia, odczucia ? Zmieniło Was włosomaniactwo w jakiś sposób ? :)

Trzymajcie się ciepło ;)



15 komentarzy:

  1. U mnie bardzo się zmieniło na przestrzeni około 4 lat włosomaniactwa :D. Dodałam twoje zgłoszenie do serii: Jak dbasz o włosy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, dziękuję ! :)

      Usuń
  2. Ja też często spoglądam na włosy innych i podziwiam te najbardziej zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam ciągłe jedno uzależnienie - raz dziennie (co najmniej :D) podchodzę do szafki z kosmetykami do włosów i wącham :D mania sztachania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie całkiem zrozumiała ta mania, miałam tak samo z Kallosem Keratin ^^

      Usuń
  4. u mnie niestety tez nie ma Hebe :( ale niedawno otworzyli drogerię Wispol - są w niej kallosy z czego bardzo się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to czytałam miałam wrażenie że czytam o sobie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedys uslyszalam, ze naleze do SEKTY wlosomaniaczek;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam identycznie z tym wyjątkiem że dalej nie ogarniam co i jak ze składami - zdaję się na recenzje innych :D

    I tak samo zwracam uwagę na włosy innych - zwłaszcza jeśli są długie i piękne, ale prawdę mówiąc patrzenie na każde włosy i analizowanie ich wyglądu sprawia frajdę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha :D ja po roku włosomaniactwa mam podobne "natręctwa" :D a jak widzę kogoś zniszczone włosy to już myślę co bym nakładała i co bym zrobiła, aby je zregenerować :D

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie jest dokładnie to samo... Wczoraj będąc z Moim Lubym na imprezie, zagadnęła go jakaś nieznajoma dziewczyna, na co Mój przybiegł mi się "poskarżyć" a ja skwitowałam "No i co z tego? Zobacz jakie ma popalone rozjaśniaczem włosy." A jak później na tej samej imprezie zaczęłam gadać z innymi dziewczynami, Mój Luby chcąc się wtrącić w rozmowę, zwątpił jak usłyszał, że to znowu o włosach...
    Zakrawa chyba na lekką paranoję, ale i tak to kocham <3
    Pozdrawiam kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. "Chce nawracac innych", do dzisiaj mnie trzyma ;D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)