środa, 17 sierpnia 2016

Najświeższe nowości w kosmetyczce - Bielenda, Sylveco, Vianek, Biovax i Wibo ;)

Hej dziewczyny ;)

Tradycyjnie uraczę Was dzisiaj wstępem przepraszającym - tak naprawdę nie chcę się usprawiedliwiać na siłę, dlaczego moja aktywność blogowa jest wręcz zerowa. Niestety to kwestia braku organizacji czasu, nad czym bardzo ubolewam. Czy obiecuję kolejną poprawę? Nie chcę niczego obiecywać, ale bardzo bym chciała pisać do Was częściej niż raz w miesiącu.

Ostatnio w końcu unormował się mój tryb życia, wróciłam z miesięcznego szkolenia wdrożeniowego do pracy w drogerii Hebe i wkrótce będziemy się szykować na otwarcie sklepu w moim mieście. Planuję także rozpocząć cykl postów o pracy w drogerii czyli jak to wygląda od kuchni, więc mam nadzieję, że taka urozmaicona tematyka bloga również się Wam spodoba. 


Na ten moment zapraszam Was na taki luźny post w którym chciałabym Wam pokazać moje najświeższe zakupy - z dnia dzisiejszego. Postanowiłam odrobinę zaszaleć, chociaż to były bardzo kontrolowane zakupy - kupiłam produkty które już naprawdę długo za mną chodziły, ale zostało jeszcze kilka kosmetyków które pozostały na mojej chciejliście ;) 

PIELĘGNACJA TWARZY:



Superpower Mezo Serum, Bielenda


Na pewno znane Wam serum również trafiło w moje łapki - od bardzo długiego czasu mnie kusiło i w końcu go mam ;) jest to jedyny kosmetyk który zakupiłam kilkanaście dni temu, ale uznałam, że mogę Wam go tu pokazać. Czy mogę coś powiedzieć już na jego temat? Same widzicie zużycie jest niewielkie, co znaczy, że serum jest dość wydajne, do tego bardzo szybko się wchłania i ma bardzo ładny zapach. Po aplikacji czuję, że cera jest gładka i taka..dopieszczona ;) Po kilku dniach stosowania zauważyłam także że skóra wygląda lepiej i zdrowiej. Prawdopodobnie się polubimy, ale zobaczymy jak serum spisze się jeżeli chodzi o lekkie przebarwienia potrądzikowe i zaskórniki. 

Hibiskusowy tonik do twarzy, Sylveco

Na pewno wiele z Was nie wyobraża sobie pielęgnacji twarzy bez toniku. Osobiście muszę się przyznać, że do tej pory moja pielęgnacja obywała się bez niego, co jednak było błędem. I czas to zmienić ;) Dlaczego wybór padł akurat na ten produkt z Sylveco? Po prostu bardzo lubię tą markę, która jest zresztą bardzo dobra ;)

Krem do twarzy na noc, do każdego rodzaju skóry, Vianek

Brakowało mi takiej typowo bomby odżywczej na noc. Obawiam się jednak, że tyle dobroci może mi odrobinę zapchać moją tłustą cerę, ale postanowiłam jednak zaryzykować ;)

PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Nawilżający szampon, Vianek

Akurat moje mydło cedrowe Bania Agafii dobija dna, więc czas na nowość ;) Jestem bardzo ciekawa jak ten szampon zadziała, zresztą dziś się o tym przekonam, ponieważ planuję go włączyć do wieczornej pielęgnacji.

L'Biotica, Biovax, Bambus i olej awokado

Podczas zakupów w Naturze zastanawiałam się mocno nad Kallosem Pro - tox, ale ostatecznie zdecydowałam się na to zielone cudo ;) Podobnie jak w przypadku szamponu, również dzisiaj sprawdzę jak się spisze na moich włosach - naprawdę nie będę mogła się powstrzymać.

KOLORÓWKA



Milion Dollar Lips, Wibo, odcień nr 3

Jeśli chodzi o kolorówkę to nie zaszalałam, ale w planach miałam tylko zakup tej pomadki - do tej pory nie malowałam ust, postanowiłam jednak to zmienić i mam nadzieję, że taka odmiana wyjdzie mi na dobre. A pomadkę oczywiście musiałam już wypróbować ;) Pierwsze wrażenie jak najbardziej dobre, aplikacja jest bezproblemowa, ponadto pomadka bardzo ładnie wygląda na ustach - same zobaczcie


Mistrzem malowania ust nie jestem, ale tragedii nie ma ;) teraz tylko czas sprawdzić jak się spisuje jeżeli chodzi o trwałość. 

I to już wszystko jeżeli chodzi o nowości, a następnym razem pokażę Wam efekty pielęgnacji włosów a w rolach głównych oczywiście szampon Vianek i Bambusowy Biovax ;)

Miałyście do czynienia z produktami które zakupiłam? Co o nich sądzicie? 

Trzymajcie się ciepło ;)

Magdalena 

piątek, 1 lipca 2016

Nawilżane chusteczki peelingujące Be Beauty

Hej ;)

Peeling jak powszechnie wiadomo jest niezbędnym kosmetykiem jeśli chodzi o pielęgnację ciała i skóry. Lubicie to uczucie kiedy po peelingowaniu macie gładką i oczyszczoną skórę? Ja wręcz uwielbiam i osobiście uważam, że systematyczny peeling to podstawa jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. 

Sama miałam do czynienia z różnego rodzaju produktami do dogłębnego oczyszczania twarzy. Mam swoich ulubieńców i uważam, że świetnie działają w tym polu i każdemu mogę je polecić. Mowa tutaj na przykład o świetnym czarnym mydle Nacomi, które według mnie jest świetne jeśli chodzi o oczyszczanie. To ono sprawia, że moja cera aż skrzypi ;) 

Ale to temat na inny post, a dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o pewnych chusteczkach peelingujących które możemy upolować w Biedronce w dwupaku razem z chusteczkami do demakijażu. Osobiście nie planowałam ich kupować, trafiły do mojego koszyka całkiem spontanicznie, zaciekawił mnie ten "efekt dermabrazji", chociaż nie do końca w niego uwierzyłam.




Na początek zapoznajmy się z opisem producenta i poznajmy skład chusteczek:

Nawilżane chusteczki peelingujące Be Beauty są idealne do delikatnego i szybkiego oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu. Głęboko oczyszczają skórę, usuwają martwy naskórek, nadmiar sebum, tonizują oraz dają efekt dermabrazji. Jest to szybki i wygony sposób na wykonanie peelingu, po którym skóra jest wyraźnie gładsza i odświeżona. Przeprowadzone w ten sposób oczyszczanie zapewnia lepsze wchłanianie składników odżywczych.


Sposób użycia:

Peeling przeprowadzaj po dokładnym oczyszczeniu skóry z makijażu.Stroną z granulkami, delikatnie masuj skórę kolistymi ruchami omijając okolicę oczu i ust.

Nie używać na skórę podrażnioną i z problemami trądzikowymi.

Skład:

Aqua, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetearyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate, Ceatereth-12, CetylPalmitate, Propylene Glycol, Centaurea Cyanus Flower Extract, Allantoin, Citic Acid, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Potassinum Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum.


Chusteczki (10 sztuk) znajdziemy w poręcznej paczuszce, którą bez problemu możemy otworzyć jak i szczelnie zamknąć po wyciągnięciu pojedynczej sztuki. Swoją drogą warto zaznaczyć. że wyjmuje się je bardzo łatwo bez ryzyka, że wyciągniemy przypadkiem zbyt dużą ilość chusteczek. 
Cenowo jest całkiem sympatycznie ponieważ razem z chusteczkami do demakijażu kosztują ok. 7 zł. Nie możemy jednak ich nabyć samodzielnie, ale myślę, że obecność chusteczek do demakijażu nie powinna nikomu przeszkadzać.

Sama chusteczka rozmiarowo jest dość spora. Z jednej strony widzimy gołym okiem takie malutkie chropowate drobinki - to one odpowiadają za efekty ;) Z kolei druga strona jest już gładka. Zapach ma przyjemny i delikatny.


Poziom wilgotności jest w porządku, nie mam zastrzeżeń. Nie ma również problemów z samym rytuałem peelingowania, wystarczy delikatnie masować chusteczką twarz kolistymi ruchami przez ok. 1,5 minuty. Nie potrzebujemy ani wody ani żelu do mycia twarzy.



Działanie jest dokładnie takie jak powinno. O ile umiejętnie użyjemy produktu to efekt dla każdej z nas powinien być zadowalający. Tak było w moim przypadku bowiem skóra faktycznie była dogłębnie oczyszczona i gładka, bez zbędnych suchych skórek. Rzeczywiście także można było zauważyć lekkie zaczerwienienie, ale to jest jak najbardziej normalna rzecz,w końcu mamy do czynienia z solidnym zdzierakiem. Po samym peelingu warto nałożyć odżywczą maseczkę lub serum, wtedy nasza skóra już będzie maksymalnie dopieszczona ;)

Czy jednak jest jakaś cecha która szczególnie wyróżnia te chusteczki od zwykłego grubo lub drobnoziarnistego peelingu w tubce? Chyba tylko postać i to, że przy chusteczkach peelingujących nie jest potrzebna nam woda (co swoją drogą jest dość wygodne)
Jeśli chodzi o działanie, to myślę, że podobne efekty możemy uzyskać po aplikacji naszego ulubionego peelingu w tubce, więc w tym przypadku chusteczki niczym się nie wyróżniają.

Trzeba jednak przyznać, że cechuje je niesamowita wygoda i są wręcz idealne w podróży oraz dla leniuszków. Wystarczy tylko wyciągnąć chusteczkę, wymasować nią dokładnie ale delikatnie twarz i gotowe. Cera będzie dobrze oczyszczona i gotowa do przyjęcia odżywczego kremu. 



Polecam je Wam, bo myślę, że warto mieć w łazience tego typu produkt w takiej postaci, który z powodzeniem można stosować jako alternatywę tradycyjnego peelingu. Ja na pewno zakupię kolejne opakowanie jak zużyję już wszystkie chusteczki.
Nie polecam je jednak osobom o wrażliwej i trądzikowej cerze, ponieważ taki zdzierak może solidnie podrażnić i pogorszyć stan problemowej skóry.

Zaciekawiły Was te chusteczki? Jakie peelingi do twarzy możecie polecić? ;)

Pozdrawiam Was ciepło:)

Magdalena

sobota, 25 czerwca 2016

Po długiej przerwie...wracam :)

Hej, hej :)

Niezwykle ciężko mi było rozpocząć pisanie tego postu - nie da się ukryć, że przez dłuższy czas mnie tu nie było. Niby poświęcałam czas sesji i pracy licencjackiej, ale czy rzeczywiście to jest wytłumaczenie? Przecież nie tylko świat się na tym kończy. Trzeba było w końcu sobie uświadomić, że straciłam gdzieś pewną motywację w pisaniu. Akurat jak na złość w momencie kiedy nadeszły pierwsze urodziny bloga.

Myślałam, że kilkudniowa przerwa dobrze mi zrobi, ale bardzo szybko leci czas i ani się nie obejrzałam a minął już ponad miesiąc od ostatniego wpisu - im dłużej zwlekałam, tym było gorzej i generalnie straciłam wprawę w tworzeniu postów. Przyznam się szczerze, że bardzo brakowało mi tego klimatu blogosfery, oraz tej całej otoczki, chociaż nadal chętnie czytałam Wasze wpisy.

Obecnie chciałabym wprowadzić pewien rytm w blogowaniu i systematyczność, a ściślej mówiąc, wracam do blogosfery. Przynajmniej mam taki cel - nie wiem czy mi się uda go osiągnąć, ale będę się starać. W końcu najtrudniej jest zacząć, ale jeżeli już wklepałam tutaj kilka słów to chyba powinno być lepiej?

Do tej pory pisałam tylko o włosach i chwilami zahaczałam o tematy kolorówki i pielęgnacji (recenzje). Nadal włosomaniactwo nie jest mi obce, ale zapragnęłam poruszać także inne tematyki urodowe, dlatego mam nadzieję, że uda mi się jakoś urozmaicić tematykę bloga. Pomysłów mam sporo, inspiracji nie brakuje, więc powinno być dobrze!

A co się działo u mnie przez ten ostatni miesiąc?

Bardzo dużo! Właśnie zakończył się pewien etap w moim życiu - mowa tutaj o zakończeniu studiów. Jestem dzień po egzaminie dyplomowym i śmiało już mogę powiedzieć o sobie Pani Kosmetolog. Szczerze powiedziawszy, nie dociera to jeszcze do mnie i pewnie w poniedziałek znowu zacznę się szykować na zajęcia. Trochę przykro, że być może z niektórymi dziewczynami z grupy więcej się nie zobaczę, ale każdy ma jednak swoje życie i trzeba zaakceptować fakt, że czas płynie ;) 

A co po studiach? Generalnie plan był taki, żeby iść do pracy, ponieważ potrzebne są jednak pieniądze, zwłaszcza jeżeli w perspektywie ma się w przyszłości wesele, budowę domu a obecnie i tak trzeba opłacić mieszkanie. Nie czuję się pewnie w zawodzie kosmetologa, więc trzeba było szukać innych alternatyw. I znalazłam ;) Już całkiem niedługo zacznę pracować w pewnej znanej Wam sieci drogerii z różowym logo i motylkiem. W połowie sierpnia nastąpi otwarcie owej drogerii i przyznam się szczerze, że aż jestem ciekawa co z tego wyniknie. Początkiem lipca szykuje się szkolenie, odczuwam pewną ekscytację oraz obawę jak to się ułoży, ale jestem w dobrej myśli! ;) 

Swoją drogą jesteście zainteresowane jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna do pracy w drogerii i co trzeba zrobić aby wypaść dobrze? ;> 
Zastanawiam się nad wpisem o takiej tematyce i ogólnie co jakiś czas zdradzałabym Wam jak wygląda praca w drogerii od kuchni ;)

I to chyba tyle jeżeli chodzi o nowości, chociaż warto też wspomnieć o tym jak mają się moje włosy - można powiedzieć, że nieszczególnie. Ostatnio traktowałam je niezbyt dobrze (prostownica i to o zgrozo bez zabezpieczenia, a ponadto brak intensywnego odżywiania) więc nie ma czym się chwalić. Planuję trochę im dogodzić, ale okaże się już w praktyce jak mi to wyjdzie. Plusem jest za to fakt, że przez bardzo długi czas nie kupiłam żadnego włosowego kosmetyku. Brawo ja ;) Pewnie to nadrobię wraz z przyjściem pierwszej wypłaty, ale nie ma też co szaleć - nadal muszę wykańczać swoje zbiory.

A u Was co tam? ;) Jak upały, wytrzymujecie? 
A może oglądałyście mecz i tak samo jak ja padłyście na zawał przynajmniej kilka razy?

Trzymajcie się ;*

Magdalena 

wtorek, 17 maja 2016

Nowości, nowości :)

Hej dziewczyny ;)

Bardzo lubię przeglądać Wasze posty o najnowszych zakupach zwłaszcza jeśli chodzi o kolorówkę i produkty włosowe - a takich ostatnio niemało w końcu zakończyły się niedawno promocje w Rossmannie na kosmetyki do makijażu, dlatego nie dziwi mnie wysyp wpisów o Waszych łupach. Przyszedł czas abym i ja się pochwaliła co takiego dorwałam podczas tego gorącego okresu :)



Przypomnijmy, że podczas pierwszego tygodnia można było kupić taniej kosmetyki do twarzy - podkłady, bazy, korektory, pudry - czyli takie produkty które technicznie rzecz biorąc powinny być niewidoczne na naszej buzi ;)

Na zakupy wybrałam się już pierwszego dnia promocji, po południu kiedy skończyły mi się już wykłady. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać, w mojej wyobraźni zawitały już wizje poprzewracanych i poprzebieranych podkładów, ale jak się okazało nie było wcale tak źle, bo znalazłam jeszcze kosmetyki które chciałam kupić w nienaruszonym stanie.

Moje łupy:




Musiałam kupić mój ukochany podkład z Rimmela. Obecny prawie mi się już kończy, więc nie muszę już kupować nowego egzemplarza, aczkolwiek nic ni stoi na przeszkodzie abym zakupiła go w normalnej cenie. Jeżeli chcecie się dowiedzieć o nim więcej, to zapraszam na wpis w którym wypisuję wszystkie ochy i achy :) (klik)

Chciałam również spróbować czegoś nowego i tak wybór padł na podkład L'oreala Infallible. Czaiłam się już na niego od dobrych paru miesięcy, ale stacjonarnie kosztował zbyt dużo, dlatego bardzo czekałam na promocję. Potrzebowałam takiego cudaka który ukryje tu i tam, więc zobaczymy jak się spisze. Kusił mnie jeszcze osławiony True Match, ale może innym razem ;)

Tak naprawdę nie zobaczyłybyście tutaj podkładu L'oreala, gdyby w moim Rossmannie były dostępne szafy marki Revlon. Revlon Colorstay to już klasyk, a nie było mi dane go jeszcze przetestować,więc bardzo ubolewam nad tym, że ma go w moim Rossmannie. Tak samo sprawa wygląda z podkładem Dr. Ireny Eris Provoke Matt Fluid. Oficjalnie na niego choruje ;)

No ale..jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ;)

Jeśli chodzi o korektory i pudry to nie szalałam. W kryciu dzielnie pomagają mi korektory Catrice, także Rimmel Stay Matte świetnie się spisuje w kwestii matowienia.

Po kilku dniach przeszedł czas na kosmetyki do makijażu oczu. Czyli cienie, tusze do rzęs, kredki, eyelinery, produkty do makijażu brwi.

Odnośnie tego tygodnia , również zdecydowałam się pójść do drogerii pierwszego dnia promocji. I to pół godziny po otwarciu. Skrycie liczyłam na brak tłumów, ale przeliczyłam się ;) Tłumek był, oj był, ale na szczęście udało mi się dorwać ostatnie sztuki tuszu do rzęs Lovely - jeden z nich powędrował do Julii w ramach akcji WSP o której już pisałam ostatnio.

Moje łupy :)


Jak już pisałam wyżej dorwałam tusz do rzęs Curling Up Lovely, który jest świetnym zawodnikiem jeśli chodzi o podkreślenie rzęs. Więcej nie muszę chyba już pisać, bo same wiecie jakie to cudo.

Tuszów jednak nigdy nie za wiele -  sięgnęłam także po osławiony tusz Maybelline Lash Sensational. Uważam, że tego typu promocje są idealne aby zakupić trochę droższe produkt, stąd taki wybór. Oczywiście kusiła mnie strasznie maskara L'oreala Volume Million Lashes, ale powstrzymałam się ;) Trzy tusze do rzęs to zdecydowanie za dużo jak na mój portfel, a przecież następna taka promocja powinna się pojawić za pół roku, także może wtedy się na niego zdecyduję. Zresztą...istnieją również drogerie internetowe, a tam przez cały czas maskary są w takiej samej cenie jak w Rossmannie na promocji.

Wracając do tuszu Maybelline, właśnie jestem w trakcie jego użytkowania...i powiem Wam, że jakoś szału nie ma. Albo trafiłam na trefną sztukę, albo mam jakieś oporne rzęsy, albo po prostu nie umiem jej użytkować xd któraś opcja na pewno jest prawdziwa, mam nadzieję, że już niedługo dowiem się która.

Zdecydowałam się również na eyeliner 2000 procent  z Evelina, po obniżce kosztował bajecznie tanio, więc żal nie kupić - także czas na naukę malowania kresek :P
W łapki wpadła mi także kredka master drama khol liner z Maybelline - bardzo lubię podkreślać oczy więc taki przyjaciel jak najbardziej przyda mi się. Mogę już powiedzieć, że jest całkiem przyzwoity, rysowanie kresek idzie łatwo i gładko ;)

Czas na ostatni tydzień promocji - czyli pod lupą były produkty do upiększania i pielęgnacji ust, a także lakiery, odżywki do paznokci czy preparaty do usuwania skórek


Czaiłam się na pomadkę Wibo Million Dollar Lips, ale niestety kiedy pojawiłam się w drogerii to już jej nie było - zostały same testery.
Kupiłam za to balsam do ust Nivea, z racji tego, że moje usta mają tendencję do przesuszania. I powiem Wam, że to bardzo dobry zakup, a balsam w dodatku przepięknie pachnie ;)

Ostatniego dnia zdecydowałam się także na zakup kilku lakierów do paznokci Lovely i Wibo w letnich kolorach. Zresztą, kto powiedział, że tylko latem można nosić takie kolory - tak się składa, że są to moje ulubione barwy, więc bardzo możliwe jest, że będę je bardzo często nosić, bez względu na porę roku.
Będą taką miłą odskocznią od hybryd :)

A na koniec chciałabym się Wam pochwalić jeszcze dwoma zakupami:



Różowa czekoladka MUR, która od razu podbiła moje serce od momentu kiedy zobaczyłam jej kolory. Nadal jestem nią zachwycona, nie mówiąc już o tym, że najzwyczajniej w świecie cieszy oko. Ponadto bosko pachnie - zapach kojarzy mi się trochę z pachnącymi długopisami.


I w końcu przyszedł też czas na produkt włosowy. Maski Planeta Organica już długo za mną chodziły i ostatecznie musiałam dorwać jedną. Było to silniejsze ode mnie - zakupu nie żałuję mimo tego, że maski użyłam na razie jeden raz, więc ciężko mi się na jej temat wypowiedzieć. Ale wszystko przed moimi włosami ;)

Swoją drogą jak się Wam podoba moja nowa mata z Biedronki? :> Trzeba jej przyznać, że robi świetne tło - swoją drogą taka mata to fajne wyjście w sytuacji kiedy chcemy sfotografować jakiś produkt (np. do recenzji), a nie mamy do dyspozycji żadnych dekoracji. Proste i efektowne zarazem ;)

Jednocześnie chciałabym Was przeprosić za mniej intensywną aktywność na blogu - obecnie cały wolny czas poświęcam pracy licencjackiej, więc siłą rzeczy muszę z czegoś zrezygnować i w tym momencie padło na blog. Na szczęście to tylko tymczasowa sytuacja, więc na pewno jeszcze będę Wam tutaj spamować ;)

Jak Wasze zakupy w Rossmannie? Miałyście do czynienia z moimi nowościami?

Trzymajcie się ciepło :)


niedziela, 8 maja 2016

Projekt WSP u Włosopasjatki - paczka od Julii

Hej dziewczyny ;)


Jakiś czas temu wzięłam udział w akcji Wymieńmy się pudełkiem którą zorganizowała Marta z bloga Włosopasjatka. Od momentu kiedy się zgłosiłam miałam przeczucie, że to całkiem fajna sprawa. A ostatecznie przekonałam się o tym właśnie kiedy całkiem niedawno dotarła do mnie tytułowa paczka ;)
Najpierw napiszę jednak o samej akcji. Polegała ona na zakupie kilku ulubionych kosmetyków, które całościowo nie mogły przekroczyć kwoty 50 złotych. Miały to być produkty do pielęgnacji włosów, twarzy, ciała, coś z kolorówki  czy do paznokci ;) Do wyboru do koloru. Myślę, że to niezła opcja gdyż jest naprawdę wiele kosmetyków które są świetnej jakości a są tanie jak barszcz. Wracając do samej akcji, zakupione już produkty trzeba było spakować i wysłać przydzielonej blogerce.


Dlaczego zdecydowałam się wziąć udział w tej akcji? Lubię takie inicjatywy, fajnie jest kogoś obdarować nawet takimi drobnymi prezentami. Ponadto lubię testować nowe kosmetyki, stąd sama nie mogłam się doczekać paczki która miała do mnie trafić.

Moją "parą" została przemiła Julia, autorka bloga Queen Hair, której zresztą bardzo dziękuję za świetną współpracę ;) Po wymianie kilku wiadomości odnośnie szczegółów mogłyśmy spokojnie się zająć zakupami i wysyłką.

A teraz nadszedł moment kiedy chcę Wam pokazać co się znalazło w paczce od Julii :) 




Tak wyglądały kosmetyki w pudełku (wybaczcie jakość, wiem, że sztuczne światło + lampa błyskowa + ciemne tło nie daje zbyt dobrego efektu, ale nie mogłam się powstrzymać przed zrobieniem zdjęć zaraz po otwarciu pudełka ;)

Sama paczka dotarła do mnie bez większych problemów i bez żadnych uszkodzeń. Wprost nie mogłam się doczekać aż ją otworzę ;) Po otwarciu ukazały się wyżej pokazane produkty. Wnętrze pudełka było także pięknie udekorowane bibułą.




A tu kosmetyki już w całej okazałości :) Same widzicie jak uroczo wyglądają te cukiereczki - aż szkoda mi było je rozpakowywać. 

Julia idealnie trafiła jeśli chodzi o dobór kosmetyków, ponieważ nie miałam do czynienia z żadnym z nich, dlatego bardzo się cieszę, że będę miała okazję je poznać ;) Poznajmy zatem bliżej te produkty:

Krem do rąk, Vaseline 
Uwielbiam wszelkie kremy do rąk, więc ten z przyjemnością wypróbuję. Podoba mi się jego zapach, ponadto bardzo szybko się wchłania, co działa na jego korzyść.

Lakier do paznokci Lovely, Gloss Like Gel, odcień nr 332
Idealny na letnie dni, zwłaszcza w momentach kiedy moje paznokcie będą potrzebować odskoczni od hybryd. Plusem jest także świetny pędzelek ;)

Tusz do rzęs, Wibo, Growing Lashes
Bardzo ciekawi mnie szczoteczka, mam nadzieję, że tusz spisze się bardzo dobrze ;)

Eyeliner Wibo
Kolejny cudak znany w blogosferze ;) nie miałam z nim jeszcze do czynienia, ale to kwestia czasu. Na promocji w Rossmannie skusiłam się także na eyeliner z Eveline, ale coś czuję, że oba produkty będą się nieźle ze sobą uzupełniać. Lubię podkreślone oko, więc tego typu kosmetyk to absolutne must have.

Lirene, Pure, Nawilżający - rozświetlający płyn micelarny z witaminą C
Jestem bardzo ciekawa jego działania, bo skład ma całkiem przyzwoity, a do tego płyn ma piękny zapach, taki kwiatowy - chyba mój ulubiony różowy Garnier doczekał się niezłego konkurenta ;) 

Maska do włosów, Alterra, Granat i aloes
Z kosmetykami Alterra miałam już styczność poprzez ich szampony. Miłości nie było, dlatego bałam się trochę spróbować tej maseczki,  ale jednocześnie kusiła mnie. Julia przypadkiem załatwiła tą kwestie ;)

Próbka mlecznego olejku do pielęgnacji ciała, Bielenda, Algi Morskie oraz próbki maseczek - głęboko oczyszczająca i intensywnie nawilżająca, Bielenda.

Na koniec próbki, które z przyjemnością zużyję ;)

I tak prezentuje się zawartość paczuchy, za którą jeszcze raz bardzo dziękuję ;) Widać, że Julia włożyła w nią dużo serca, a to bardzo cieszy. 
Całą akcję oceniam jako fajne doświadczenie - cała ta otoczka, szukanie kosmetyków, później pakowanie, oczekiwanie na swoje pudełko i na końcu rozpakowywanie. Naprawdę super uczucie ;)
Nie wiem czy Marta będzie kontynuować akcję, czy może rozpocznie nową edycję - w każdym razie gdy będzie taka możliwość to bardzo chętnie ponownie wezmę udział w tej inicjatywie.

edit:
Jeżeli jesteście ciekawe jakie kosmetyki wybrałam dla Julii  to możecie je zobaczyć tutaj :) 

Podoba się Wam paczucha i sama idea projektu? Miałyście do czynienia z tymi kosmetykami?

Trzymajcie się ciepło ;)

czwartek, 5 maja 2016

Aktualizacja włosowa - kwiecień

Hej, hej dziewczyny :)

Dzisiaj się aktualizujemy włosowo. Uznałam, że tego typu postu będę się raczej pojawiać co dwa miesiące, bo w tym momencie moja pielęgnacja jest tak nudna, że właściwie nie ma o czym pisać xd 
Cały czas używam tych samych produktów, ale to tylko dlatego, bo chciałabym je jak najszybciej wykończyć - tak się składa, że w kolejce czekają jeszcze cztery nieotwierane maski oraz dwa szampony. Można powiedzieć, że wcale nie musiałam ich kupować, ale jak się powstrzymać kiedy przykładowo dzisiaj trafiłam na promocję masek Biovax w drogerii Natura? Ojj ciężko było odejść od półek, ale dałam radę - ciekawe na jak długo ;) 

Ale dzisiaj nie o zakupach, tylko o włosach i o tym jak obecnie wyglądają. Tradycyjnie jednak na początek opowiem Wam jakich produktów używałam przez ostatnie dwa miesiące.

SZAMPONY:

- mydło cedrowe Bania Agafii (recenzja)
- szampon Yvess Rocher Volume ( z wyciągiem z malwy)
- szampon Farmona Acai&Volume

ODŻYWKI:

- balsam Green Pharmacy olejek arganowy i granat
- odżywka Yvess Rocher z mleczkiem z owsa
- Kallos Blueberry (jako odżywka do mycia włosów) (recenzja)
- próbka odżywki Nivea Tarageted&Care

MASKI

- ekspresowa maska do włosów, blask i elastyczność, Bania Agafii (recenzja)
- maska aloesowa NaturVital
- regenerująca maska do włosów Planeta Organica Morze Martwe
- próbka maski biedronkowej Perfect (zielona)

OLEJE:

- olej z nasion bawełny
- olejek do kąpieli wellness&beauty 
- olej kokosowy

ZABEZPIECZANIE:
- Mythic Oil (recenzja)
- Olejek Marion migdały i dzika róża

INNE:

Suszenie, prostowanie, suchy szampon Batiste. Czesanie TT oraz grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Powoli także wracam do czesania na mokro ;)

Żeby jednak nie było idealnie to niestety muszę wspomnieć też o tym, że dopadł mnie łupież..same wiecie jakie to uczucie, kiedy u nasady znajdujecie takie irytujące białe drobinki. Na szczęście chyba wiem kto jest winowajcą, albo może na nieszczęście bo bardzo lubię ten produkt. A mowa o kwiatowym suchym szamponie Batiste.

Aktualny stan włosów:


Bardzo mi się podoba ich obecny stan. Włosy wyglądają na bardzo miękkie i takie też są, a oprócz tego są odżywione i puszyste, ponadto wyglądają na gęstsze ;) Dzień wcześniej przed sesją, zafundowałam włosom odżywianie przed myciem - na długość poszła maska regenerująca do włosów zniszczonych Planeta Organica Morze Martwe z dodatkiem olejku do kąpieli Wellness&Beauty. Obecnie nie mam włosów zniszczonych, ale maska ta ma bardzo przyjemny emolientowy skład, a moja czupryna bardzo lubi te składniki, dlatego też dostały trochę dobroci, Mieszankę trzymałam ok. 1,5 godziny, a następnie włosy umyłam szamponem Yves Rocher z wyciągiem z malwy. Po myciu jeszcze na 10 minut zaaplikowałam odżywkę także Yves Rocher z mleczkiem z owsa. 

Podczas tej pielęgnacji również odkryłam chyba najlepszy dla mnie sposób stylizacji fal - nie preferuję żeli stylizujących dlatego loczki odpadają, ale takie delikatne fale jak najbardziej. Pomógł mi w tym jeden z postów Kasi (klik) w którym wszystko pięknie opisała -  ;) Dlatego też zgodnie z instrukcją po rozczesaniu włosów na mokro i ich zabezpieczeniu, sięgnęłam po suszarkę aby wysuszyć włosy - bardzo ważne jednak aby nie suszyć ich do końca tylko pozostawić lekko wilgotne. Następnie związałam je w pętelkę gumką invisibobble i pozostawiłam na ok. godzinę czasu. Po rozpuszczeniu włosów ukazała się delikatna fala podoba właśnie do tej którą widzicie ;) Trochę widać że włosy w górnych partiach trochę się odkształciły, ale staram się nie zwracać na to uwagi.

Jestem bardzo zadowolona z tego włosowego rytuału a punkt ze stylizacją na pewno będę kontynuować ;)

Plany na maj:

- dalsze denkowanie włosowych produktów
- kolejne próby stylizacji "na pętelke"
- odwyk od włosowych zakupów
- częstsze olejowanie

A Wam jak minął kwiecień? Też Wam ciężko jest powstrzymywać się od zakupów?

Trzymajcie się ciepło ;)


środa, 27 kwietnia 2016

Odświeżający żel micelarny Be Beauty

Hej dziewczyny ;)

Odkąd poznałam właściwości płynów micelarnych z miejsca się z nimi polubiłam. Wcześniej miałam do czynienia z mleczkami do demakijażu i nie wspominam ich zbyt dobrze - takie mleczka zwykle podrażniały i szczypały po oczach. To niezbyt fajne uczucie prawda? 

Jakiś czas temu podczas wizyty w Biedronce zwróciłam uwagę na pewien kosmetyk. Był to płyn micelarny z Be Beauty, ale nie był to ten standardowy micel, który ma tak wiele pozytywnych opinii. Ten który przykuł mój wzrok miał ciekawą żelową konsystencję. Przyznaję szczerze, że nigdy do tej pory nie spotkałam się z taką postacią płynu do demakijażu, dlatego z ciekawości wrzuciłam go do koszyka. 

Było to już jakiś czas temu, a dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami swoją opinią na jego temat ;)

ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL MICELARNY BE BEAUTY



OPIS PRODUCENTA:

Łagodnie usuwa makijaż bez pozostawienia uczucia lepkości skóry. Żelowa formuła produktu ułatwia aplikację, skutecznie oczyszcza skórę okolic oczu, rzęs i powiek z naturalnych zanieczyszczeń, nawilża i odświeża. Nie podrażnia oczu, jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zaburza prawidłowego odczynu pH skóry.

Wyciąg ze świetlika - łagodzi podrażnienia przynosząc ulgę zmęczonym oczom, likwiduje obrzęki, posiada właściwości przeciwzapalne

Wyciąg z bławatka - działa rozjaśniająco na cienie pod oczami, odżywia i nawilża

Ekstrakt roślinny Cassia Agnustifolia - intensywnie nawilża skórę

SKŁAD: 




OPAKOWANIE:

Żel micelarny spotkamy w buteleczce o pojemności 100 ml, z zamknięciem na dziubek. Aplikacja jest łatwa, chociaż trzeba uważać aby nie nabrać zbyt wiele produktu na wacik. Opakowanie jest przeźroczyste, dzięki temu spokojnie możemy kontrolować ilość żelu. Etykieta jest przejrzysta i miła dla oka.



KONSYSTENCJA I ZAPACH:

Myślę, że konsystencja to jeden z głównych punktów tej recenzji. Jak sama nazwa produktu wskazuje, mamy tutaj do czynienia z dość płynnym żelem o barwie przeźroczystej. Zapach jest przyjemny, świeży, typowy dla płynów micelarnych tej marki.



DZIAŁANIE:

Od produktu do demakijażu wymagam aby dobrze zmywał makijaż i nie podrażniał. Skromne oczekiwania prawda? :) Ale ten żel w 100 % je spełnia. Bardzo dobrze usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia oraz nie podrażniał - nigdy nie odczuwałam żadnego pieczenia ani szczypania. To bardzo duży plus chociaż tak naprawdę nie mam cery wrażliwej, ale takie rzeczy się docenia ;)
Dobrze również sobie radzi przy usuwaniu eyelinera, wiadomo, że potrzebuje na to więcej czasu, ale radzi sobie z tym. Nie powoduje uczucia ściągania, skóra po demakijażu jest ukojona i nawilżona.

Czy żelowa konsystencja jest atutem tego kosmetyku ? Poniekąd tak, wydaje mi się, że ma wpływ na jego skuteczność, ale odczuwam także jeszcze inne korzyści.
Przede wszystkim żel świetnie odświeża i koi skórę - jest wprost idealny na lato, kiedy męczą nas upały! Powinien wtedy cudownie chłodzić i orzeźwiać - myślę, że warto będzie go trzymać w torebce :) 

Niestety przez konsystencję wydajność nie jest mocną stroną tego kosmetyku - potrzeba dość sporo żelu aby usunąć makijaż, ponadto jednorazowo można wycisnąć zbyt wiele produktu. Można nawet ten fakt wybaczyć, ale nie wtedy kiedy buteleczka ma 100 ml...jak na micel, to naprawdę bardzo mało. W zasadzie to dyskwalifikuje żel do codziennego stosowania.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:

Niestety ceny nie pamiętam, ale na pewno nie zapłacimy więcej niż 8 - 9 zł. Dostępność teoretycznie bardzo dobra, nie wiem czy to nie był przypadkiem produkt z serii limitowanej. Ale kto wie, może jeszcze chowa się w Waszych Biedronkach, albo przynajmniej niedługo będzie :)

CZY KUPIĘ PONOWNIE TEN PRODUKT?

Aktualnie jestem zakochana w różowym Garnierze, ale jeżeli trafię jeszcze na żel Be Beauty to myślę, że kupię go ponownie.  Ale nie będę go stosować na co dzień, będzie mi bardziej służyć w upalne dni kiedy skóra będzie wymagała częstego odświeżenia. W tej roli ten żel będzie się spisywać bardzo dobrze. Myślę, że też spokojnie się nada na krótkie wyjazdy ;)

PODSUMOWUJĄC:

Jest to skuteczny i ciekawy micel, który jednak jak wspomniałam już wyżej - nie nadaje się do codziennego stosowania poprzez słabą wydajność i małą pojemność. Będzie za to dobrym uzupełnieniem np. płynu micelarnego z Garniera, który jednak ma solidną butle ;) 
Dlatego jeżeli szukacie jakiegoś cudaka który świetnie koi i chłodzi w upalne dni - jak najbardziej polecam.


Znacie? Spotkałyście się z tym micelem w Biedronce?

Trzymajcie się ciepło ;)




sobota, 23 kwietnia 2016

Dzień z życia włosa - wyprostowane ;)

Hej dziewczyny ;)

Jak każda kobieta mam czasem ochotę na pewną odmianę i tak właśnie było teraz. Zwykle nie stylizuję włosów w żaden sposób, pozostawiam je same sobie, dzięki czemu mam przyjemność paradowania w falach. Na swój sposób są nawet urocze o ile odpowiednio je wcześniej odżywię, ale czasem mam taki kaprys sięgania po prostownicę ;) Tak było i tym razem, a ponadto zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie pokazywałam Wam moich włosów w prostej wersji.
Czas to nadrobić, dlatego zapraszam na dalszą część posta.

Na początek, jak wyglądała pielęgnacja przed stylizacją ?


Nie olejowałam włosów, od razu przystąpiłam do mycia. Tym razem jako myjadło posłużył mi szampon Farmony Acai&Volume, Jest to obecnie najmocniejszy szampon w moich zbiorach i to jemu powierzyłam zadanie oczyszczenia mojego skalpu - zaczął się niestety buntować, a konkretniej pojawił się łupież.. Na szczęście szampon pomógł, ale czuję, że powinnam też zafundować skalpowi peeling cukrowy, ale to plan na następne mycie ;)

Włosy podczas mycia umyłam oczywiście odżywką - Kallosem Blueberry.

Po myciu przystąpiłam do minimalistycznego odżywiania. Nie miałam zbyt wiele czasu bo śpieszyłam się na autobus, dlatego tym razem postawiłam na sprawdzony kosmetyk, a mianowicie na ekspresową maskę Bania Agafii. Wmasowałam ją we włosy dokładnie na 5 minut, po czym ją spłukałam.

Po spłukaniu, pozwoliłam włosom lekko się podsuszyć, a następnie wtarałam odrobinę olejku Mythic Oil, aby ochronić końcówki. Następnie sięgnęłam już po moje ulubione urządzenie - czyli suszarkę :)

Wiecie jak wygląda moje suszenie ? Chłodny nawiew na sporych obrotach, głowa w dół i suszyyymy ;) Zawsze wtedy liczę na jakąś mega objętość, która rzeczywiście jest, ale krótkotrwała.

Co po suszeniu ? Zabezpieczanie końcówek i prostownica - kiedyś moja przyjaciółka, dzisiaj tylko dobra znajoma na specjalne okazje i moje kaprysy. W takiej roli spisuje się świetnie, bo potrafi mnie całkowicie odmienić i pewnie już tak pozostanie.
Oczywiście nadal się śpieszyłam na autobus, ale w końcu dałam radę ;) Jedynie co to jakimś prawem włosy z tyłu głowy były dziwnie przetłuszczone - chyba źle spłukałam maskę, a to akurat czysta złośliwość w chwili kiedy czas mnie goni.

Przetłuszczone miejsca spryskałam suchym szamponem (mój niezawodny sposób), a przy okazji udało mi się je trochę unieść włosy u nasady.

Teraz najważniejsze, czyli zdjęcia ;)

A konkretniej 50 twarzy moich włosów:


Wszystkie z lampą. 


Pierwsze z lewej z lampą, dwa kolejne już bez.

Niestety moje włosy nie są oszałamiającą taflą, perfekcyjnie wyglądały jedynie zaraz po rozczesaniu TT. Widać, że mają lekką tendencję do strączkowania, oraz nadal plątają się, ale mimo tego jestem zadowolona z efektów. Czupryna wygląda przede wszystkim zdrowo ;) Ponadto suchy szampon dobrze się spisał, ładnie odbił włosy u nasady a ponadto przedłużył ich świeżość - nawet w momencie kiedy publikuję posta włosy wyglądają całkiem przyzwoicie, a cały rytuał pielęgnacyjny odbył się przedwczoraj.
Jestem także mile zaskoczona co do długości pasm - są już całkiem długie
Nie zamierzam jednak prostować włosów po każdym myciu, zaraz przed oczami mam spalone pasma, dlatego w zupełności wystarczy mi taka fryzura od święta ;)

A Wy jakie macie stosunek do prostownicy ? ;) 
Robicie sobie czasem taki dzień "tortur" dla włosów?

Trzymajcie się ciepło ;)


środa, 20 kwietnia 2016

Co włosowego znajdziemy w Rossmannie ? | Maski i odżywki

Hej dziewczyny :)

W ostatnich dniach pojawiła się fala postów związanych z promocją w Rossmannie na kolorówkę. Ja nie uraczę Was listą polecanych przeze mnie kosmetyków, bo niczego odkrywczego bym nie napisała, ale za to przypomniałam sobie o serii kosmetyków do włosów dostępnych w tejże drogerii. Pojawiły się już posty o szamponach (klik) oraz o olejach (klik) a dzisiaj przyszedł czas na maski i odżywki.
Tradycyjnie chciałam się skupić na produktach które tylko tam są dostępne, ale znalazło się tam kilka klasyków, które spotkamy w każdym sklepie.

Jeśli chodzi o ofertę Rossmanna, to myślę, że jest w czym wybierać i każda włosomaniaczka znajdzie lub znalazła swój hit. Poznajmy zatem te cuda ;)

Jeśli chodzi o objaśnianie składów, tym razem skupiłam się na składnikach aktywnych ;)
Cena: 17,99 


1.Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Gold (odmłodzenie włosów), 125 ml



Skład:


Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Colloidal Gold (złoto), Betain, Acetylated Lanolin (acetylowana lanolina), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491, C.I. 19140, C.I. 15985, Geraniol.

2. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Orchid (miękkość włosów), 125 ml

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin , Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Orchis Mascula Flower Extract (ekstrakt z orchidei), Tuber Magnatum Extract (ekstrakt z trufli), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Sorbitan Stearate, Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Talc, C.I. 77007, C.I. 73360, Hexyl Cinnamal.

3. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Pearl (odbudowa włosów), 125 ml

Moja recenzja (klik)

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Pearl (proteiny perłowe), Collagen (kolagen), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny) Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491.

4. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Diamond (wzmocnienie włosów), 125 ml


Skład:



Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Diamond Powder (puder diamentowy), Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Lysine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 61585, Hexyl cinnamal, Benzyl Salicylate, Limonene, Benzyl Alcohol.



5. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Caviar (nawilżenie włosów), 125 ml


Skład:


Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Caviar Extract (ekstrakt z kawioru), Laminaria Ochroleuca Extract (wyciąg z alg złotych), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbitan Stearate, Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone , Methylisothiazolinone, Citric Acid, Mica, C.I. 77499, C.I. 77891, C.I. 77491, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Maseczki do zadań specjalnych ;) Kuszą ekskluzywnym opakowaniem i zapachem, ponadto posiadają w składzie różne składniki które nie znajdziemy w zwykłej maseczce - chodzi mi tu głównie o złoto, ekstrakt z trufli czy diamenty.
Minusem jest cena, która nie jest adekwatna do pojemności, ale bardzo często są na promocji (po obniżce kosztują 9,99 zł) więc myślę, że wtedy spokojnie można te maseczki zakupić.

1. Maseczka Isana, Oil Care, kuracja z olejkiem arganowym, 150 ml

Cena: 4,99


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Propylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Cetrimonium Chloride Panthenol (pantenol), Quaternium-87, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Benzoate.


2. Odżywka Isana, Oil Care, 200 ml



Cena: 9,99



Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Prunus Domestica Seed Oil (olej z pestek śliwy), Panthenol (pantenol), Parfum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Limonene, Isopropyl Alcohol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid

Bardzo dobre kosmetyki, zwłaszcza maska która zachęca przede wszystkim krótkim ale treściwym składem, ponadto kosztuje niewiele bo 5 zł ;) to ulubieniec wielu włosomaniaczek.

1. Alterra, maska do włosów, 150 ml

cena: 9,99


Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil (olej sojowy)*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil (olej z pestek granatu)*, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea)*, Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z nasion krokosza bawierskiego)*, Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy)*, Punica Granatum Fruit Extract (ekstrakt z pestek granatu)*, Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu)*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Panthenol (pantenol), Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol (witamina E), Helianthus Annus Seed Oil (olej słonecznikowy), Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**. 



*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych,

 **pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


2. Alterra, nawilżająca odżywka do włosów, 200 ml



cena: 9,99



Aqua, Alcohol*, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcolhol, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Seed Oil*, Punica Granatum Fruit Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Lauroyl Sarcosine, Sodium Lactate, Hydroxyethylcellulose, Carthamus Tinctorius Seed Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**. *składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych. **pochodzące z naturalnych olejków eterycznych



Skład odżywki jest analogiczny do maski, miejscami jedynie jest zmieniona kolejność składników. Trzeba również uważać na obecność alkoholu który jest dość wysoko. 



Kosmetyki Alterry podobnie jak Isana zawsze się cieszyły dużym powodzeniem, dlatego też znalazły się w moim zestawieniu ;)






Przyszedł czas na klasyki ;) Te odżywki na pewno znajdzie również w innych drogeriach, ale myślę, że warto też poświęcić im chwilę uwagi. Wybrałam przede wszystkim te najpopularniejsze wersje.

Garnier, Ultra Doux, odżywka pielęgnacyjna, olejek z awokado i masło karite

cena; 7,99


Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil (olej palmowy), Behentrimonium Chloride, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Stearamidopropyl Dimethylamine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Isopropyl Alcohol, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado), Citric Acid, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea), Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragrance (FIL C161611/2).



Bardzo fajna emolientowa odżywka za bardzo fajne pieniądze. I wydajna ;)



2. Timotei, drogocenne olejki, odżywka do włosów, 200 ml


Cena: 8,49



Skład:



Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone (silikon), Stearamidopropyl Dimethylamine, Jasminum Officinale Flower Extract (ekstrakt z kwiatów i liści jaśminu), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Behentrimonium Chloride, Paraffinum Liquidum (olej mineralny), Amodimethicone (silikon), Cetrimonium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Chloride, Dipropylene Glycol, Disodium EDTA, PEG-7 Propylheptyl Ether, PEG-150 Distearate, Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.



Z tą odżywką jeszcze nie miałam do czynienia, ale ma bardzo fajny, bogaty skład. Już sobie wyobrażam jaki to niezły dociążacz ;) A to wszystko przez to, że wszelkie emolientowe skladniki ( oleje, silikony) są bardzo wysoko w składzie.



Gliss Kur, Oil Nutritive, odżywka ekspresowa, regeneracja 200 ml



Cena: 14,99



Sklad:



Aqua · Cyclomethicone ·(silikon)  Phenyl Trimethicone (silikon) · Dimethiconol (silikon)· Polyquaternium-16 · PEG/PPG-18/18 Dimethicone (silikon) · Lactic Acid · Panthenol (pantenol)  Parfum ·Sodium Benzoate · Cetrimonium Chloride · Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein  · Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy) · Argania Spinosa Oil (olej arganowy) · Butyrospermum Parki (masło shea)· Linalool · Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna)· Limonene · Hexyl Cinnamal · Benzyl Salicylate · Citronellol · Phenoxyethanol · Benzyl Alcohol · Geraniol· CI 15985 · CI 47005


Jedyna odżywka bez spłukiwana, odpowiednio nabłyszcza, ochrania włosy i ułatwia rozczesywanie ;)
Nie kusi mnie specjalnie, ale kto wie..może kiedyś.
Na pewno trzeba uważać keratyne która w nadmiarze może nieźle zaszkodzić.

Garnier Fructis, Oleo Repair 3, odżywka wzmacniająca 200 ml

Cena: 7,99

Skład:

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract (wyciąg z trzciny cukrowej), Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil (oliwa z oliwek), Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty), Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone (silikon), Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract (wyciąg z pestek jabłka), Pyridoxine HCl, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado), Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea), Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny), Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance (FIL C169842/1).



Dość bogaty skład odżywki na pewno działa na jej plus ;) nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat jej działania, ale zapach ma obłędny ;)



Nivea, Repair&Targeted Care, 200 ml


Cena: 11,99

Skład: 

Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone (silikon), Panthenol (pantenol), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna) , Lanolin Alcohol (emolient)(Eucerit®), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia), Oryzanol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Trideceth-6, Trideceth-12, C12-15 Pareth-3, Coco-Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lactic Acid, Citric Acid, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Nieco ulepszona wersja osławionej Nivea Long Repair. Według mnie działa zdecydowanie lepiej i wcale się nie dziwię pozytywnym opiniom.
Moje spotkanie z tą odżywką opisuję tutaj ;)

I to już wszystkie mazidła rossmannowskie które według mojej opinii zasługują na uwagę. Co prawda połowę z nich możemy spotkać nawet w supermarketach, ale bardzo często w Rossmannie możemy spotkać je na promocji, dlatego myślę, że warto tam robić zakupy ;)

Tak zupełnie odbiegając od tematu jak tam pierwszy dzień promocji w Rossmannie na kosmetyki do twarzy ? Był spokój czy prawdziwa wojna o niezmacane produkty ?
W moim Rossmannie obyło się bez większych przygód, kupiłam to co chciałam ;) 
Kosmetyków zmacanych też nie zauważyłam, pojawił się jednak pewien incydent, a mianowicie okazało się, że testery podkładu Bourjois Healthy Mix w tajemniczy sposób zaginęły. Prawdopodobnie ktoś się na nie pokusił. W zasadzie nie wiem jak skomentować takie zachowanie, ale zabić to za mało.

Często kupujecie maski/odżywki w Rossmannie ? Jakie są Wasze ulubione ? 
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii ;)

Trzymajcie się ciepło :)