środa, 28 października 2015

Dzień dla włosów - złożona pielęgnacja z udziałem protein :)

Hej dziewczyny :)

Brak czasu daje o sobie nadal znać, dlatego dopiero wczoraj nadszedł moment aby zrealizować rytuał włosowy, który po raz kolejny okaże się dniem dla włosów:)

Na początek warto wspomnieć jak się mają moje włosy - niestety jest kryzys. W porównaniu z lipcem czy sierpniem, różnica jest znaczna. Znaczący wpływ ma mój brak czasu, przyznam, że troszkę mniej czasu poświęcałam włosom, do tego częściej w moje rączki wpadał suchy szampon, ale nie myślałam, że będzie tak niefajnie ;/
W ostatnim czasie po myciu efekt jest ten sam - albo przeciążone kosmki, smętnie wiszące, albo przesuszone końce. Do tego mocne wypadanie, ale wydaje mi się, że do poziomu ekstremalnego, trochę jeszcze brakuję, dlatego staram się nie wpadać w panikę.

Dosyć narzekania, czas działać ! 

Co zrobiłam ?

Oczyściłam włosy rumiankowym szamponem Barwa - ostatnio trochę przesadziłam z olejowaniem ( po dwóch latach włosomaniactwa zdarzają mi się jeszcze takie wpadki xd :), dlatego wolałam dogłębnie oczyścić włosięta. Oprócz tego wykonałam również peeling cukrowy, skalp wyraźnie go potrzebował.

Co potem ?

Zdecydowałam się na złożoną pielęgnację, tym razem z udziałem protein. W tym celu, na wilgotne włosy, na pół godziny pod turban nałożyłam maskę Kallos Latte - nowość w mojej armii, wskutek wymianki z siostrą która nie bardzo polubiła się z tą maską przez hmmm zapach xd W zamian podarowałam jej Kallosa Color, u mnie nie wywołuje pożądanego efektu, dlatego mam nadzieję, że u niej się sprawdzi :) 

Po spłukaniu maski, nałożyłam odżywkę Garnier z olejem awokado i masłem karite i po ok 5 minutach spłukałam. Następnie wilgotne włosy rozczesałam grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach i pozostawiłam do wyschnięcia.

Czas na zdjęcia :)


Jak widać niewiele się zmieniło :) o ile zawsze byłam zadowolona ze złożonej pielęgnacji, tak teraz niewiele pomogła ;/ włosięta wyglądają na troszkę przeciążone, strączkują się, wyglądają nijako, wiszą sobie tak smętnie. Obraz nędzy i rozpaczy wręcz xd 
Zdjęcia też nie powalają, nie dość, że włosy nie chciały współpracować to aparat też. 
Nie wiem gdzie popełniłam błąd, być może powinnam postawić na minimalizm, a może to Kallos Latte niezbyt mi służy ? 
Dużo pytań, mało odpowiedzi :) Będę dalej kombinować. A najpewniej wkrótce wybiorę się do fryzjera i wtedy powinno być lepiej :)

A jak tam Wasze włosy ? 

Trzymajcie się ciepło :)

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Może trochę przesadziłam z tym obrazem "nędzy i rozpaczy", ale mogło być lepiej :)

      Usuń
  2. Mi się strasznie podoba efekt na zdjęciu, dałabym dużo za takie włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie masz się czym pochwalić :)) Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. A Twoje włosy i tak się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. po proteinkach wlosy powinny bys sypkie, może ten Kallos nie przypasował Twoim włosom? :)
    mimo to wyglądają całkiem niezle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem wyglądają bardzo dobrze, tylko leciutko dociążyłabym chyba końcówki. Ale poza tym - super!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)