piątek, 26 lutego 2016

Ciach, ciach i po włosach ;)

Hej dziewczyny :)

W ostatnim poście wspominałam Wam, że dokładnie wczoraj była planowana moja wizyta u fryzjera - oczywiście doszła ona do skutku, o czym się przekonacie zaraz ;)

A jak ogólnie wspominam moje dotychczasowe odwiedziny w salonie fryzjerskim ? 
Nigdy było żadnych tragicznych zwrotów akcji, za dużo obciętych centymetrów czy wielogodzinnego farbowania. 
Było wręcz odwrotnie - spokojnie, poprawnie, wręcz nudno ;) Ale taka nuda jeszcze ujdzie, o ile fryzjer nie zrobi na naszej głowie sieczki, prawda ?

Co w takim razie skłoniło mnie do ponownych odwiedzin ?

Przede wszystkim czas. Zbyt długo nie obcinałam włosów, co niestety było widać. Przez to w ostatnim czasie, moje włosy stały się po prostu...za długie. Zapuszczałam je dokładnie od początków włosomaniactwa czyli już ok 2 lata i do tej pory nosiłam jeszcze zniszczone pasma które maltretowałam kiedyś farbą i prostownicą. Nachodziły mnie owszem myśli, że fryzjer potrzebny itd, ale szybko je wyrzucałam, tłumacząc się, że mam jeszcze czas. 
Niby tak jest, ale po co czekać kiedy ta wymarzona długość włosów mnie już nie cieszy, a rozczesanie ich jest nie lada wyczynem ?  
Początkowo chciałam pozbyć się kilku centymetrów, ale cóż skończyło się na chęciach, bo z długości poszło troszkę więcej - na pewno ok. 10 cm - ale od razu poczułam się lżej ;)
Ponadto fryzjerka troszkę wycieniowała włosy, aby odżyły, nabrały lekkości i przede wszystkim objętości. Potrzebowałam takiego odświeżenia, jakiejś odmiany i myślę, że w pełni to się udało.

A oto nowe włosy ;)


Zdjęcia robione wczoraj wieczorem 


A tu zdjęcia robione dzisiaj, w świetle dziennym

Najprawdopodobniej ścięte zostały wszystkie zniszczone partie włosów z czasów sprzed włosomaniactwa, więc automatycznie moja czupryna powinna zmienić porowatość ;) dlatego jestem bardzo ciekawa jak będą wyglądać po myciu, jak będą się układać, jaki będzie skręt i przede wszystkim jakie kosmetyki będą im teraz służyć - to tak jakbym zaczynała zupełnie od zera.
Aż nie mogę się doczekać pierwszego mycia, takiego "po mojemu" ;)

Odnośnie samego cięcia jestem całkiem zadowolona, ale...no zawsze musi być jakieś ale. Wydaje mi się, że włosy jednak mam zbyt krótkie, ale to może takie chwilowe wrażenie - cóż, teraz nie ma co narzekać, chciałam zmian to mam ;) Na pewno plusem są odświeżone, zdrowe końcówki oraz to, że fryzura nabrała kształtu i objętości.

Ale myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby dalej kłaczki zapuszczać :)


Jak Wam się podoba ? Też macie czasem ochotę zrobić większe ciach, ciach ? 

Trzymajcie się ciepło :)


8 komentarzy:

  1. Spore cięcie :) Ślicznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne włoski, lubię krótkie i sama mam ochotę coś odmienić na wiosnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Troszkę cm poszło, ale podoba mi się taka zmiana;) Też czasem mam ochotę uciachać trochę włosów, ale zawsze się powstrzymuję, bo wiem, że będę potem bardzo żałować;) Ciekawa jestem, jak będą się prezentować, kiedy sama się nimi zajmiesz;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie wyglądają :D
    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio podciełam włosy 5 cm. Takie podcinanie włosów bardzo dobrze im służy :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widać by z długości dużo ich poszło. Ale przyznam że cieniowanie faktycznie dodało im nowego wyglądu :D Ojj ja akurat miałam dużo nie miłych sytuacji i omijam ich z daleka

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne masz włosy, również się wybieram do fryzjera w najbliższym czasie :D Obserwuję!

    http://carolineworld123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają na lekkie i mięsiste jednocześnie ;-) piękne

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)