niedziela, 31 stycznia 2016

Niedziela dla włosów # 22 - SLS i Morze Martwe

Hej dziewczyny :)

Czy Wy też wyczekujecie wiosny tak jak ja ? Nie mam nic przeciwko zimowej pogodzie, jest na swój sposób urokliwa, ale przyznaję, że mam już powoli jej dosyć. Świeże powietrze, lekkie promienie słońca, dużo zieleni - coś wspaniałego :) 

Dzisiaj jednak nie o wiośnie, bo jak sam tytuł wskazuje czas na kolejną niedzielę dla włosów. Co takiego zaserwowałam włosom i co z tego wyszło ?  Zaraz wszystkiego się dowiecie.

Olejowanie: brak
Mycie: maska Kallos Blueberry ( włosy ), szampon Farmony, Hair Genic, Acai & Volume
Odżywianie po myciu: regenerująca maska do włosów zniszczonych Planeta Organica seria Morze Morze

Niedziela wręcz minimalistyczna, szampon, dwie maseczki, no szału nie ma ;) Taka pielęgnacja jednak też się u mnie sprawdza, dlatego nie mam już tendencji do odprawiania rytualnego SPA dla włosów. 

Ale po kolei: olejowania nie było, ale za to wzięłam się za porządniejsze oczyszczanie. Skóra głowy zaczęła trochę kaprysić, pojawił się mały łupież, a to znak, że trzeba sięgnąć po SLS. A konkretniej po szampon Farmony Acai & Volume, nowość która wpadła mi w oko podczas zakupów w Biedronce. Oczyściłam nim dokładnie skalp, a włosy na długości, umyłam maską Kallos Blueberry.

Po myciu czas na odżywianie. Postawiłam tym razem na maseczkę regenerującą Planeta Organica Morze Martwe - niby miałam na bieżąco wykańczać swoje zbiory, ale potrzebowałam jakiejś odmiany, stąd ten wybór. Trochę się obawiałam co z tego wyjdzie, bo pierwsze spotkanie z tą maską nie było miłe, ale ryzyk fizyk :)

Maseczkę nałożyłam na włosy i posiedziałam z nią ok. 40 minut. Po spłukaniu, nie rozczesywałam włosów na mokro, pozostawiłam je do wyschnięcia, a przed pójściem spać już na suche włosy nałożyłam odrobinę olejku Mythic Oil i związałam je w lekki koczek

A tak wyglądały następnego dnia, czyli dzisiaj:




Na pewno jest lepiej niż się spodziewałam :) włosy od nasady aż po końce ładnie błyszczą i są miękkie, ponadto, cały czas wyczuwam zapach maski - iście kadzidlany. Po rozczesaniu są sypkie, wyglądają lekko, zdrowo i przede wszystkim nie są obciążone - bardzo lubię taki efekt. Niestety po pewnym czasie końce się strączkują i nie jest już tak miło, ale ostatecznie zawsze mogło być gorzej. Skalp na szczęście też już się uspokoił, co przyjęłam z ulgą :)

Niedziele uważam za udaną, a najbardziej się cieszę chyba z tego, że rosyjska maseczka  z serii Morze Martwe nie okazała się bublem, przez co mam ogromną ochotę na zakup kolejnych masek PO - może wersja ajurwedyjska albo marokańska ? :)

Miałyście do czynienia z tymi maseczkami, którąś możecie polecić szczególnie ? 
Jak Wasze niedziele, włosy zadowolone ?

Trzymajcie się ciepło ;)





piątek, 29 stycznia 2016

Technicznie rzecz biorąc...o kosmetykach włosowych trochę inaczej ;)

Hej dziewczyny :)

Oceniając lub wybierając kosmetyk do włosów, obojętnie czy to szampon czy maska, zwracamy przede wszystkim uwagę na  to jak działa i czy jest w stanie sprostać naszym wymaganiom. To jest najważniejsze - Ameryki tym nie odkryję ;) Zgodzicie się jednak ze mną, że sprawy techniczne również są istotne. Na ocenę kosmetyku wpływa również jego zapach, konsystencja, opakowanie, a nawet pojemność. Te drobne szczegóły również wpływają na jakość produktu. 

Różne są jednak punkty widzenia odnośnie tych kwestii


- dla włosomaniaczki, podczas zakupów, pierwszorzędną rolę odgrywa skład produktu, następnie ewentualnie pojemność i cena, która powinna być adekwatna do niej. Zapach, konsystencja, ładne opakowanie czy nawet barwa są już tylko dodatkiem i to już kwestia indywidualna, czy te dodatki przypadną nam do gustu. Nawet jeżeli nam nie przypadną, to kosmetyk zapewne kupimy, bo..skład dobry :)
- dla kobiety, która nie zna tajników włosomaniactwa, istotny będzie opis producenta oraz walory estetyczne i zapachowe kosmetyku. Składy, nazwy INCI, to w zasadzie czarna magia dla takiej osoby, która może wydać naprawdę spore pieniądze na kosmetyk który "magicznie" działa na rozdwojone końcówki, całkowicie je regenerując. W konsekwencji taka niewtajemniczona osoba, może kupić drogi, ładny "oblepiacz"

Co w sytuacji kiedy technicznie coś nie gra ?

Jeżeli maska działa cudownie, robi cuda na głowie, a ma nieprzyjemny zapach, to wiadomą jest rzeczą, że jakoś przemęczę ten zapach, dla świetnego efektu. Są różne spojrzenia na tą kwestię, osobiście spróbowałabym przyzwyczaić się do zapachu, ale ktoś inny nie chciałby się męczyć i woli poszukać zastępczego produktu, który działa podobnie, ale za to ładniej pachnie. 

Nie jest złą rzeczą szukać ideału pod każdym względem, ale z drugiej strony, jeżeli kosmetyk działa świetnie mimo tych technicznych mankamentów, typu zapach to może warto się przemęczyć ? Ewentualnie zatkać nos :)

Inaczej sprawa wygląda, kiedy produkt poprzez konsystencję utrudnia aplikację i tak było w moim przypadku, kiedy myłam włosy szamponem Biolaven. Szampon, jak powszechnie wiadomo ma oczyszczać ale nie wysuszać włosów na długości. I taki właśnie był szampon Biolaven, który już jakiś czas temu recenzowałam. Był świetny, ale przeszkadzały mi właściwości techniczne - chodzi tutaj o konsystencję. Jak pamiętacie była wodnista i utrudniała mi aplikację, dlatego przerzuciłam się na mydło cedrowe z którym nie mam problemów jeśli chodzi o ten aspekt.
Pod tym względem wydaję mi się, że szukanie następcy jest zrozumiałe. Swoją drogą czytałam, że konsystencja szamponu Biolaven już nie jest taka wodnista, więc kto wie, może się jeszcze spotkamy ?



Spis rzeczy technicznych które nam mogą przeszkadzać w kosmetykach do włosów:

SZAMPON:
- konsystencja - wodnista, lub zbyt gęsta, te czynniki wpływają na pienienie się szamponu
- opakowanie - nieforemne, wyślizgujące się z ręki
- sposób zamknięcia/otwierania - przykładowo poprzez zamknięcie na zatrzask, bardzo łatwo złamać sobie paznokcia
- szata graficzna - rzecz najmniej istotna
- etykieta -  może być nieczytelna
- otworek -  może być za duży, przez co możemy wylać za dużo produktu
- zapach - to kwestia indywidualna 

MASKI I ODŻYWKI:
- konsystencja - może być zbyt płynna
- opakowanie - zazwyczaj mamy do czynienia ze słoiczkami, istotne jest aby były wytrzymałe na upadki z dużej wysokości
- szata graficzna - ale tak naprawdę to rzecz najmniej istotna
- sposób zamknięcia/otwierania - dotyczy to z reguły odżywek i maseczek w tubkach lub w buteleczkach np. odżywki Garniera (zatrzask). Niekiedy mamy też do czynienia z odżywkami b/s w sprayu, wtedy spryskiwacz może się nieco zacinać, ale zdarza się to rzadko
- otworek -  przy słoiczkach nie ma tego problemu, gdyż produkt nabieramy palcami, są jednak maseczki w saszetkach np. Banii Agafii, więc jest ryzyko wylania zbyt dużej ilości produktu
- wydajność - w tym przypadku zbyt mała, ale to też kwestia częstotliwości użytkowania
- zapach - kwestia indywidualna

OLEJ:
- zapach -  kwestia indywidualna, chociaż są oleje które mają zapachy naprawdę "ciężkie" 
- konsystencja - trudno winić olej za konsystencję, bo to jednak olej, jednak np. olej rycynowy jest znany z trudności w aplikacji poprzez to, że jest gęsty
- opakowanie - z reguły oleje znajdziemy w szklanych buteleczkach, po aplikacji olejku mamy  śliskie dłonie, dlatego trzeba bardzo  uważać, aby nam nie spadł - wyjątkiem są mieszanki olejowe typu Babydream

SILIKONOWE SERUM:
- opakowanie - tego typu produktu znajdziemy w buteleczkach z pompką - są dobrym rozwiązaniem, ale pompka może czasem się zacinać, według mnie zdarza się to jednak rzadko
- zapach - kwestia indywidualna

To takie podstawowe produkty włosowe, oczywiście są jeszcze kosmetyki do stylizacji i suche szampony, ale myślę, że z kwestii technicznych, niczym się nie różnią od tamtych. 

Co mi najczęściej przeszkadza w kosmetykach do włosów ? Zazwyczaj są to zapachy i opakowania na zatrzask, wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że je uszkodzę :) Odnośnie zapachów - jestem wybredna, ale mam kilka ulubionych marek jeśli chodzi o ten element. I o tym niedługo napiszę ;)

A jak wygląda sprawa z akcesoriami włosowymi ?

GUMKI DO WŁOSÓW:
Generalnie tu jest łatwej, przy wyborze gumek, kierujemy się z reguły tym czy nie zawierają metalowych elementów. Oczywiście można pokusić się na jakiś ładny kolor ;)

SZCZOTKI DO WŁOSÓW, GRZEBIENIE
Ważne jest aby szczotka była poręczna i mieściła się w dłoni. Chodzi tutaj właśnie o wygodę użytkowania, ale warto też zwrócić uwagę na stan igiełek czy zębów w grzebieniach, czy nie uszkodzą łuski włosa. Oczywiście fajnie jest gdy szczotka wygląda ciekawie i fantazyjnie. Powiedzmy sobie szczerze chyba każdemu podobają się owieczki w kompaktowym TT ;)

Według mnie, wszystkie te czynniki które wymieniłam powyżej są istotne jeśli chodzi o wybór czy ocenę kosmetyku. Możemy je podzielić jednak na "ważne" i "ważniejsze". Ważny jest zapach, estetyka opakowania, konsystencja, ale trzeba jednak przyznać, że na pierwszym miejscu w hierarchii jest skład i to jak może zadziałać. 

Co Wam najbardziej przeszkadza z technicznych rzeczy jeśli chodzi o włosowe kosmetyki ? Stawiacie na skład czy zwracacie też uwagę na zapach, konsystencję i wygląd produktu ? 
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)

Trzymajcie się ciepło :)



poniedziałek, 25 stycznia 2016

Niedziela dla włosów #21 - odgrzebany Kallos Keratin

Hej dziewczyny :)

Czas na kolejną niedzielę dla włosów - udało się ją zrealizować, mimo sesji i tej całej uczelnianej otoczki, ale jak same wiecie, podczas nauki nawet kolor ścian jest bardziej interesujący, a co dopiero rytuał włosowy ;) 

Na szczęście dzisiaj już po egzaminie i na ten moment rozkoszuję się wolnością umysłu ;P niestety tylko na chwilę, bo od jutra znowu moje trybiki będą intensywnie pracować. Ale za to teraz w ramach odstresowania się, opowiem Wam czym wczoraj nakarmione zostały moje włosy ;)

Olejowanie na odżywkę (maskę): maska aloesowa NaturVital, olej z pestek winogron
Mycie: mydło cedrowe Bania Agafii
Odżywianie po myciu: Kallos Keratin
Zabezpieczanie końcówek: Mythic Oil

Od jakiegoś już czasu, postanowiłam sobie, że wykończę przynajmniej część moich zbiorów, zanim dobiorę się do innych mazideł które czekają w moim magicznym pudle. Niestety są to produkty które spisują się średnio na mojej czuprynie, ale nie wyobrażam sobie wyrzucić maseczki do kosza, nawet jakby siała pustoszenie na mojej głowie - no dobra, przyznaję, że wtedy próbuję ją komuś oddać ;) 

Odnośnie rytuału włosowego, tym razem zdecydowałam się na olejowanie na odżywkę. Bomba nawilżająca + olej, to mogło się udać prawda ? Sięgnęłam zatem po aleosową maseczkę NaturVital a po jej nałożeniu na zwilżone włosy, zaaplikowałam  olej z pestek winogron - kupiłam go ostatnio, raczej z konieczności, ale postanowiłam go także wykorzystać w swoim niecnym włosowym planie :)
Następnie zawinęłam włosy w turban na pół godziny, a po tym czasie zabrałam się za mycie.

W tym celu posłużyło mi cedrowe mydło Bania Agafii - obecnie najchętniej sięgam po to myjadło. Coś czuję, że będą   kolejne ochy i achy na jego temat, podczas recenzji, ale wolę jeszcze trochę go przetestować. Owym mydłem oczyściłam skalp, a włosy umyła spływająca piania. 

Co potem ? Oczywiście maseczka ;) odgrzebałam jeszcze troszkę Kallosa Keratin i z cichą nadzieją na dobry rezultat, nałożyłam go na wilgotne włosy. Niestety ta maska średnio się spisuje na moich kłaczkach, chociaż przy pierwszych dwóch aplikacjach było zupełnie inaczej. Włosy błyszczące, dociążone, miłe w dotyku a później efekt nijaki. Może mi to ktoś logicznie wytłumaczyć ?

Wracając do tematu, maskę nałożyłam na 30 minut a po tym czasie, spłukałam włosy chłodną wodą. Osuszyłam je delikatnie i pozostawiłam do wyschnięcia. 

Wyglądały tak:



Powiedzmy sobie szczerze, zdjęcie najlepsze nie jest, ale było późno i tylko takie mogłam zrobić. Żałuję, że dzisiaj nie dałam rady zrobić zdjęcia w dziennym świetle, no niestety uroki zimy dają o sobie znać, było wyjątkowo, szaro i buro ;/

Patrząc na efekty, wydawać się mogło, że najgorzej to nie wygląda, ale..to nie jest to. Widzę to zwłaszcza teraz, dzień po niedzieli. Włosy od nasady, aż po brodę wyglądają świetnie, są miękkie, delikatnie się błyszczą, ale są odświeżone, czyli tak jak lubię. Dłuższe partie  już nie wyglądają tak dobrze, sprawiają wrażenie matowych i szorstkich. Śmiem twierdzić, że trochę się foszą na keratynę, stąd też pewnie moja niechęć do Nivea Long Repair.

Na szczęście olejowanie na humektantową maskę zdało egzamin,
I takie pozytywy lubię :)

A Wy jak dokarmiłyście włosy ? Miałyście do czynienia z keratynowym Kallosem ? 

Trzymajcie się ciepło ;)


piątek, 15 stycznia 2016

Biovax Pearl - cudo na specjalne okazje ?

Hej dziewczyny ;)

Już jakiś czas temu pochwaliłam się Wam na Instagramie, że w końcu do moich łapek trafiła jedna z maseczek Biovax z linii Glamour. Było to kilka miesięcy temu, a dopiero ostatnio zdecydowałam się ją dogłębnie przetestować, dzięki akcji na blogu Anwen, w której wszystkie chętne osoby mogły przetestować wybraną przez siebie maskę Biovax. Pomyślałam, że to idealna okazja, aby lepiej się zapoznać z tym specyfikiem i myślę, że mogę już się na jego temat wypowiedzieć.
Myślę, że jednak po ostatniej niedzieli dla włosów, znacie już moje zdanie ;)



OPIS PRODUCENTA

Biovax Pearl to doskonała kompozycja złożona z bogactwa morskich skarbów: kosztownych pereł i czystego kolagenu, zamkniętych w intensywnie regenerującej maseczce do włosów. Odbudowujące właściwości protein perłowych i kolagenu wzmocnią włosy i otoczą je drogocennym, perłowym blaskiem.

Proteiny perłowe – perły to jedna z największych tajemnic ukrytych w głębinach wód. Proteiny, z których są zbudowane, są odpowiednikiem naturalnej keratyny obecnej we włosach. Dzięki temu pielęgnują i odbudowują włosy oraz chronią je przed uszkodzeniami i przesuszeniem, utrzymując prawidłowe nawilżenie. Nadają im przepiękny, perłowy blask. 

Kolagen morski – naturalnie pozyskiwane białko tworzy na włosach swoistą warstwę ochronną, która wspaniale wygładza, chroni i utrzymuje odpowiednie nawilżenie. Nadaje włosom elastyczność i aksamitny chwyt. Zwiększa ich objętość i odbudowuje naruszoną strukturę, przywracając im naturalną gładkość. 

Efekt na włosach:
- odbudowa i intensywna regeneracja włosów,
- włosy wygładzone i aksamitne w dotyku,
- szlachetny, perłowy blask.

SKŁAD

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Glycerin (gliceryna), Ceteareth-20 (emulgator, substancja myjąca), Glycol Distearate (emolient, substancja kondycjonująca), Quaternium-87 (emolient tłusty), Cetrimonium Chloride (substancja kondycjonująca, antystatyk), Hydrolyzed Pearl (hydrolizowane perły), Collagen (kolagen), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain (humektant), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum (substancja zapachowa), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Gluconolactone (humektant), Calcium Gluconate (stabilozator), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (regulator pH), Calcium Aluminum Borosilicate (wypełniacz, działa nabłyszczająco), Silica (wypełniacz, substancja matująca), Tin Oxide (pigment perłowy), C.I. 77891 (pigment), C.I. 77491(pigment).

Skład typowy dla Biovaksów, w praktycznie każdej wersji znajdziemy bardzo wysoko glicerynę, olej ze słodkich migdałów oraz ekstrakt z henny. Seria Glamour wyróżnia się jednak obecnością luksusowych składników, w tym przypadku mamy hydrolizat z pereł oraz kolagen. Wszystkie te bajery mamy przed substancją zapachową, dlatego ich ilość jest znacząca i to już powinno zachęcić nas do zakupu maski. Skład jest interesujący, jest mocno emolientowy i humektantowy - myślę, że krzywdy nie powinien zrobić.

OPAKOWANIE

Mamy tutaj do czynienia ze zgrabnym, poręcznym słoiczkiem z zakręcanym wieczkiem o pojemności 125 ml. Szata graficzna bardzo przejrzysta, w etykiecie znajdziemy wszystkie informacje dotyczące maski. Ogólnie opakowanie jest utrzymane w luksusowym klimacie, ale minimalistycznym co mi się podoba

KONSYSTENCJA I ZAPACH



Mistrzem w określaniu zapachu nie jestem, dlatego i tutaj nie jestem w stanie określić jak pachnie ta maska. Zapach jest wyrazisty, utrzymuje się po myciu i..no właśnie kojarzy się z luksusem.  Zdałam sobie sprawę, że przy recenzji tej maski, często to słowo będzie się powtarzać. 
Konsystencja maseczki niczym szczególnym się nie wyróżnia, jest kremowa, lekko błyszcząca, w kolorze białym. Łatwo się ją aplikuje i nie spływa z włosów. Ponadto łatwo się ją spłukuje.
Co do wydajności, to myślę, że to już kwestia indywidualna i wiadomo, że dużo zależy od częstotliwości stosowania. Ale 125 ml mówi samo za siebie ;)

DZIAŁANIE
 Na początku miałam mieszane uczucia co do tej maseczki. Przy pierwszych użyciach dawała zaledwie poprawny efekt, jedynie ten zniewalający blask z włosów się wyróżniał. Nic jednak się nie dzieje bez przyczyny - muszę się Wam przyznać, że nakładałam wtedy tą maseczkę zaledwie na 3-5 minut i nawet nie przyłożyłam się zbytnio do dokładnego wmasowania kosmetyku we włosy. Stąd taki efekt. Teoretycznie wiedziałam, że tego typu kosmetyk trzeba troszkę dłużej potrzymać we włosach, ale cóż na początek chciałam sprawdzić jak Biovax  poradzi sobie po 3 minutach ;) Sytuacja się zmieniła  kiedy zdecydowałam się wmasować maskę w kudełki i pozostawić je na 30 minut - było zdecydowanie lepiej, włosy były wygładzone, miękkie i błyszczące. 
Dlatego dłuższy czas działa tutaj zdecydowanie na korzyść. 
O tym jak maska sobie radzi możecie również przeczytać w ostatniej niedzieli dla włosów.  

Generalnie maska spisuje się świetnie, sprawia, że włosy są dociążone, błyszczące, wygładzone, miłe w dotyku, a skręt lekko podkreślony więc opis producenta jest jak najbardziej zgodny z działaniem. Nie sądzę jednak, żeby zregenerowała moje  włosy, ale efekt wizualny jest fantastyczny. 

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:

Z ceną nie jest kolorowo, gdyż 125 ml maski kosztuje ok. 17 zł w Rossmannie. Jak dla mnie to trochę dużo, ale z drugiej strony raz można sobie pozwolić na taki wydatek. Warto jednak polować na promocje, ostatnio w Rossmannie można było nabyć maseczki za 10 zł, a to już bardzo w porządku cena.

PLUSY:
- opakowanie
- zapach
- konsystencja
- interesujący skład (wszystkie dobrocie przed zapachem)
- maska świetnie dociąża, ale nie obciąża
- pięknie nabłyszcza i wygładza
- włosy są miękkie i elastyczne
- dostępność

MINUSY:
- cena
- wydajność
- nie jest to produkt dla osób lubiących typowo szybkie odżywki d/s, trzeba trochę poświęcić czasu aby w pełni zadziałała

CZY KUPIĘ PONOWNIE TĄ MASECZKĘ ?

Jeżeli trafię na kuszącą promocję w Rossmannie, to zapewne skuszę się na wersję Orchid ;)

PODSUMOWUJĄC:

Mogę z całego serducha polecić ten produkt. Działa tak jak powinien, myślę jednak że jest to maska na specjalne okazje, kiedy chcemy dopieścić włosy tymi bajeranckimi perłami. Nie powinna za to stanowić podstawy pielęgnacji, bo wg mnie zwyczajnie jej na to szkoda ;) W mojej ocenie do tego nadają się inne produkty, przede wszystkim te o większej pojemności. 
Warto też zwrócić uwagę na to, aby nie żałować kosmetyku przy jego nakładaniu, tylko śmiało władować większą ilość - oczywiście bez przesady. Intensywne wmasowanie maski + 40 minut trzymania we włosach = satysfakcjonujący efekt ;)
Myślę, że na każdych włosach może zadziałać podobnie, chyba, że nie tolerują któregoś ze składników np. gliceryny lub oleju ze słodkich migdałów, wtedy nie ma co na siłę się uszczęśliwiać.


Może Was skusiłam ? ;) Macie podobne spostrzeżenia co do tej maski ?

Trzymajcie się ciepło

środa, 13 stycznia 2016

Wyniki rozdania świątecznego - sprawdź czy wygrałaś !

Hej dziewczyny ;)



Pierwsze rozdanie organizowane przeze mnie, całkiem niedawno dobiegło już końca, dlatego czas już na wyniki. Na początek chciałabym podziękować Wam, za tak liczny udział, niestety wygrać mogła tylko jedna osoba, ale obiecuję, że następnym razem postaram się o nagrodę pocieszenia ;)

Niestety nie wszystkie zgłoszenia spełniały ustalone przeze mnie wymogi, ale były to zdecydowanie mniejszości ;)



Po przeliczeniu wszystkich losów, przyszedł czas na wylosowanie zwycięskiego numeru...a tym numerem jest...



Spójrzmy zatem kto się kryje pod tym numerem:

tyśka bloguje







Kochana serdecznie Ci gratuluję i już piszę do Ciebie e-maila ;)

Pozostałym dziewczynom dziękuję za zabawę i cóż zapewne to jeszcze nie koniec rozdań, dlatego bądźcie czujne ;)

Trzymajcie się ciepło ;) 



niedziela, 10 stycznia 2016

Niedziela dla włosów #20 - Biovax Pearl

Hej dziewczyny ;)

W dzisiejszej niedzieli dla włosów występuje tylko jeden bohater - a jest nim Biovax Pearl. Maseczka ta została przeze mnie dogłębnie przetestowana poprzez akcję u Anwen w której mieliśmy za zadanie wypróbować działanie wybranej przez nas maski Biovax - jak same wiecie jest ich mnóstwo do wyboru ;)
Już na wstępie mogę powiedzieć, że ten Biovax idealnie się nadaje do zadań specjalnych, niedługo pojawi się także jej recenzja, podczas której postaram się jak najobszerniej opisać działanie i właściwości maski.
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak ten kosmetyk spisuje się na mojej czuprynie. 
Zaciekawione ? Zapraszam zatem dalej

Olejowanie na sucho: Olejek sezamowy do kąpieli Wellness&Beauty na 2 godziny
Emulgowanie oleju 15 minut przed myciem: Kallos Blueberry
Mycie: Szampon Isana Med Urea
Odżywianie po myciu: Maska Biovax Pearl na 40 minut
Zabezpieczanie końcówek: Mythic Oil

Standardowo olejowałam włosy na sucho, krótko przed myciem zemulgowałam olej Kallosem, a po 15 minutach zajęłam się myciem czupryny. Tradycyjnie zwróciłam szczególną uwagę na oczyszczeniu skóry głowy. Następnie na wilgotne włosy nałożyłam obficie maskę Biovax Pearl, dokładnie ją wmasowałam w kosmki i pozostawiłam na 40 minut. Po jej spłukaniu nie rozczesywałam włosów, spokojnie sobie schły, a w momencie kiedy już były prawie suche, związałam je w koka i poszłam spać ;)

Następnego dnia czyli dzisiaj wyglądają tak:

Plecak mistrz drugiego planu, ale przyznaję, że odrobinę mnie przeraża xd
Efekt jest mega zadowalający ;) Naprawdę, rzadko kiedy moja czupryna tak wygląda. Oczywiście lampa robi swoje, ale mimo tego i tak włosy pięknie się błyszczą, są wygładzone, ale nie obciążone i nie strączkują się. Wyglądają po prostu bardzo dobrze. Ale najbardziej podobają mi się te delikatne fale które udało mi się uzyskać. Myślę, że klucz do sukcesu leży w dokładnym wmasowaniu maski, ponadto także dobrze jest ją potrzymać troszkę dłużej, dzięki temu mamy szansę uzyskać efekt wow.

Jedynie co to ponarzekam na elektryzowanie się włosów, ale cóż w tym momencie to chyba nic mi nie pomoże ;)

Jak tam Wasze włosowe poczynania ? Miałyście styczność z tym Biovaxem ? A może polecacie inną maseczkę z serii Glamour ?

Trzymajcie się ciepło :)

Ps. Wyniki z rozdania świątecznego postaram się podać jak najszybciej ! :)


środa, 6 stycznia 2016

mała przypominajka + zaproszenie na rozdanie :)

Hej dziewczyny :)

Święta, święta i po świętach. Mam nadzieję, że porządnie naładowałyście akumulatory przez ten ostatni czas. Osobiście porządnie wypoczęłam, aż chyba za bardzo, bo w tej chwili ciężko mi się zebrać do kupy - niestety zawsze tak jest jak mam zbyt dużo wolnych dni ;P 

Ale mamy Nowy Rok i wiąże się to z pewnym nowym etapem - ja akurat kończę w tym roku studia licencjackie i pojęcia nie mam co dalej. Coś tam kiełkuje w głowie, jakaś niewinna myśl, pewien zarys planu, ale jak wyjdzie wszystko w praktyce ? Tego nie wie nikt ;) Generalnie chciałabym być szczęśliwa i nie żałować swoich wyborów - myślę, że to jest całkiem możliwe do zrealizowania. 

Planów co do włosów nie mam - nie mam pojęcia co mi strzeli do głowy, aczkolwiek noszę się z myślą o znacznym skróceniu włosów. O ile nie stchórzę przed fryzjerem, to być może ten cel uda się osiągnąć :)

Odnośnie postanowień jeśli chodzi  bloga - nie ukrywam, że chciałabym pisać dla Was częściej, ale musi być to równoznaczne z wolnym czasem. Z tym jest chwilami ciężko, ale wiem, że to kwestia dobrej organizacji, 
Bardzo bym chciała aby posty tworzone przeze mnie jednak coś wnosiły, były w jakiś sposób pomocne ;) To już kwestia inspiracji, przyznaję, że tego czasem mi brakuję, ale nie jest źle.
Na ten moment pomysły są, chęci są, czasu nie ma, a do tego praca licencjacka leży i kwiczy aż miło ;p

Ale wierzę, że wszystko będzie dobrze..no bo kurczę, musi być dobrze :) I z takim nastawieniem będę przeżywać ten rok.

Na koniec chciałabym również przypomnieć Wam o rozdaniu które wciąż trwa na moim blogu. Zostało już tylko 3 dni na zgłoszenie się dlatego kto jeszcze nie brał udziału, to ma szansę szybko to nadrobić :) 
Nagrody, warunki jakie trzeba spełniać, regulamin - oczywiście wszystko jest w poście rozdaniowym, zapraszam :)
Do paczki dorzucę także odlewkę wybranej przeze mnie maski, na pewno znajdzie się tam też coś słodkiego.

I już naprawdę na koniec chciałabym Was również zaprosić na inne rozdanie z okazji pierwszej rocznicy bloga, które organizuje autorka bloga Jak to Dziecko we Mgle ;)

A Wy jak tam po świętach ? Najedzone, wypoczęte ?
Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia postów ? 

Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się mrozom :)