poniedziałek, 25 stycznia 2016

Niedziela dla włosów #21 - odgrzebany Kallos Keratin

Hej dziewczyny :)

Czas na kolejną niedzielę dla włosów - udało się ją zrealizować, mimo sesji i tej całej uczelnianej otoczki, ale jak same wiecie, podczas nauki nawet kolor ścian jest bardziej interesujący, a co dopiero rytuał włosowy ;) 

Na szczęście dzisiaj już po egzaminie i na ten moment rozkoszuję się wolnością umysłu ;P niestety tylko na chwilę, bo od jutra znowu moje trybiki będą intensywnie pracować. Ale za to teraz w ramach odstresowania się, opowiem Wam czym wczoraj nakarmione zostały moje włosy ;)

Olejowanie na odżywkę (maskę): maska aloesowa NaturVital, olej z pestek winogron
Mycie: mydło cedrowe Bania Agafii
Odżywianie po myciu: Kallos Keratin
Zabezpieczanie końcówek: Mythic Oil

Od jakiegoś już czasu, postanowiłam sobie, że wykończę przynajmniej część moich zbiorów, zanim dobiorę się do innych mazideł które czekają w moim magicznym pudle. Niestety są to produkty które spisują się średnio na mojej czuprynie, ale nie wyobrażam sobie wyrzucić maseczki do kosza, nawet jakby siała pustoszenie na mojej głowie - no dobra, przyznaję, że wtedy próbuję ją komuś oddać ;) 

Odnośnie rytuału włosowego, tym razem zdecydowałam się na olejowanie na odżywkę. Bomba nawilżająca + olej, to mogło się udać prawda ? Sięgnęłam zatem po aleosową maseczkę NaturVital a po jej nałożeniu na zwilżone włosy, zaaplikowałam  olej z pestek winogron - kupiłam go ostatnio, raczej z konieczności, ale postanowiłam go także wykorzystać w swoim niecnym włosowym planie :)
Następnie zawinęłam włosy w turban na pół godziny, a po tym czasie zabrałam się za mycie.

W tym celu posłużyło mi cedrowe mydło Bania Agafii - obecnie najchętniej sięgam po to myjadło. Coś czuję, że będą   kolejne ochy i achy na jego temat, podczas recenzji, ale wolę jeszcze trochę go przetestować. Owym mydłem oczyściłam skalp, a włosy umyła spływająca piania. 

Co potem ? Oczywiście maseczka ;) odgrzebałam jeszcze troszkę Kallosa Keratin i z cichą nadzieją na dobry rezultat, nałożyłam go na wilgotne włosy. Niestety ta maska średnio się spisuje na moich kłaczkach, chociaż przy pierwszych dwóch aplikacjach było zupełnie inaczej. Włosy błyszczące, dociążone, miłe w dotyku a później efekt nijaki. Może mi to ktoś logicznie wytłumaczyć ?

Wracając do tematu, maskę nałożyłam na 30 minut a po tym czasie, spłukałam włosy chłodną wodą. Osuszyłam je delikatnie i pozostawiłam do wyschnięcia. 

Wyglądały tak:



Powiedzmy sobie szczerze, zdjęcie najlepsze nie jest, ale było późno i tylko takie mogłam zrobić. Żałuję, że dzisiaj nie dałam rady zrobić zdjęcia w dziennym świetle, no niestety uroki zimy dają o sobie znać, było wyjątkowo, szaro i buro ;/

Patrząc na efekty, wydawać się mogło, że najgorzej to nie wygląda, ale..to nie jest to. Widzę to zwłaszcza teraz, dzień po niedzieli. Włosy od nasady, aż po brodę wyglądają świetnie, są miękkie, delikatnie się błyszczą, ale są odświeżone, czyli tak jak lubię. Dłuższe partie  już nie wyglądają tak dobrze, sprawiają wrażenie matowych i szorstkich. Śmiem twierdzić, że trochę się foszą na keratynę, stąd też pewnie moja niechęć do Nivea Long Repair.

Na szczęście olejowanie na humektantową maskę zdało egzamin,
I takie pozytywy lubię :)

A Wy jak dokarmiłyście włosy ? Miałyście do czynienia z keratynowym Kallosem ? 

Trzymajcie się ciepło ;)


11 komentarzy:

  1. Mi Kallosy się nie podobają jeden bubel i opinia poszła :) a Twoje włosy wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z Kallosów lubię najbardziej Blueberry, reszta u mnie wypada dość słabo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kallos mam Keratynę i sobie chwalę, po niej mam takie nieziemsko miękkie włosy jak nigdy! :)

    http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ - NOWY POST! (klik)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam, na szczęście kupiłam opakowanie 250ml zamiast 1000ml. Tak jak u Ciebie, matowiło mi włost i ogólnie nie były wystarczająco nawilżone i odżywione... mimo tego że Twoje wyglądają bardzo ładnie na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również używam Kallos Keratin i sobie chwalę. Co prawda używam jej bardziej jako odżywki niż maski i emulguje nią olej a później dopiero myję włosy :D

    Zapraszam do mnie i dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak mi się podobają Twoje fale:) Wersję keratynową miałam, i była całkiem ok, jednak one wszystkie mają dosyć lekkie działanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kreatynowego Kallosa jeszcze nie miałam, ale uwielbiam te maski :-) . Świetne włoski :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładne włosy :)
    keratynowego Kallosa nie miałam, stosowałam Blueberry i dobrze się spisywał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W mojej szafce też wciąż zalegają niedokończone kosmetyki. Staram się nie kupować nic nowego, ale Kallos Keratin jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też mam magiczne pudło na kosmetyki ! ale ostatnio zużycia słabo mi idą niestety. Keratynowego Kallosa jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie cudne włosy *.* Też chcę takie :/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)