niedziela, 21 lutego 2016

Rimmel, Lasting Finish Nude 25h

Hej dziewczyny ;)

Wybierając podkład do codziennego stosowania zazwyczaj kierowałam się tym, aby przede wszystkim dobrze krył. Miało być gęsto, kryjąco, matująco, ale naturalnie bez efektu maski - wierzyłam, że dzięki temu na pewien czas uda mi się zapomnieć, co tak naprawdę kryje się pod warstwą fluidu. Czyli mniejsze lub większe niedoskonałości oraz blizny potrądzikowe. 

Jakiś czas temu jednak pomyślałam, że mojej skórze przyda się pewna odmiana. Są takie dni, kiedy nie potrzebuję wielkiej, kryjącej szpachli, więc dlaczego by nie spróbować czegoś lekkiego ? Okazja do zakupu nadarzyła się podczas listopadowej promocji w Rossmannie -49%, kiedy w oko wpadł mi podkład z Rimmela. Pomyślałam, że to może być coś czego szukałam i bez zastanowienia produkt trafił do mojego koszyka. Mamy miesiąc luty, więc minęło już sporo czasu od tego wydarzenia i myślę, że mogę już spokojnie się wypowiedzieć na temat tego produktu.




Na początek, może warto wspomnieć, jakie były moje oczekiwania wobec niego. Cóż, miał przede wszystkim służyć mi w dniach, kiedy moja cera nie kaprysi - aby mogła pooddychać, myślę, że przy gęstym fluidzie nie było na to szans. To po pierwsze.

Po drugie, podkład miał wyglądać naturalnie na twarzy, dobrze współgrać z kremem na dzień i wyrównać koloryt. I w zasadzie to chyba tyle ;) Nie oczekiwałam jakiegoś oszałamiającego krycia czy efektu matu, za to miał już odpowiadać korektor i puder. Oczywiście wiadomą jest rzeczą, że niemile były widziane podkreślone suche skórki czy zapychanie. Co to to nie ;P

A o tym czy podkład spełniał moje oczekiwania, dowiecie się zaraz ;)

Najpierw trzeba wspomnieć co obiecuję nam producent:

OPIS PRODUCENTA:

Podkład udoskonalający cerę. Naturalnie kryje oraz daje uczucie nawodnionej i nawilżonej skóry. Lekka formuła natychmiast stapia się ze skórą ujednolicając ją i minimalizując widoczność porów. Odporny na pot, wysokie temperatury, wilgoć i ścieranie - aż do 25 godzin. Naturalne krycie które Cię nie zawiedzie. Testowany dermatologicznie. 

Bardzo intryguje mnie ta obietnica 25 godzin trwałości - niestety chyba mało kto jest w stanie w to uwierzyć ;)

Warto też zaznaczyć, że podkład zawiera filtr SPF 20 

Dostępne odcienie: Light Porcelain, Ivory, Soft Beige, Classic Beige, Sand, True Nude

Ja zaś posiadam odcień Ivory.


OPAKOWANIE:

Mamy tutaj do czynienia z tubką zakręcaną nakrętką, o pojemności 30 ml. Jeśli chodzi o podkład, to moim zdaniem tubka jest chyba najlepszym rozwiązaniem w kwestii opakowania, mamy wtedy szanse w pełni wykorzystać produkt, chociaż jest ryzyko, że jednorazowo wyciśniemy go zbyt dużo. Szata graficzna jest w porządku, utrzymuję się w biało-czerwonej tonacji.

KONSYSTENCJA I ZAPACH:



Konsystencja jest lekka i trochę leista ale mi to nie przeszkadza w aplikacji. Podkład łatwo się rozprowadza na twarzy, niestety nie mogę się wypowiedzieć, jak współpracuje z pędzlem, bo aplikuję go jedynie palcami - tak jest mi najwygodniej ^^. Niestety przez taką konsystencję podkład troszkę mi brudzi nakrętkę. Myślę, że w pełni obrazuje to zdjęcie. Bardzo mi to przeszkadza, mam wrażenie, że przez to produkt niepotrzebnie się marnuje, tym bardziej, że po otwarciu już się wylewa z tubki. 
Odnośnie zapachu, jest przyjemny, ale niewyczuwalny. 

ODCIEŃ:

Jak już wspomniałam wyżej, oceniam odcień Ivory - wybrałam go po długich oględzinach i po jeszcze dłuższym zastanawianiu się, czy to na pewno dobry wybór, jako, że jestem posiadaczką jasnej cery.  Ale warto było, bo odcień jest w zasadzie idealny, dobrze się wtapia w skórę, wygląda naturalnie i nie ciemnieje. 


Odcień Ivory także porównałam z odcieniem Champagne podkładu Pierre Rene Skin Balance

WYDAJNOŚĆ:

Podkładu używam na zmianę z Pierre Rene Skin Balance, więc tak naprawdę ciężko mi ocenić jak jest z wydajnością przy codziennym stosowaniu. Ale po 4 miesiącach użytkowania, już czuję, że dobija dna. 

CENA:

Stacjonarnie podkład możemy nabyć za ok 27 zł ( np. w Rossmannie). Nie jest to drogo, jak na taką jakość cena jest niska, ale warto polować na promocję.
Internetowo podkład można kupić taniej, bo za ok. 19 zł

DOSTĘPNOŚĆ:

Pod tym względem nie ma żadnych problemów. Podkład znajdziemy w każdej drogerii w której jest szafa Rimmela. Dostępny jest również w praktycznie każdej drogerii internetowej.

DZIAŁANIE:

To co najważniejsze ;) Już na wstępie powiem, że podkład owszem spełnił moje oczekiwania. 
Czyli: wygląda naturalnie na skórze, wyrównuje koloryt i dobrze współpracuje z kremem. W połączeniu z dobrym korektorem daje pożądany efekt. Matuje tak jak powinien czyli bez efektu maski, a krycie jest na poziomie średnim, co mnie mile zaskoczyło. 
Warto też zaznaczyć, że nie ciemnieje, nie podkreśla suchych skórek i nie ściera się. Co do trwałości...nie miałam okazji wypróbować tych 25 godzin, ale powiem Wam, że nie jest jakoś tragicznie. Po kilku godzinach, cera wymaga poprawek, co jest i tak dobrym wynikiem, powiedzmy sobie szczerze, że jakoś cudów nie oczekiwałam ;) 


Przed aplikacją podkładu, skóra nie wygląda najlepiej - drobne zmiany i zaczerwienienia widać gołym okiem. Po nałożeniu podkładu, koloryt na szczęście już jest wyrównany, a niedoskonałości są mniej widoczne ;) 

PLUSY:
- poręczna tubka
- dostępność
- naturalny efekt
- lekkość
- wyrównany koloryt
- łatwa aplikacja
- mat kontrolowany
- trwałość przeciętna (w zasadzie to żaden plus, ale też nie minus)
- dobry podkład pod krem
- średnie krycie 
- nie podkreśla suchych skórek, nie ciemnieje, nie ściera się
- filtr SPF 20
- dobrze współpracuje z płynem micelarnym

MINUSY:
- leista konsystencja która wylewa się z pod tubki
- można niechcący wycisnąć zbyt dużo podkładu

CZY KUPIĘ PONOWNIE RIMMEL LASTING FINISH NUDE 25h ?


Najprawdopodobniej tak ;) podoba mi się jego działanie i to, że moja skóra czuje się z nim dobrze. Oczywiście warto również testować inne podobne produkty, ale jako, że podkładów nigdy za dużo, to myślę, że ten zawsze już znajdzie miejsce w mojej szufladzie z kolorówką.

PODSUMOWUJĄC:


Mogę spokojnie polecić ten podkład każdemu, nie tylko posiadaczkom idealnej cery którym wystarczy lekkie krycie i ujednolicenie kolorytu. Sprawdza się dobrze jako taki produkt na co dzień, jest jak druga skóra, tylko w lepszej wersji :) Nie chodzi tu jednak o to, żeby stosować go cały czas, w chwili kiedy jednak potrzebujemy większego krycia, to myślę, że warto czasem użyć bardziej treściwego podkładu, myślę, że w ten sposób bardzo fajnie się uzupełniają. 



Gama kolorystyczna może nie powala, ale myślę, że posiadaczki jaśniejszej cery mogą znaleźć coś dla siebie - odcień Ivory jest naprawdę godny uwagi i ma szansę się sprawdzić.
Osobiście polubiłam go na tyle, że używam go znacznie częściej niż Pierre Rene Skin Balance - ale to dlatego bo ten mi się już trochę znudził, więc przydały by się małe zakupy. 

Ogólnie jest to dobry podkład, który spisuje się na piątkę z minusem, za tą troszkę problematyczną konsystencję :)

Znacie go ? 
Wolicie podkłady lekkie czy bardziej kryjące ?
A może używacie już podkładów mineralnych ? Osobiście bardzo mnie ciekawią ;)

Trzymajcie się ciepło :)



13 komentarzy:

  1. Dobrze, że nie podkresla suchych skórek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kupiłam go na listopadowej promocji i jestem bardzo zadowolona! :) Ale co do wylewania to faktycznie zdarza mu się - ale ja stawiam go nakrętką do góry i jest git :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten podkład na liście zakupów :) Odcień prezentuje się super, mam nadzieję że będę z niego równie zadowolona jak Ty :)
    Ja używam teraz najczęściej podkładu z Bourjois Healthy Mix 51 na przemian z mineralnym marki Neauty :) Niebawem napiszę o nim coś więcej, ale ogólnie podkłady mineralne dobrze służą mojej cerze :) Moim ulubionym jest podkład matujący z Annabelle Minerals, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Healthy Mix wiele słyszałam i trochę mnie kusi, tak samo zresztą jak mineralki AM, przeraża mnie tylko dobór odcienia ;)

      Usuń
  4. O wygląda fajnie. A nie wysusza zbytnio? Bo tego się bardzo boję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie masz się czego bać, jak do tej pory podkład ani razu nie wysuszył mojej skóry, czułam właśnie taki efekt lekkiego nawilżenia, co zresztą bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  5. Na Twojej twarzy wygląda naprawdę bardzo dobrze i naturalnie;) Jakoś nigdy nie miałam nic do makijażu z Rimmela, ale z chęcią bym go wypróbowała;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czeka u mnie w zapasach, oby spisał się równie dobrze co u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam go i jakoś nigdy mnie nie kusił :) jestem teraz fanką bourjois healthy mix serum: lekki a zarazem fajnie kryje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią się na niego skuszę, gdy skończą się moje zapasy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie go spróbuję jednak te tubki w przypadku rzadkich podkładów to jakaś pomyłka ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio bardzo polubiłam ich podkłady :)
    www.blackarrotmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Podkład ten KOSZMARNIE CIEMNIEJE

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)