wtorek, 15 września 2015

Po prostu o myciu włosów :)

Hej dziewczyny :)

Wybaczcie moją nieobecność (prawie że tygodniową) ale niestety skończył się mój dwumiesięczny pobyt u chłopaka w Bieszczadach i musiałam wracać do domu, tym bardziej, że rok akademicki się zbliża wielkimi krokami. Nastały cięższe czasy, bo rozłąka potrafi być naprawdę dobijającą sprawą, a przyznam, że nadal ciężko mi jest się zebrać do kupy ale trzeba się w końcu wziąć w garść. 
Przechodząc do głównego tematu postu, dzisiaj skupimy się na banalnej czynności jaką jest mycie włosów. 

Jest to pozornie prosta rzecz, ale często wykonywana mechanicznie. No bo co to za filozofia, zmoczyć włosy, nałożyć szampon, chwilkę pomachać włosami i na koniec porządnie go spłukać ? Teoretycznie nie jest to trudne, jednak w praktyce, nawet podczas tak banalnej czynności możemy popełnić kilka błędów w konsekwencji czego nasze włosy nie będą zadowolone.

Jakie nawyki mi teraz towarzyszą przed, podczas mycia i po ?

Rozczesywanie włosów przed myciem

Pamiętam sytuację kiedy chciałam oczyścić włoski pare dni po wizycie u fryzjera. Włoski ładnie przycięte a do tego loczki wystylizowane pianką czy czymś innym w każdym razie skręt pierwszorzędny. Niestety nie wiedziałam że przy takiej stylizacji lepiej nie rozczesywać włosów, o czym się przekonałam. Nie muszę chyba mówić ile skołtunionych kłaczków zostało na moim grzebieniu ? Czysta masakra.

Na dzień dzisiejszy rozczesuję włosy przed myciem w sytuacjach kiedy nie olejuję ani nie odżywiam ich przed myciem – czyli bardzo rzadko. Jest to spowodowane tym, że bardzo boję się wypadania włosów. Przykładowo też strasznie nie lubię przeczesywać włosów po tym jak nałożę maskę, mimo, że teoretycznie sprzyja to w lepszym rozprowadzeniu produktu.

Wlewam szampon na dłoń i bezpośrednio z niej nakładam na skalp

Generalnie od zawsze tak nakładam szampon, jest to rozwiązanie o wiele wygodniejsze i łatwiejsze w aplikacji. Ponadto kontroluję ilość wlewanego produktu a do tego łatwo go rozcieńczyć wodą.

Dlatego też bardzo często stosuję metodą kubeczkową.

Metoda kubeczkowa. 

Metoda bardzo prosta i z powodzeniem stosowana przez wiele włosomaniaczek. Polega na rozcieńczaniu szamponu odrobiną wody w kubeczku. Uzyskujemy wtedy pianę którą aplikujemy na skórę głowy – tym samym możemy przystąpić do mycia. Dzięki tej metodzie zużywamy o wiele mniej szamponu, ponadto jest delikatniejszy w działaniu.

Oczyszczam skórę głowy nie włosy.

Kiedyś uwielbiałam to uczucie kiedy mogłam zanurzyć palce we włosach otoczonych obfitą pianą. Scenariusz prawie jak z reklamy haha. Do tego machanie i majtanie kłaczkami na wszystkie strony – skutek wiadomy a mianowicie jest nim wielki kołtun.
Wyglądało to mniej więcej tak:

źródło
Chociaż przyznam, że mi taki zaciesz nigdy nie towarzyszył :P

Myślę, że każda z nas już wie jak wygląda prawidłowe mycie. Polega na oczyszczaniu przede wszystkim skóry głowy, gdyż najbardziej ta część potrzebuje odświeżenia – włosy jedynie możemy „przejechać” spienioną dłonią. Masujemy skalp delikatnie ( nie drapiemy ! ) i po takim masażu z powodzeniem możemy spłukiwać szampon. Wtedy włosami zajmuje się spływająca piana i zapewniam, że wtedy również będą czyste :) 

Oczywiście taki rytuał można urozmaicić poprzez...metodę OMO (odżywka - mycie - odżywka ).
Na czym polega ? Otóż przed oczyszczaniem skalpu, lub podczas mycia zabezpieczamy włosy na długości odżywką, a po myciu dostarczamy wilgotnym kłaczkom solidną porcję odżywki lub maski.

Podczas mycia warto też czasem pokusić się o peeling skóry głowy.

Co to takiego ?

Tak jak często stosujemy peeling ciała aby pozbyć się martwego naskórka, tak też powinniśmy zatroszczyć się o skórę naszej głowy. Zabieg ten polega po prostu na masowaniu skalpu szamponem z dodatkiem cukru lub fusów z kawy. Oczywiście też należy pamiętać, aby masować delikatnie, ponieważ łatwo przy takim peelingu o podrażnienie, a przecież nie oto tutaj chodzi :)

Optymalnie jest go wykonywać raz w miesiącu, ale dużo zależy od tego jak często myjemy włosy. 

Co nam daje taki peeling ?

Oj bardzo dużo, po pierwsze jak wyżej już wspomniałam, pozbędziemy się martwego naskórka. Oprócz tego, włosy odświeżone, odbite u nasady, pobudzimy cebulki i poprawimy ukrwienie, dzięki temu możemy się przyczynić do przyspieszenia porostu włosów oraz zagęszczenia ich. Ponadto kosmetyki nakładane na skalp  mają szansę lepiej zadziałać. Taki peeling jest również bardzo pomocny w walce z łupieżem i nadmiernym przetłuszczaniem się.

Jak moje wrażenia odnośnie peelingu ?

Ja niestety bardzo rzadko stosuję tego typu zabieg, ale planuję to zmienić, bo zdaję sobie sprawę jak bardzo nam pomaga. Oczywiście moje wrażenia opiszę tutaj :)

Osuszam czuprynę bawełnianą koszulką 

Po spłukaniu szamponu odsączam nadmiar wody bawełnianą koszulką. Nie szarpię, nie trę, tylko delikatnie dociskam, a po krótkiej chwili mogę już nakładać ulubioną maskę. To naprawdę świetny sposób na osuszenie czupryny, dzięki temu już na zawsze porzuciłam ręczniki :)
 
Nakładanie maski/odżywki po myciu

Stały punkt programu. Tylko dzięki tym produktom jestem w stanie bezboleśnie rozczesać włosy. Bo mimo, że nie macham już włosami podczas mycia ani nie trę ich ręcznikiem to i tak bez odżywki czy maski nie jestem w stanie użyć grzebienia. 

O tym jak nakładam odżywki i maski opowiem w innym tego typu poście ;)

I na tym kończę swój wywód ;)

A Wy jak myjecie swoje włosięta ? 
Trzymajcie się ciepło.

12 komentarzy:

  1. oj ciągle popełniam grzech drapania się podczas mycia :D ale bardzo to lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chce wiedziec co mialabym na glowie nierozczesujac wlosow przed myciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc nie rozczesuję włosów przed myciem. Dlaczego? Bo nie było żadnej różnicy pomiędzy tym jak je rozczesałam a jak ich nie rozczesałam. A cały proceder mycia włosów wygląda identycznie jak u Ciebie ;) Odkąd poznałam metodę kubeczkową jestem w niej zakochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba w koncu musze zrobic sobie taki peeling skalpu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja szamponem myje tylko skalp, po prostu nalewam go na ręke i masuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja wycieram włosy w normalny ręcznik...

    OdpowiedzUsuń
  7. "Chociaż przyznam, że mi taki zaciesz nigdy nie towarzyszył :P" - uśmiałam się :P
    Też wylewam szampon na dłoń, to moja ulubiona metoda ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja masuję dość długo skórę głowy, bo to przynosi duuuużą dawkę rozluźnienia + żeby rozczesać włosy bez problemu na końcówki daję olejek/jedwab ( Biosilk albo Arganowy).

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię metodę kubeczkową i ciągle jej używam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie wyglada to identyczne z tym ze nie probowalam metody kubeczkowej :-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)