piątek, 2 października 2015

Mój pierwszy raz z...henną :)

Hej dziewczyny :)

O przygodzie z henną myślałam już od dawna, ale zawsze brakowało tego czegoś co mnie zmotywuje do dalszego działania na tym polu ;) Nie farbuję (chemicznie) już włosów od dobrych dwóch lat, w tym czasie parę razy eksperymentowałam z ziołowym balsamem koloryzującym z Venity - efekty nie były złe, ale chciałam od zawsze spróbować tej prawdziwej henny, o której tyle czytałam na wielu blogach. Niestety nigdzie nie mogłam jej upolować, odwiedziłam chyba wszystkie sklepy zielarskie w okolicy, a nie chciałam też robić zakupów przez internet.
Cud się zdarzył w momencie kiedy weszłam do apteki w jednej z rzeszowskich galerii. Od razu zobaczyłam półki z włosowymi dobrociami i przede wszystkim hennę Khadi ; ) po chwili zastanowienia wybrałam odcień jasny brąz i wraz z innymi łupami powędrowałam do kasy. 

To było w maju, mamy początek października, dlaczego więc tyle zwlekałam z farbowaniem, skoro tak bardzo chciałam tego spróbować ? Cóż to nie kwestia lenistwa, ale chyba czekałam na odpowiedni moment ;)
Myślę, że już nadszedł, naturalny odrost już jest spory, a do tego zbliża się wielki dzień mojej siostry, także nie ukrywam, chciałabym też w tym dniu wyglądać dobrze :) 

Jak wyglądał ten mój pierwszy raz ?

Czytałam mnóstwo wpisów blogerek które na pewno mają większe doświadczenie z hennowaniem - okazały się niezwykle przydatne :) Nie chciałam jednak kombinować, dlatego odpuściłam sobie dodawanie masek, siemienia lnianego itd. Byłam ciekawa jak moje włosięta zareagują na klasyczną kombinację henny z wodą, bez żadnych dodatków. 

Dzień przed koloryzacją, a konkretniej wczoraj wieczorem wsypałam do szklanej miseczki zawartość torebki która była w opakowaniu ( oprócz henny znajdziemy tam również rękawiczki ochronne, czepek foliowy oraz instrukcję)  Moim oczom ukazał się zielonkawy proszek o specyficznym, mocnym ziołowym zapachu - jak dla mnie śmierdzącym okrutnie, ale było do przeżycia :) 
Następnie stopniowo do miseczki wlewałam ciepłej wody i mieszałam. Bałam się że powstaną grudki - pojawiły się, ale po długim mieszaniu zniknęły na szczęście. Konsystencja była w porządku, niezbyt gęsta, ale nie rzadka. Całość pozostawiłam na noc, aby henna się utleniła :)

Nazajutrz umyłam włosy rumiankowym szamponem Barwa i osuszyłam czuprynę. Do miseczki z przygotowaną henną dolałam odrobinę wody, ponieważ przez noc troszkę zgęstniała i ściemniała, ale tego akurat się spodziewałam. Przystąpiłam zatem do nakładania henny :) Zajęło mi to troszkę czasu, ale było też niestety trochę paćkania się ;/ wiem jednak, że to kwestia wprawy i w niedalekim czasie powinno mi to iść sprawniej.

Po operacji hennowania, założyłam czepek, owinęłam głowę ręcznikiem i spędziłam tak wesoło 2 godziny :)

Po tym czasie bez problemu spłukałam włosy i delikatnie osuszyłam. Pozostawiłam do wyschnięcia niecierpliwie czekając na efekty :)

Na ten moment wyglądają tak ( po wysuszeniu )

Bez lampy:


Z lampą:


Oczywiście czuję, że włoski są lekko przesuszone, ale szczerze mówiąc mało się tym przejmuję, zwłaszcza, że aż tak tragicznie nie jest :) Jestem świadoma tego, że prędzej czy później uda mi się doprowadzić włosy do ładu, dlatego jestem bardzo zadowolona z efektu. 
Włoski wyglądają na grubsze i gęściejsze, pięknie błyszczą, nie strączkują się jak to mają w zwyczaju. Zobaczymy jak czuprynka będzie wyglądać jutro i pojutrze, ale jak na razie jest dobrze :) 
Co do koloru, to raczej wiadomo jak ciężko jest go uchwycić na zdjęciu. Zależało mi na odświeżeniu odcienia i ujednoliceniu go, myślę, że się udało :) 

Jak oceniam pierwsze hennowanie ? Na mocną piątkę :) 

A Wam jak się podoba ? Macie już za sobą przygodę z henną ? 

Trzymajcie się ciepło :)

10 komentarzy:

  1. Pięknie wyglądają twoje włoski :) Ja też kiedyś wielokrotnie hennowałam włosy, ale na chwilę obecną dałam sobie spokój. Czasem kusi mnie jednak odżywka Cassia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie Ci to wyszło :) Ja jakoś nie mogę się na henne zdecydować. Masz wspaniały skręt włosków! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądasz jak Merida! <3

    Ja się z henną nie polubiłam, ale może spróbuję jeszcze raz z "prawdziwą" khadi ;)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hennuję już od ponad roku, czystą naturalną henną od khadi - nie wyobrażam już sobie inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyszedł Ci prześliczny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny efekt uzyskałaś hennowaniem. Ja cały czas się nad tym zastanawiam ;) Jakoś nie mogę się zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja raz hennowałam i stwierdziłam, że nigdy więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcale nie wygladaja nawet na lekko przesuszone, super Ci poszlo :) Hennuje juz 2 lata i nie wyobrazam sobie powrotu do drogeryjnych farb ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)