środa, 23 grudnia 2015

Coraz bliżej święta...:)

Kochane moje !

Świąteczna aura już nam towarzyszy od kilku dni i w związku z tym pędzę prędko do Was z życzeniami :)

Czego chciałabym Wam życzyć ? Najprościej powiedzieć - wszystkiego co najlepsze. Nie ma co też na siłę się rozpisywać, bo generalnie liczy się to co serce podpowiada prawda ?

Życzę Wam aby te święta były wyjątkowe i niepowtarzalne, z bliskimi osobami, pełne wzruszeń i śmiechu. Abyście się rozkoszowały tymi magicznymi chwilami i powtarzały "chwilo trwaj".
Łapcie jak najwięcej takich momentów, bo dla nich warto żyć ;)

To też się tyczy Sylwestra - ma być taki jaki się Wam zamarzy :)
A po Nowym Roku można realizować swoje postanowienia. W tym wypadku życzę Wam wytrwałości.

Po prostu życzę Wam aby te święta były pięknym wspomnieniem :)

Trzymajcie się ciepło





środa, 16 grudnia 2015

Haul Gigant xd

Hej dziewczyny :)

Już na wstępie piszę: przygotujcie się na dłuuugi wpis. Rekordowo może długi nie jest, ale pisałam go kilka dni, więc to coś oznacza :)

Jak wspomniałam już w aktualizacji listopadowej, początek grudnia obfitował w nowości, a to wszystko za sprawą Dnia Darmowej Dostawy. O większych zakupach internetowych już myślałam od dawna, dlatego nieopisana była moja radość kiedy dowiedziałam się, że istnieje takowy dzień kiedy nie będę musiała płacić za wysyłkę. Z zainteresowaniem zaczęłam przeglądać listę sklepów zaangażowanych w tą akcję i chwilę później zapoznawałam się z asortymentem tychże sklepów. Oczywiście były to drogerie :) Po wybraniu odpowiednich produktów, czekałam z niecierpliwością na 1 grudzień, aby z bananem na twarzy złożyć zamówienie - niby mała rzecz a tak cieszy.

Po uregulowaniu płatności pozostało mi czekać na paczuszki - o ich zawartości zaraz napiszę, ale na początek wspomnę o gorącej  promocji na kolorówkę w Rossmannie. -49%. Podeszłam do niej z pewną rezerwą, w końcu krążą już legendy o zmacanych, pootwieranych kosmetykach, nie mówiąc już o zaciekłych walkach po upragniony produkt który kosztuje prawie o połowę taniej. Nie zaprzeczę, brzmi to bardzo zachęcająco, ale wyobrażając sobie te dantejskie sceny...perspektywa zakupów trochę zniechęca. 

Warto też wspomnieć o promocji w Naturze która była przed Rossmannem. Kupiłam wtedy jeden produkt, myśląc, że w Rossmannie kupię taniej resztę zaplanowanych kosmetyków - o ja naiwna, zanim dotarłam do drogerii po zajęciach, to już mi wszystko wykupili xd 

Najgorsze jest to, że po tym szale promocyjnym, zaczęłam się bardziej interesować kolorówką i z utęsknieniem czekam na kolejną :P 

A oto co kupiłam:

Zdobycze z Natury i Rossmanna:


1. Rozświetlacz Lovely, Silver (Rossmann) - jeden z tańszych hitów blogosfery, w końcu trafił i do mnie.
2. Puder Rimmel Stay Matte (Rossmann) - moja cera lubi się błyszczeć stąd obowiązkowo ten puder musiał się pojawić w mojej kosmetyczce.
3. Podkład Rimmel Lasting (Rossmann) - potrzebowałam jakiegoś lekkiego podkładu o niezbyt gęstej konsystencji. Idealnie się sprawdza w dni, kiedy moja cera nie potrzebuje dużego krycia.
4. Kohl Kajal Catrice (Natura) - lubię mocno podkreślone oko, a na kajal polowałam już jakiś czas. Teraz poluję na eyeliner.
5. Balsam Green Pharmacy Olej arganowy i granat (Natura) - swego czasu była również promocja na odżywki. Za balsam zapłaciłam zaledwie 5 zł, a do tego przemawiały za nim pozytywne recenzje i fakt, że potrzebowałam czegoś lekkiego do włosów. Nic tylko brać :)

Jakie są ogólnie moje wrażenia z promocji w Rossmannie ? Zaciętych walk nie było, pełna kulturka, ale rozciapane kosmetyki i owszem były. 

A teraz o nowościach z Minti Shop. 

Jako, że 1 grudnia była darmowa przesyłka w tym sklepie, siłą rzeczy musiałam zrobić tam zakupy. I pewnie nie będę oryginalna kiedy napiszę, że jestem bardzo zadowolona ze współpracy z tą drogerią. Przede wszystkim mega szybka wysyłka - zamówienie wysłałam o 8 rano, a dzień później o tej samej porze paczuszka czekała już na mnie w paczkomacie. Pewnie na tą szybkość miały wpływ różne czynniki między innymi to, że zapłata bardzo szybko wpłynęła na konto sklepu no i odległościowo nie było jakoś tragicznie.



1. Kallos Omega - szał na Kallosy już powoli mija jednak bardzo chciałam przetestować Omege. Myślę, że zakup wersji mini jest idealnym złotym środkiem, bo te litrowe opakowania wręcz mnie przerażają. Pierwotnie maska miała grzecznie czekać, aż wykończę część swoich zapasów, ale myślę, że to niewykonalne xd

2. Paleta Sleek Oh so special - swego czasu na Cocolicie skusiłam się na paletkę Makeup Revolution Iconic 3. Wiernie mi służy po dziś dzień, ale wciąż mi było mało, stąd chęć na Sleeka, który jakościowo wydaje się być lepszy od cieni MUR. Po pierwszych próbach nie zawiodłam  się, jestem wręcz zauroczona świetną pigmentacją. A przy następnych zakupach zapewne skuszę się na jedną z palet Zoeva - co by nudno nie było :)

3. Lakier hybrydowy Semilac nr 101 Juicy Peach - odkąd jestem w posiadaniu własnego zestawu do manicure hybrydowego, nie byłabym sobą gdybym nie wrzuciła do wirtualnego koszyka jednego z kolorków. Mimo, że królują teraz zimowe odcienie, to skusiłam się jednak na róż. Niestety w praktyce okazał się o wiele bardziej jaskrawy niż myślałam.

4. Catrice Camouflage korektor w płynie 020 - mój must have totalny z chwilą kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Oczywiście to miłość odwzajemniona :) Korektor stacjonarnie można kupić w drogerii Natura, ale wolałam zamówić internetowo.

5. Catrice Flamaster do brwi 030
- kolejna odwzajemniona miłość. Mam cienie do brwi, kredkę do brwi, ale flamastra jeszcze nie miałam. Czytając opinie na blogach wiedziałam, że muszę go mieć. Podobnie jak korektor, flamaster można nabyć stacjonarnie w Naturze, ja jednak nie mogłam nigdzie znaleźć pożądanego odcienia. 

Po Minti Shop przyszedł czas na EcoDrogerie, to tam kontynuowałam wirtualne zakupy. Dlaczego tam ? Szukałam miejsca gdzie będę mogła zamówić wszystkie rosyjskie specjały do włosów jakie mi się tylko zamarzą i cóż..tak się stało :)



Może i szał na Kallosy mi minął, ale przerzuciłam się ze zdwojoną siłą na rosyjskie maski i szampony. 

1.
2.
3. 
4. 
- jestem bardzo ciekawa jak spisze się na moich włosach
- kolejny mój must have, jestem ciekawa czy zdetronizuje szampon Biolaven. 

O ile zakup szamponów usprawiedliwiam faktem, że wszystkie mi się pokończyły, tak przy maskach hmmm..tak dobrze już nie jest. Generalnie zawsze mogło być gorzej bo bardzo kusiły mnie jeszcze maski Planety Organiki - wersja marokańska i ajurwedyjska  ale poczekam jeszcze trochę z ich zakupem. 

I na koniec wisienka na torcie, chociaż wydawałoby się, że to już koniec nowości :)



Red Lipstick Monster
Można powiedzieć, że to kolejna książka o makijażu w moim księgozbiorze. Ujrzałam ją w Tesco, po czym wzięłam do ręki, obejrzałam dokładnie...i wiecie co, nie chciałam jej odkładać z powrotem. Pierwsze co mnie zauroczyło to fakt, że książka jest świetnie wydana. Przejrzysta szata graficzna, przepiękne kolorowe zdjęcia, prostota w treści i przede wszystkim to ciepło bijące z   autorki książki. I mimo, że zagadnienia o których pisze Ewa są mi dobrze znane, to i tak dowiedziałam się kilku przydatnych informacji i z czystym sercem mogę powiedzieć, że po lekturze jestem trochę mądrzejsza jeśli chodzi o tajniki makijażu. Ale wszystko sprowadza się do praktyki prawda ? 

I to już jest koniec tych szaleńczych zakupów. Więcej grzechów nie pamiętam, ale nie obiecuję poprawy. Jednak dla dobra własnego portfela wstrzymam się z zakupami włosowymi, bo z kolorówką to nigdy nic nie wiadomo :) 

A Wy skorzystałyście z Dnia Darmowej Dostawy ? A może zaszalałyście w Rossmannie ? Większość moich nowości na pewno miałyście lub macie, jak się u Was sprawdziły ? :)

Trzymajcie się ciepło ;)

niedziela, 13 grudnia 2015

Niedziela dla włosów #19 - po rosyjsku

Hej dziewczyny :)

Bez zbędnych wstępów zapraszam Was na kolejną niedzielę dla włosów :)  Znowu pojawił się minimalizm, ale kontrolowany, bo postawiłam na produkty które na pewno zadziałają i patrząc na efekt, myślę, że był to dobry wybór - włosy wyglądają dokładnie tak jak lubię.

Olejowanie na sucho: olej z nasion bawełny na 3 godziny
Mycie: Szampon regenerujący Bania Agafii
Odżywianie po myciu: ekspresowa maska Bania Agafii na 5 minut
Zabezpieczanie końcówek: olejek Marion migdał i dzika róża

Tym razem pozwoliłam sobie na dłuższe olejowanie ( trzy godziny to dla mnie sporo :) Jednak nie miałam zbyt wiele czasu na włosowe SPA po myciu, stąd krótszy czas trzymania maski. W zasadzie dokładnie ją wmasowałam we włosy i spłukałam, troszkę się obawiałam, czy po tak krótkim czasie maska coś cokolwiek zadziała, ale jak zwykle mnie nie zawiodła - w końcu nie bez powodu to mazidło jest moim ulubieńcem, a moje hymny pochwalne  możecie przeczytać tutaj xd

Po spłukaniu maski i osuszeniu włosów bawełnianią koszulką, pozostawiłam je do wyschnięcia. Tradycyjnie już ich nie rozczesywałam na mokro.
Były jeszcze lekko wilgotne w momencie kiedy poszłam spać, ale były związane więc rano tragedii nie było :P

A oto efekt końcowy:


Włosy już po przejściach, bo do południa trochę zmokły przez lekki deszczyk. Zdjęcia zrobione parę godzin po moim powrocie do domu, rozczesane TT. Jak widzicie puszek typowy dla takiej pogody już zniknął, więc punkt dla czupryny, że tak udanie się zregenerowała. Fale są błyszczące, miękkie, wygładzone ale sypkie i nie obciążone u nasady. Niestety wierzchnia warstwa włosów i tak się odrobinę puszy i z tym chyba nic nie jestem w stanie zrobić. Macie na to jakieś skuteczne sposoby ?

Generalnie, maska po raz kolejny świetnie się spisała i aż żal będzie ją zdenkować, ale mam nadzieję, że godnie ją zastąpią inne rosyjskie specjały :)

A jak tam Wasza niedziela ? :)

Przypominam również o rozdaniu ;) (taki mały spam heh ;P)

Trzymajcie się ciepło 


piątek, 11 grudnia 2015

Aktualizacja włosowa - listopad

Hej dziewczyny :)

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną aktualizacją włosową. Czy coś godnego uwagi się wydarzyło co kompletnie zmieniło oblicze moich  włosów ? W porównaniu z tym co było w październiku jest o niebo lepiej, chociaż zdarzały się wpadki, ale generalnie jest dobrze, włosięta wracają do formy a do tego mniej wypadają co mnie chyba najbardziej cieszy :)

A oto wyglądała moja listopadowa pielęgnacja:

Mycie:
- Barwa rumiankowa, dwa razy w miesiącu jako gruntowne oczyszczanie + peeling cukrowy raz w miesiącu
- Szampon Biolaven do częstszego mycia (recenzja) - już prawie zdenkowany
- Szampon Bania Agafii - również wkrótce denko

Standardowo włosy myłam dwa - trzy razy w tygodniu, jednak często stosowałam minimalizm minimalizmu, czyli sam szampon i nic więcej :)

Olejowanie:
- olejek sezamowy Wellness&Beauty na sucho, na mokro i na metodę "rosołkową"

Olejowanie na mokro daje całkiem fajne efekty i myślę, że dalej będę testować tą metodę już z innymi olejami. Z kolei metoda na rosołek to lekki niewypał i mega obciążenie, ale być może przesadziłam z olejem i stąd taki efekt :)


Okropność, po takich eksperymentach włosy nadawały się tylko do związania xd

Maski:
Kallos Blueberry (recenzja) i maska Gloria - często jako emulgatory oleju. Do tego saszetka Biovax Naturalne Oleje.

Dość ubogo z maseczkami w tym miesiącu niestety, ale myślę, że to się zmieni.

Odżywki:
Balsam Green Pharmacy z olejem arganowym - nowość o której jeszcze napiszę :)

Zabezpieczanie końcówek:

Mythic Oil (recenzja), olejek Marion migdały i dzika róża

Czesanie:
TT na sucho

Wspominałam ostatnio, że przestałam czesać włosy na mokro :) nadal tego nie robię, odnoszę wrażenie, że włosy są mniej przyklapnięte u nasady i lepiej się kręcą.

Suplementacja: brak

Długość włosów: 70 cm (długość mierzona od linii nasady czoła)



Na zdjęciu widać efekt  testów maseczki Biovax Pearl. Genialnie nabłyszcza i dociąża, chwilami aż za bardzo. 

Plany na grudzień:
- olejowanie na sucho i na mokro ale być może ponownie wypróbuję metodę na rosołek
- testowanie maseczki Biovax w ramach akcji u Anwen "Testujemy Biovaxy". Ja wybrałam wersję Pearl, zobaczymy co z tego wyjdzie
- wykończenie moich maseczkowych zapasów, nawet tych które mi średnio służą. 
- nieśmiało rozpoczęłam kolejne próby wcierania kozieradki

Ogólnie grudzień zaczyna się dość ciekawie jeśli chodzi o nowości bo skorzystałam z DDD czyli z Dnia Darmowej Dostawy - oczywiście poświęcę temu osobny wpis. Generalnie zaszalałam na tyle, że moje magiczne pudło z mazidłami zrobiło się mega ciężkie, a zbiór kolorówkowy też znacznie się powiększył tym bardziej, że listopad był też pod znakiem promocji w Rossmannie. O ile z kolorówki chętnie korzystam, tak mazidła muszą trochę poczekać aż wykończę chociaż część zapasów - mowa tutaj o maskach :) A co powiecie na małe rozdanie odlewkowe ? 

Tak w ogóle to już powinnam dostać oficjalny zakaz kupowania włosowych produktów, bo chwilami wydaje mi się to wręcz chore, że mam tyle tego. Ale zauważyłam progres, w Rossmannie była promocja na maseczki Biovax a ja z niej nie skorzystałam - brawo ja:) było bardzo ciężko, ale to jest taki mały krok do przodu dzięki któremu ograniczę obłęd zakupowy.

Jak minął Wam grudzień ? Też ograniczacie zakupy włosowe ? 


Trzymajcie się ciepło :)


niedziela, 6 grudnia 2015

Niedziela dla włosów #18 - gruntowne oczyszczanie i peh

Hej dziewczyny :)

Co dzisiaj zafundowałam swoim włosom ? Można powiedzieć, że małą odmianę, bo do tej pory na mojej głowie lądowały delikatne szampony i emolientowe maski. O ile skalp mam żelazny i w zasadzie wszystko mu jedno czym go umyję, tak włosy najbardziej gustują w olejach i tak starałam się im dogadzać.
Przyszedł jednak czas kiedy czuprynę dość obciążyłam podczas testowania metody olejowania na rosołek - wyszedł mały przetłuszcz co jest równoznaczne z gruntownym oczyszczaniem.

Po myciu zdecydowałam się na intensywne odżywianie i dostarczenie niezbędnych składników tj proteiny, humektanty i emolienty, tak aby utrzymać równowagę peh - dawno już nie odżywiałam włosów w ten sposób, ale doskonale pamiętam, że podczas mojej pierwszej niedzieli dla włosów rytuał wyglądał bliźniaczo podobnie, ale na szczęście nie tak samo, bo użyłam wtedy delikatnego szamponu ;) Wtedy byłam zadowolona z efektów, o czym możecie poczytać tutaj.
Czy dzisiaj było podobnie ? Zaraz się dowiecie :)

Olejowanie: brak
Mycie: oczyszczanie skalpu szamponem Barwa czarna rzepa, włosy umyła spływająca piana
Odżywianie po myciu: miks maseczek Kallos Latte + Kallos Blueberry. Do mieszanki dodałam jeszcze kilka kropel gliceryny, łyżeczkę mąki ziemniaczanej, oraz witaminę E.
Zabezpieczanie końcówek: olejek Marion migdały i dzika róża

Jak widać zdecydowałam się na duet Kallosowy, mimo, że wersja Latte średnio się sprawdza, ale zdecydowałam się dać jej jeszcze szansę. Gliceryna oczywiście nawilża jak to humektant, a witamina E i mąka ziemniaczana to takie dodatki które nie mają szansy zrobić krzywdy włosom.

Nałożyłam mieszankę na wilgotne włosy po czym schowałam je w turban na pół godziny. Po tym czasie spłukałam maskę i wysuszyłam włosy suszarką - ot taki kaprys :)
Następnie prawie suche włosy ( i oczywiście spuszone ) zwinęłam w koczek na pół godziny. 

Po rozpuszczeniu, włosy prezentowały się tak:


Generalnie jakość nie powala, zdjęcie robione przed chwilą, światło i lampa robią swoje :) 
Ale po rozpuszczeniu koczka mimo małego puszku, ujrzałam efekt wow poprzez mega objętość, w końcu moje włosięta były prawdziwie odbite u nasady.
Do tej pory jeszcze nigdy nie udało mi się osiągnąć takiego efektu, dlatego jestem bardzo zadowolona :) Oprócz tego włosy ładnie się pokręciły, są puszyste i miękkie.

Jutro postaram się dodać zdjęcie w dziennym świetle, wtedy też będę mogła realnie ocenić efekty dzisiejszego rytuału :)

EDIT:

Obiecałam dodać zdjęcie w dziennym świetle, ale aparat razem z  pogodą nie chcieli ze mną współpracować, wskutek czego znowu niewiele widać. 


W porównaniu ze wczorajszym zdjęciem, włosięta są prostsze, ale to dlatego bo rozczesałam je TT. Ogólnie jestem zadowolona, włosy nadal są błyszczące i miękkie, chociaż troszkę się strączkują i niestety nie są już tak odbite u nasady jak wczoraj, ale nie jest źle.

Rytuał uważam za umiarkowanie udany :)
Jak tam Wasze włosowe poczynania ? Przyszedł do Was Mikołaj ?
Trzymajcie się ciepło :)




sobota, 5 grudnia 2015

Rozdanie świąteczne :)

Hej dziewczyny :)

Moja obecność na blogu dalej nie zachwyca, co mnie trochę przeraża. Niestety dalej winę za to ponosi brak czasu, bo inspiracji przy tworzeniu wpisów nie brakuje. Miejmy nadzieję, że w końcu się to zmieni, chociaż przy nadchodzących świętach może być ciężko. Ale przyznaję, że czuje już tą świąteczną atmosferę i bardzo dobrze się z tym czuję :)

W ramach małych przeprosin przygotowałam dla Was rozdanie które swoją drogą dawno już planowałam :) Okazją do rozdania mogą być też zbliżające się święta, mimo, że wyniki będą już po Nowym Roku, ale to też taka mała forma podziękowań, że jesteście i czytacie moje wypociny :)

Co zatem można wygrać ?


1. Bania Agafii, Cedrowe mydło do włosów i ciała - jeden z hitów włosomaniaczej blogosfery :)

2. Planeta Organica, Afryka, Maska do włosów farbowanych z olejem arganowym

3. Makeup Revolution Paleta cieni MERMAIDS vs UNICORNS - jedyny używany produkt, zakupiony przeze mnie w momencie fascynacji kolorowymi makijażami. Na tą chwilę gustuję w bardziej stonowanych kolorach, a szkoda, aby paleta się kurzyła, dlatego chciałabym aby trafiła do jednej z Was. 
Cienie są w nienaruszonym stanie, przy niektórych kolorkach widać ślady użytkowania, niestety opakowanie jest dość porysowane, ale myślę, że to w niczym nie przeszkadza. W zestawie jest również pacynka. Ogólnie jest to warta uwagi paletka z której można wyczarować wiosenny makijaż, lub odważny look na imprezę. 

4. Wibo, Million Dollar Lips, Matt Lipstick nr 3

5. Lakiery Golden Rose, Color Expert Nail Lacquer - odcienie 30 i 87

A teraz warunki jakie trzeba spełnić aby wziąć udział w rozdaniu:

Warunek konieczny:
- publiczna obserwacja bloga (+2 losy)

I tyle :) Ponadto obserwatorzy którzy obserwowali bloga przed rozdaniem dostaną po dodatkowym losie.

Dodatkowo możesz:
- udostępnić baner na swoim blogu z linkiem do postu konkursowego (+3 losy)
- polubić stronę bloga na fb klik ( +2 losy)
- zaobserwować mojego Instagrama klik (+1 los)

W sumie można zdobyć 9 losów. Zgłoszenia będę bardzo dokładnie sprawdzać, dlatego lepiej nie oszukiwać :) 

Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję publicznie bloga jako: (nick)
2. Obserwowałam przed rozdaniem: tak/nie
3. Udostępniłam baner: tak(link)/nie
4. Lubię na Fb jako: 
5. Obserwuję na Instagramie jako:
6. Adres e-mail (abym mogła się z Tobą skontaktować w przypadku wygranej): 

A na koniec zasady:

1. Organizatorem i fundatorem nagrody jestem ja – Miss M 
2. Nagroda wysyłana jest na koszt organizatorów, tylko na terenie Polski.
3. Zabawa trwa od dziś tj. 5 grudnia do 9 stycznia 2016 roku do godziny 23:59.
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony do 7 dni od zakończenia konkursu.
5. Po ogłoszeniu zwycięzcy czekam 3 dni na e-mail z danymi do wysyłki.
6. Osoby, które będą obserwować blog tylko w czasie rozdania zostaną wykluczone z możliwości brania udziału w kolejnych konkursach
7. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
8. Zgłaszając się do konkursu automatycznie akceptujecie regulamin

 Baner





Powodzenia dziewczyny ! :)

Trzymajcie się ciepło :)