środa, 27 kwietnia 2016

Odświeżający żel micelarny Be Beauty

Hej dziewczyny ;)

Odkąd poznałam właściwości płynów micelarnych z miejsca się z nimi polubiłam. Wcześniej miałam do czynienia z mleczkami do demakijażu i nie wspominam ich zbyt dobrze - takie mleczka zwykle podrażniały i szczypały po oczach. To niezbyt fajne uczucie prawda? 

Jakiś czas temu podczas wizyty w Biedronce zwróciłam uwagę na pewien kosmetyk. Był to płyn micelarny z Be Beauty, ale nie był to ten standardowy micel, który ma tak wiele pozytywnych opinii. Ten który przykuł mój wzrok miał ciekawą żelową konsystencję. Przyznaję szczerze, że nigdy do tej pory nie spotkałam się z taką postacią płynu do demakijażu, dlatego z ciekawości wrzuciłam go do koszyka. 

Było to już jakiś czas temu, a dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami swoją opinią na jego temat ;)

ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL MICELARNY BE BEAUTY



OPIS PRODUCENTA:

Łagodnie usuwa makijaż bez pozostawienia uczucia lepkości skóry. Żelowa formuła produktu ułatwia aplikację, skutecznie oczyszcza skórę okolic oczu, rzęs i powiek z naturalnych zanieczyszczeń, nawilża i odświeża. Nie podrażnia oczu, jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zaburza prawidłowego odczynu pH skóry.

Wyciąg ze świetlika - łagodzi podrażnienia przynosząc ulgę zmęczonym oczom, likwiduje obrzęki, posiada właściwości przeciwzapalne

Wyciąg z bławatka - działa rozjaśniająco na cienie pod oczami, odżywia i nawilża

Ekstrakt roślinny Cassia Agnustifolia - intensywnie nawilża skórę

SKŁAD: 




OPAKOWANIE:

Żel micelarny spotkamy w buteleczce o pojemności 100 ml, z zamknięciem na dziubek. Aplikacja jest łatwa, chociaż trzeba uważać aby nie nabrać zbyt wiele produktu na wacik. Opakowanie jest przeźroczyste, dzięki temu spokojnie możemy kontrolować ilość żelu. Etykieta jest przejrzysta i miła dla oka.



KONSYSTENCJA I ZAPACH:

Myślę, że konsystencja to jeden z głównych punktów tej recenzji. Jak sama nazwa produktu wskazuje, mamy tutaj do czynienia z dość płynnym żelem o barwie przeźroczystej. Zapach jest przyjemny, świeży, typowy dla płynów micelarnych tej marki.



DZIAŁANIE:

Od produktu do demakijażu wymagam aby dobrze zmywał makijaż i nie podrażniał. Skromne oczekiwania prawda? :) Ale ten żel w 100 % je spełnia. Bardzo dobrze usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia oraz nie podrażniał - nigdy nie odczuwałam żadnego pieczenia ani szczypania. To bardzo duży plus chociaż tak naprawdę nie mam cery wrażliwej, ale takie rzeczy się docenia ;)
Dobrze również sobie radzi przy usuwaniu eyelinera, wiadomo, że potrzebuje na to więcej czasu, ale radzi sobie z tym. Nie powoduje uczucia ściągania, skóra po demakijażu jest ukojona i nawilżona.

Czy żelowa konsystencja jest atutem tego kosmetyku ? Poniekąd tak, wydaje mi się, że ma wpływ na jego skuteczność, ale odczuwam także jeszcze inne korzyści.
Przede wszystkim żel świetnie odświeża i koi skórę - jest wprost idealny na lato, kiedy męczą nas upały! Powinien wtedy cudownie chłodzić i orzeźwiać - myślę, że warto będzie go trzymać w torebce :) 

Niestety przez konsystencję wydajność nie jest mocną stroną tego kosmetyku - potrzeba dość sporo żelu aby usunąć makijaż, ponadto jednorazowo można wycisnąć zbyt wiele produktu. Można nawet ten fakt wybaczyć, ale nie wtedy kiedy buteleczka ma 100 ml...jak na micel, to naprawdę bardzo mało. W zasadzie to dyskwalifikuje żel do codziennego stosowania.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:

Niestety ceny nie pamiętam, ale na pewno nie zapłacimy więcej niż 8 - 9 zł. Dostępność teoretycznie bardzo dobra, nie wiem czy to nie był przypadkiem produkt z serii limitowanej. Ale kto wie, może jeszcze chowa się w Waszych Biedronkach, albo przynajmniej niedługo będzie :)

CZY KUPIĘ PONOWNIE TEN PRODUKT?

Aktualnie jestem zakochana w różowym Garnierze, ale jeżeli trafię jeszcze na żel Be Beauty to myślę, że kupię go ponownie.  Ale nie będę go stosować na co dzień, będzie mi bardziej służyć w upalne dni kiedy skóra będzie wymagała częstego odświeżenia. W tej roli ten żel będzie się spisywać bardzo dobrze. Myślę, że też spokojnie się nada na krótkie wyjazdy ;)

PODSUMOWUJĄC:

Jest to skuteczny i ciekawy micel, który jednak jak wspomniałam już wyżej - nie nadaje się do codziennego stosowania poprzez słabą wydajność i małą pojemność. Będzie za to dobrym uzupełnieniem np. płynu micelarnego z Garniera, który jednak ma solidną butle ;) 
Dlatego jeżeli szukacie jakiegoś cudaka który świetnie koi i chłodzi w upalne dni - jak najbardziej polecam.


Znacie? Spotkałyście się z tym micelem w Biedronce?

Trzymajcie się ciepło ;)




sobota, 23 kwietnia 2016

Dzień z życia włosa - wyprostowane ;)

Hej dziewczyny ;)

Jak każda kobieta mam czasem ochotę na pewną odmianę i tak właśnie było teraz. Zwykle nie stylizuję włosów w żaden sposób, pozostawiam je same sobie, dzięki czemu mam przyjemność paradowania w falach. Na swój sposób są nawet urocze o ile odpowiednio je wcześniej odżywię, ale czasem mam taki kaprys sięgania po prostownicę ;) Tak było i tym razem, a ponadto zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie pokazywałam Wam moich włosów w prostej wersji.
Czas to nadrobić, dlatego zapraszam na dalszą część posta.

Na początek, jak wyglądała pielęgnacja przed stylizacją ?


Nie olejowałam włosów, od razu przystąpiłam do mycia. Tym razem jako myjadło posłużył mi szampon Farmony Acai&Volume, Jest to obecnie najmocniejszy szampon w moich zbiorach i to jemu powierzyłam zadanie oczyszczenia mojego skalpu - zaczął się niestety buntować, a konkretniej pojawił się łupież.. Na szczęście szampon pomógł, ale czuję, że powinnam też zafundować skalpowi peeling cukrowy, ale to plan na następne mycie ;)

Włosy podczas mycia umyłam oczywiście odżywką - Kallosem Blueberry.

Po myciu przystąpiłam do minimalistycznego odżywiania. Nie miałam zbyt wiele czasu bo śpieszyłam się na autobus, dlatego tym razem postawiłam na sprawdzony kosmetyk, a mianowicie na ekspresową maskę Bania Agafii. Wmasowałam ją we włosy dokładnie na 5 minut, po czym ją spłukałam.

Po spłukaniu, pozwoliłam włosom lekko się podsuszyć, a następnie wtarałam odrobinę olejku Mythic Oil, aby ochronić końcówki. Następnie sięgnęłam już po moje ulubione urządzenie - czyli suszarkę :)

Wiecie jak wygląda moje suszenie ? Chłodny nawiew na sporych obrotach, głowa w dół i suszyyymy ;) Zawsze wtedy liczę na jakąś mega objętość, która rzeczywiście jest, ale krótkotrwała.

Co po suszeniu ? Zabezpieczanie końcówek i prostownica - kiedyś moja przyjaciółka, dzisiaj tylko dobra znajoma na specjalne okazje i moje kaprysy. W takiej roli spisuje się świetnie, bo potrafi mnie całkowicie odmienić i pewnie już tak pozostanie.
Oczywiście nadal się śpieszyłam na autobus, ale w końcu dałam radę ;) Jedynie co to jakimś prawem włosy z tyłu głowy były dziwnie przetłuszczone - chyba źle spłukałam maskę, a to akurat czysta złośliwość w chwili kiedy czas mnie goni.

Przetłuszczone miejsca spryskałam suchym szamponem (mój niezawodny sposób), a przy okazji udało mi się je trochę unieść włosy u nasady.

Teraz najważniejsze, czyli zdjęcia ;)

A konkretniej 50 twarzy moich włosów:


Wszystkie z lampą. 


Pierwsze z lewej z lampą, dwa kolejne już bez.

Niestety moje włosy nie są oszałamiającą taflą, perfekcyjnie wyglądały jedynie zaraz po rozczesaniu TT. Widać, że mają lekką tendencję do strączkowania, oraz nadal plątają się, ale mimo tego jestem zadowolona z efektów. Czupryna wygląda przede wszystkim zdrowo ;) Ponadto suchy szampon dobrze się spisał, ładnie odbił włosy u nasady a ponadto przedłużył ich świeżość - nawet w momencie kiedy publikuję posta włosy wyglądają całkiem przyzwoicie, a cały rytuał pielęgnacyjny odbył się przedwczoraj.
Jestem także mile zaskoczona co do długości pasm - są już całkiem długie
Nie zamierzam jednak prostować włosów po każdym myciu, zaraz przed oczami mam spalone pasma, dlatego w zupełności wystarczy mi taka fryzura od święta ;)

A Wy jakie macie stosunek do prostownicy ? ;) 
Robicie sobie czasem taki dzień "tortur" dla włosów?

Trzymajcie się ciepło ;)


środa, 20 kwietnia 2016

Co włosowego znajdziemy w Rossmannie ? | Maski i odżywki

Hej dziewczyny :)

W ostatnich dniach pojawiła się fala postów związanych z promocją w Rossmannie na kolorówkę. Ja nie uraczę Was listą polecanych przeze mnie kosmetyków, bo niczego odkrywczego bym nie napisała, ale za to przypomniałam sobie o serii kosmetyków do włosów dostępnych w tejże drogerii. Pojawiły się już posty o szamponach (klik) oraz o olejach (klik) a dzisiaj przyszedł czas na maski i odżywki.
Tradycyjnie chciałam się skupić na produktach które tylko tam są dostępne, ale znalazło się tam kilka klasyków, które spotkamy w każdym sklepie.

Jeśli chodzi o ofertę Rossmanna, to myślę, że jest w czym wybierać i każda włosomaniaczka znajdzie lub znalazła swój hit. Poznajmy zatem te cuda ;)

Jeśli chodzi o objaśnianie składów, tym razem skupiłam się na składnikach aktywnych ;)
Cena: 17,99 


1.Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Gold (odmłodzenie włosów), 125 ml



Skład:


Aqua, Cetyl Alcohol, Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Colloidal Gold (złoto), Betain, Acetylated Lanolin (acetylowana lanolina), Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum, Benzyl Alcohol, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491, C.I. 19140, C.I. 15985, Geraniol.

2. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Orchid (miękkość włosów), 125 ml

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin , Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Orchis Mascula Flower Extract (ekstrakt z orchidei), Tuber Magnatum Extract (ekstrakt z trufli), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Sorbitan Stearate, Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Talc, C.I. 77007, C.I. 73360, Hexyl Cinnamal.

3. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Pearl (odbudowa włosów), 125 ml

Moja recenzja (klik)

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Glycol Distearate, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Pearl (proteiny perłowe), Collagen (kolagen), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny) Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 77491.

4. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Diamond (wzmocnienie włosów), 125 ml


Skład:



Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Diamond Powder (puder diamentowy), Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Lysine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Calcium Aluminum Borosilicate, Silica, Tin Oxide, C.I. 77891, C.I. 61585, Hexyl cinnamal, Benzyl Salicylate, Limonene, Benzyl Alcohol.



5. Biovax, Glamour, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów, Caviar (nawilżenie włosów), 125 ml


Skład:


Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ceteareth-20, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Caviar Extract (ekstrakt z kawioru), Laminaria Ochroleuca Extract (wyciąg z alg złotych), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Betain, Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny), Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbitan Stearate, Synthetic Wax, Polysorbate 60, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone , Methylisothiazolinone, Citric Acid, Mica, C.I. 77499, C.I. 77891, C.I. 77491, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Maseczki do zadań specjalnych ;) Kuszą ekskluzywnym opakowaniem i zapachem, ponadto posiadają w składzie różne składniki które nie znajdziemy w zwykłej maseczce - chodzi mi tu głównie o złoto, ekstrakt z trufli czy diamenty.
Minusem jest cena, która nie jest adekwatna do pojemności, ale bardzo często są na promocji (po obniżce kosztują 9,99 zł) więc myślę, że wtedy spokojnie można te maseczki zakupić.

1. Maseczka Isana, Oil Care, kuracja z olejkiem arganowym, 150 ml

Cena: 4,99


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Propylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Cetrimonium Chloride Panthenol (pantenol), Quaternium-87, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Benzoate.


2. Odżywka Isana, Oil Care, 200 ml



Cena: 9,99



Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Propylene Glycol, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Behentrimonium Chloride, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Prunus Domestica Seed Oil (olej z pestek śliwy), Panthenol (pantenol), Parfum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Limonene, Isopropyl Alcohol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid

Bardzo dobre kosmetyki, zwłaszcza maska która zachęca przede wszystkim krótkim ale treściwym składem, ponadto kosztuje niewiele bo 5 zł ;) to ulubieniec wielu włosomaniaczek.

1. Alterra, maska do włosów, 150 ml

cena: 9,99


Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil (olej sojowy)*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil (olej z pestek granatu)*, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea)*, Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z nasion krokosza bawierskiego)*, Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy)*, Punica Granatum Fruit Extract (ekstrakt z pestek granatu)*, Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu)*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Panthenol (pantenol), Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol (witamina E), Helianthus Annus Seed Oil (olej słonecznikowy), Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**. 



*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych,

 **pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


2. Alterra, nawilżająca odżywka do włosów, 200 ml



cena: 9,99



Aqua, Alcohol*, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcolhol, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Seed Oil*, Punica Granatum Fruit Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Lauroyl Sarcosine, Sodium Lactate, Hydroxyethylcellulose, Carthamus Tinctorius Seed Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**. *składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych. **pochodzące z naturalnych olejków eterycznych



Skład odżywki jest analogiczny do maski, miejscami jedynie jest zmieniona kolejność składników. Trzeba również uważać na obecność alkoholu który jest dość wysoko. 



Kosmetyki Alterry podobnie jak Isana zawsze się cieszyły dużym powodzeniem, dlatego też znalazły się w moim zestawieniu ;)






Przyszedł czas na klasyki ;) Te odżywki na pewno znajdzie również w innych drogeriach, ale myślę, że warto też poświęcić im chwilę uwagi. Wybrałam przede wszystkim te najpopularniejsze wersje.

Garnier, Ultra Doux, odżywka pielęgnacyjna, olejek z awokado i masło karite

cena; 7,99


Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil (olej palmowy), Behentrimonium Chloride, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Stearamidopropyl Dimethylamine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Isopropyl Alcohol, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado), Citric Acid, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea), Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragrance (FIL C161611/2).



Bardzo fajna emolientowa odżywka za bardzo fajne pieniądze. I wydajna ;)



2. Timotei, drogocenne olejki, odżywka do włosów, 200 ml


Cena: 8,49



Skład:



Aqua, Cetearyl Alcohol, Dimethicone (silikon), Stearamidopropyl Dimethylamine, Jasminum Officinale Flower Extract (ekstrakt z kwiatów i liści jaśminu), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Behentrimonium Chloride, Paraffinum Liquidum (olej mineralny), Amodimethicone (silikon), Cetrimonium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Chloride, Dipropylene Glycol, Disodium EDTA, PEG-7 Propylheptyl Ether, PEG-150 Distearate, Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.



Z tą odżywką jeszcze nie miałam do czynienia, ale ma bardzo fajny, bogaty skład. Już sobie wyobrażam jaki to niezły dociążacz ;) A to wszystko przez to, że wszelkie emolientowe skladniki ( oleje, silikony) są bardzo wysoko w składzie.



Gliss Kur, Oil Nutritive, odżywka ekspresowa, regeneracja 200 ml



Cena: 14,99



Sklad:



Aqua · Cyclomethicone ·(silikon)  Phenyl Trimethicone (silikon) · Dimethiconol (silikon)· Polyquaternium-16 · PEG/PPG-18/18 Dimethicone (silikon) · Lactic Acid · Panthenol (pantenol)  Parfum ·Sodium Benzoate · Cetrimonium Chloride · Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein  · Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy) · Argania Spinosa Oil (olej arganowy) · Butyrospermum Parki (masło shea)· Linalool · Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna)· Limonene · Hexyl Cinnamal · Benzyl Salicylate · Citronellol · Phenoxyethanol · Benzyl Alcohol · Geraniol· CI 15985 · CI 47005


Jedyna odżywka bez spłukiwana, odpowiednio nabłyszcza, ochrania włosy i ułatwia rozczesywanie ;)
Nie kusi mnie specjalnie, ale kto wie..może kiedyś.
Na pewno trzeba uważać keratyne która w nadmiarze może nieźle zaszkodzić.

Garnier Fructis, Oleo Repair 3, odżywka wzmacniająca 200 ml

Cena: 7,99

Skład:

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract (wyciąg z trzciny cukrowej), Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil (oliwa z oliwek), Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty), Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone (silikon), Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract (wyciąg z pestek jabłka), Pyridoxine HCl, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej awokado), Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło shea), Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract (wyciąg ze skórki cytryny), Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance (FIL C169842/1).



Dość bogaty skład odżywki na pewno działa na jej plus ;) nie jestem w stanie wypowiedzieć się na temat jej działania, ale zapach ma obłędny ;)



Nivea, Repair&Targeted Care, 200 ml


Cena: 11,99

Skład: 

Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone (silikon), Panthenol (pantenol), Hydrolyzed Keratin (hydrolizowana keratyna) , Lanolin Alcohol (emolient)(Eucerit®), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia), Oryzanol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Trideceth-6, Trideceth-12, C12-15 Pareth-3, Coco-Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lactic Acid, Citric Acid, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Nieco ulepszona wersja osławionej Nivea Long Repair. Według mnie działa zdecydowanie lepiej i wcale się nie dziwię pozytywnym opiniom.
Moje spotkanie z tą odżywką opisuję tutaj ;)

I to już wszystkie mazidła rossmannowskie które według mojej opinii zasługują na uwagę. Co prawda połowę z nich możemy spotkać nawet w supermarketach, ale bardzo często w Rossmannie możemy spotkać je na promocji, dlatego myślę, że warto tam robić zakupy ;)

Tak zupełnie odbiegając od tematu jak tam pierwszy dzień promocji w Rossmannie na kosmetyki do twarzy ? Był spokój czy prawdziwa wojna o niezmacane produkty ?
W moim Rossmannie obyło się bez większych przygód, kupiłam to co chciałam ;) 
Kosmetyków zmacanych też nie zauważyłam, pojawił się jednak pewien incydent, a mianowicie okazało się, że testery podkładu Bourjois Healthy Mix w tajemniczy sposób zaginęły. Prawdopodobnie ktoś się na nie pokusił. W zasadzie nie wiem jak skomentować takie zachowanie, ale zabić to za mało.

Często kupujecie maski/odżywki w Rossmannie ? Jakie są Wasze ulubione ? 
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii ;)

Trzymajcie się ciepło :)







czwartek, 14 kwietnia 2016

Kallos - wielozadaniowa nieidealna maska :)

Hej dziewczyny ;)

Przeczucie Was nie myli, będzie dzisiaj o Kallosach ;) Nie będzie to jednak żadna recenzja, tym razem skupię się na moich przemyśleniach na temat tych maseczek.

Ciężko mi określić kiedy się zaczął konkretny szał na punkcie tych masek, w każdym razie przyznaję się bez bicia, że i ja padłam ofiarą takiego szału. Kiedyś wydawało mi się, że muszę przetestować każdą, ale to każdą wersję Kallosa - w tym momencie nie mam pojęcia jak chciałam to zrobić, ale cóż, to był czasy kiedy byłam bardziej ortodyksyjną włosomaniaczką, więc wtedy było wszystko możliwe.

Kiedy szał minął ? A no wtedy kiedy odkryłam rosyjskie kosmetyki do włosów :P
A tak naprawdę, to chyba wtedy kiedy odkryłam, że Kallosy nie są takie cudowne jak się wydawało, przynajmniej jeśli chodzi o moje włosy. Okey, nie robią za bardzo im krzywdy, ale gdzie ten super efekt ? Kallosy od zawsze działały dobrze czyli ułatwiały rozczesywanie i nabłyszczały, ale tego akurat wymagałam od odżywki. A trochę Kallosów już ich przetestowałam (keratin, silk, color, blueberry, latte, omega) więc myślę, że mogę się na ten temat wypowiedzieć.

Ale wiecie co ? Mimo tych mankamentów nadal uważam, że to jeden z lepszych kosmetyków włosowych i każda kobieta świadomie dbająca o swoje włosy powinna mieć przynajmniej jedno opakowanie tej maski w szafce.

Opowiem Wam dlaczego.



PROSTOTA SKŁADU:

Każda wersja Kallosa ma inny skład, ale schemat jest ten sam - jeden ze składników aktywnych jest już na 4 miejscu w składzie i najczęściej jest to olej, chyba, że mamy do czynienia z maskami proteinowymi czy nawilżającymi. Następnie mamy już substancję zapachową, więc przykładowo niektóre Kallosy opierają się głównie na wodzie, emoliencie (cetearyl alcohol), antystatyku (cetromonium chloride) oraz na oleju. Po zapachu możemy znaleźć jakiś  dodatkowy ekstra składnik (np. ekstrakt), kilka witamin, dwa lekkie silikony, kwas cytrynowy, kilka konserwantów - przykładowo tak jest w maskach emolientowych.

Dla kogoś taki skład może być wadą, no bo nie ukrywajmy szału nie ma - niestety dla włosów po przejściach maska o takim składzie może nie wystarczyć.
Z drugiej strony z wady można uczynić zaletę - teoretycznie im krótszy skład tym lepszy ;)
Dlatego też Kallos to...

IDEALNA MASKA DO TUNNINGÓW:
Właśnie przez ten krótki skład Kallosy są idealną bazą do tworzenia własnych mieszadeł - dzięki temu, że nie zawierają zbyt dużo składników aktywnych mamy spore pole do wyobraźni. Przypomnijmy, że tunningowanie to dodawanie do gotowych mazideł własnych półproduktów, np tych domowych (jajko czy miód ) jak i tych trudniej dostępnych (hydrolizowana keratyna, pantenol, mocznik)
I tak dzięki tym sposobem możemy stworzyć swoją własną idealną maskę która w pełni dogodzi naszej czuprynie nawet tej najbardziej wymagającej ;)
To naprawdę fajna sprawa o ile lubimy się bawić półproduktami oraz wiemy co nasze włosy lubią i czego w danej chwili oczekują.

KALLOS TO TEŻ IDEALNE MYJADŁO DO WŁOSÓW:
Każda z nas doskonale zna metodę mycia OMO i być może niejeden raz głowiła się którego produktu użyć jako pierwsze O. Myślę, że z Kallosem nie ma takiego problemu, bo poprzez skład ( tak, znowu skład ;P) nadaje się do tego zadania idealnie.
Dlaczego ? Bo zawiera wszystkie potrzebne składniki które pomogą ochronić włosy przed wysuszającym działaniem szamponu ( silikony, oleje)

KALLOS JAKO EMULGATOR OLEJU:
Jeżeli lubisz emulgować olej przed myciem aby mieć pewność, że nie wylądujesz ze smalcem na głowie, to zrozumiałe jest, że nie chcesz w tym celu wykorzystywać swojej ulubionej maseczki. Bo po prostu Ci jej szkoda na taką czarną robotę jak emulgowanie oleju ;) ale Kallos już się spokojnie nada - tym bardziej, jeżeli na Twoje włosy jako maska po myciu działa przeciętnie.
Tak samo Kallos bardzo dobrze się sprawdzi jako baza pod olej - każda z nas zna metodę olejowania na odżywkę. W tym przypadku dobrze się może sprawdzić Kallos Aloe pod olej - podobno potrafi zadziałać cuda.
Jest jeszcze jeden wariant. A mianowicie dodatek tej maski do mieszanki olejowej w sprayu w którym podobnie jak przy tunningu masek możemy użyć swojej wyobraźni oraz wykorzystać wiedzę o naszych włosach ;)

KALLOS JAKO ODŻYWKA B/S
Kallos nie musi być koniecznie odżywką do spłukiwania, z powodzeniem może zostać odżywką bez spłukiwania. Uprzednio musi być jednak odpowiednio rozwodniony. Idealna opcja dla kręconowłosych, które po odżywianiu stylizują czuprynę żelem ;)

KALLOS JAKO IDEALNA OPCJA DLA MINIMALISTEK:
Wyobraźcie sobie osobę, która ma bezproblemowe włosy i w zupełności wystarczy jej aby w miarę sprawnie je rozczesać po spłukaniu maski. Ponadto jakby później były błyszczące, ładnie dociążone ale nieobciążone - to byłby już ideał :)

POJEMNOŚĆ I CENA:
Czyli to co najbardziej charakteryzuje Kallosy ;) W końcu jeden litr to naprawdę już coś. Dla minimalistki to też idealne rozwiązanie. Dla mnie zresztą też, bo w cenie 10 -12 zł mam produkt który umyje mi włosy, zemulguje olej oraz będzie świetną bazą do tunningowania. A ponadto zawsze może mi posłużyć solo jako maska lub odżywka.
Do tego w pakiecie mamy znośne zapachy, estetyczna, nowoczesna etykieta, funkcjonalne opakowanie oraz coraz lepszą dostępność. 

W wielkim skrócie: mimo, że w działaniu mogą być (ale nie muszą) przeciętne, to moim zdaniem, i tak warto trzymać taki słój w szafie, ze względu na tą wielozadaniowość.

Macie podobne odczucia ? Lubicie Kallosy ? A może przymierzacie się dopiero do zakupu ?

Trzymajcie się ciepło ;)





poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Niedziela dla włosów #24 - odżywka Nivea, Repair & Targeted Care

Hej dziewczyny ;)

Dzisiaj śpieszę do Was z Niedzielą dla włosów - bardzo dawno nie pojawił się post z tej serii, chyba właśnie od momentu kiedy Anwen ją zakończyła. Powiem szczerze, że to nie było celowe, bo chociaż od tamtego czasu wiele razy dogadzałam swoim włosom, ale nigdy się nie składało tak, żeby od razu tą pielęgnację udokumentować ;)
Dzisiaj jednak jest inaczej, o czym przekonacie się zaraz.

Jak sam tytuł posta wskazuje, tym razem zdecydowałam się przetestować nową odżywkę Nivei - ostatnio jest wielki szał na te kosmetyki, byłam dość ciekawa jak moje włosy na nie zareagują. Nie chciałam jednak kupować pełnowymiarowych opakowań, ale z pomocą przyszły mi próbki które otrzymałam już jakiś czas temu ;) Właśnie wczoraj nadszedł ten dzień kiedy zdecydowałam się otworzyć jedną z nich, czyli saszetkę z odżywką. 

Dlaczego tylko odżywka ? Oczywiście szampon też chcę przetestować, ale przyznaję, że troszkę bałam się połączyć oba produkty...właśnie ze względu na hydrolizowaną keratynę. W nadmiarze potrafi mi naprawdę nieźle zaszkodzić, dlatego nie chciałam ryzykować, tym bardziej, że tydzień temu zaserwowałam włosom niezłą bombę proteinową. 

Oczywiście i tak miałam lekkie obawy, co do odżywki, bo wciąż mam w pamięci Nivee Long Repair i nie chciałam powtórki, ale ryzyk fizyk, prawda ?

Ale najpierw od początku, jak wyglądała wczoraj moja pielęgnacja:

Olejowanie na sucho: olej z nasion bawełny na dwie godziny.
Mycie: mydło cedrowe Bania Agafii 
Odżywianie po myciu: odżywka Nivea, Repair & Targeted Care na 15 minut (poszła niecała saszetka)

Odżywkę nakładało się bardzo łatwo, ponadto pięknie pachnie (duży plus ;P )
Po spłukaniu odżywki, włosy pozostawiłam do wyschnięcia. Przed pójściem spać, wtarłam  we włosy odrobinę olejku Mythic Oil i związałam je. 

Dzisiaj wyglądają tak:



O samych efektach ciężko mi mówić, bo od momentu kiedy obcięłam włosy, to muszę powiedzieć, że po każdej odżywce czy masce wyglądają tak samo - wyglądają na odżywione, są miękkie i błyszczące. 
Tak było i teraz, chociaż czuję, że włosy zwłaszcza w górnych partiach są mega wygładzone i milusie w dotyku - cały czas się głaskam ;) 
Spodziewałam się także sporego dociążenia, ale o dziwo nic takiego się nie pojawiło. Na szczęście włosy się nie spuszyły, ale dla odmiany są puszyste.
Miłym akcentem jest również fakt, że ten przecudny zapach się utrzymuje we włosach - oprócz głaskania ciągle również się wącham xd 



Czy ta próba zachęciła mnie do zakupu tej odżywki ?
Poniekąd tak, ale...nie wiem czy warto kupować kolejny kosmetyk który działa dobrze ale jednak podobnie jak inne odżywki i maseczki z mojego pudełka. A szkoda, bo widzę, że to naprawdę fajna odżywka - być może przyjdzie na nią czas kiedy zdenkuje część swoich włosowych zapasów ;)
Na pewno plusem jest fakt, że jest o niebo lepsza od NLR - przynajmniej według mnie. 
A na ten moment pozostaje mi przetestować jeszcze szampon :)

A teraz małe przypomnienie, lub jak kto woli prośba ;P

Być może pamiętacie moje ogłoszenie parafialne podczas którego bardzo prosiłam Was o kontakt e-mailowy jeżeli miałyście udokumentowaną jakąś kurację suplementacyjną - niestety nie mogę brać pod uwagę wcierek ale mogły to być naturalne sposoby suplementacji jak np. drożdże, napary ziołowe, siemię lnianę, czy też te mniej naturalne czyli tabletki lub kapsułki. I tak naprawdę to nie ma znaczenia czy kurację zakończyłyście miesiąc temu czy dwa lata temu. To bez znaczenia, o ile pamiętacie swoje spostrzeżenia ;)
Niestety na osoby z mojego otoczenia nie mogę prosić o taką przysługę, gdyż nikt nie jara się suplementacją, dlatego liczę na Was ;)

Skąd taki mały spam ?
Niestety do tej pory zgłosiła się tylko jedna osoba - swoją drogą bardzo jej dziękuję ;*
Przyznaję, że jestem trochę tym faktem rozczarowana, bo być może przez to moja praca licencjacka ulegnie lekkiej przemianie, a jednak nie chciałabym tego. 

W razie czego oto mój e-mail: madziulak22@gmail.com

Na chwilę obecną to chyba tyle ;)

Co myślicie o tej odżywce ? Miałyście okazję ją testować? 

Trzymajcie się ciepło ;)


poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Mydło cedrowe Bania Agafii

Hej dziewczyny ;)

Troszkę mnie tutaj nie było...święta świętami, ale generalnie ostatnio dopadło mnie coś w stylu blogowego wypalenia się. Chyba potrzebowałam pewnej przerwy, oddechu, ale myślę, że powoli ta przypadłość mija i spokojnie mogę pisać dalej dla Was, a tematów i inspiracji nie brakuje, oj nie ;)

Dzisiaj przedstawię Wam pewnego przyjemniaczka, myślę, że już bardzo dobrze Wam znanego - ilekroć czytałam o nim opinie, tak zawsze trafiałam na same pozytywy. Postanowiłam to sprawdzić i myślę, że mogę już na jego temat się wypowiedzieć. 
O jakim kosmetyku mowa ? 

Już sam tytuł posta mówi wszystko - jego głównym bohaterem jest Mydło cedrowe Banii Agafii

BANIA AGAFII - MYDŁO CEDROWE DO CIAŁA I WŁOSÓW 


OPIS PRODUCENTA:
Mydło cedrowe, zawiera ekstrakty roślinne i oleje o właściwościach pozwalających zachować młodość ciała oraz siłę i blask włosów.
Olej syberyjskiego cedru - jest źródłem witamin, mikroelementów, aktywnie regeneruje uszkodzoną strukturę włosów, chroni przed szkodliwym wpływem promieniowania UV.
Bażyna bajkalska - zawiera flawonoidy które sprzyjają odżywieniu skóry głowy i wzmocnieniu cebulek włosowych. 
Żywica sosnowa - dzięki wysokiej zawartości olejków eterycznych, wzmacnia ochronne właściwości skóry.
Jagody czerwonego jałowca - bogate w kwasy organiczne, odżywiają i nawilżają
Organiczny olej arniki - zawiera garbnik i witaminę C, zapobiega pojawieniu się łupieżu i wypadaniu włosów.
Mydlnica lekarska - jest naturalnym środkiem myjącym.

SKŁAD:
Aqua, Pinus Sibirica Oil (olej syberyjskiego cedru), Sorbitol (zwiększa lepkość kosmetyku, humektant), Sodium Cocoyl Isethionate (łagodny środek myjący), Sodium Methyl Cocoyl Taurate (środek myjący), Stearic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Empetrum Sibiricum Extract (bażyna bajkalska), Juniperus Oxycedrus Extract (jałowiec), Organic Arnica Montana Oil (arnika), Saponaria Officinalis Extract (mydlnica lekarska), Pinus Sylvestris Tar (Empetrum), Cedrus Deodara Oil (cedrowy olejek eteryczny), Guaiacum Officinale Balm (gwajakowiec), Caramel, Chlorophylin Copper Complex, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid.

MOJE ODCZUCIA:
Z technicznych spraw: mydełko znajdziemy w słoiczku o pojemności 300 ml. Spokojnie można zobaczyć ile produktu już zużyłyśmy. Ponadto po otwarciu zobaczymy plastikowe wieczko - w niczym ono nie przeszkadza ale tak naprawdę nie jest ono niezbędne. Pod wieczkiem zobaczymy konsystencję mazidła - jest w pięknym bursztynowym kolorze ;) 
 

Na pierwszy rzut oka widać, że konsystencja jest gęsta i ciągnąca się. Mimo tego jednak bez problemu można nabrać produktu na palce. 
Zapach jest mocny, typowo leśny i dość intensywny.


Etykieta jest przejrzysta i miła dla oka - utrzymana jest w leśnym klimacie, a na wieczku widnieje słynne rosyjskie logo ;)

Przejdźmy do działania :)

ŚWIETNIE SIĘ PIENI
I za to wielki plus - wystarczy nabrać niewielką ilość mydła, dobrze go wmasować w skórę głowy i już po chwili mamy bardzo dużo piany. Dzięki temu mydło jest mega wydajne ;)

DOBRZE OCZYSZCZA SKÓRĘ GŁOWY
Po każdym myciu włosy są oczyszczone, odświeżone i odbite u nasady 

ŚWIETNIE DOMYWA OLEJE
Potwierdził to mój test - polegał on na tym, że naolejowałam włosy dość solidną porcję oleju, po czym po paru godzinach umyłam włosy mydłem. Po myciu nie nakładałam już żadnej maseczki. A jaki wyszedł efekt ? Świetny - zero obciążenia, włosy były takie, jakie powinny być po olejowaniu. Czyli błyszczące i elastyczne. 

NIE WYSUSZA WŁOSÓW NA DŁUGOŚCI
Standardowo umyłam też włosy samym mydełkiem - następnie nie nakładłam już niczego tylko pozostawiłam je do wyschnięcia. 
Czy tym razem mydło się spisało ? Nie do końca - co prawda obyło się bez przesuszenia, ale włosy wyglądały dość zwyczajnie, więc wolę jednak nałożyć odżywkę lub maskę po myciu.

PRZEDŁUŻA ŚWIEŻOŚĆ WŁOSÓW
Zauważyłam, że na trzeci dzień po myciu, włosy wyglądają całkiem w porządku, co uważam za mały sukces ;) 

NIE PODRAŻNIA SKÓRY GŁOWY ANI NIE POWODUJE ŁUPIEŻU
Poraz kolejny moja skóra głowy udowodniła, że nie straszne jej rozmaite szampony - i te delikatne i te mocniejsze

PODBIJA SERCA INNYCH KOBIET ;)
A konkretniej mojej siostry :) Pewnego razu chciała pożyczyć ode mnie jakieś myjadło które "dobrze się pieni". Bez zastanowienia podałam jej mydło cedrowe, zupełnie nie zwracając uwagi na jej krzywe spojrzenia (czy aby to to na pewno się dobrze pieni? ;>)
Po chwili jednak zadowolona przyznała mi rację, a samo mydło spodobało jej się na tyle, że planuje kupić swój własny egzemplarz.

NADAJE SIĘ TAKŻE DO MYCIA CIAŁA
Generalnie mydło zakupiłam z myślą o włosach, ale zdarzyło mi się go również użyć do ciała. Nie mam zastrzeżeń - dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza jej. Mimo tego jednak wolę inne produkty do mycia ciała ;)

W zasadzie mydło spełnia wszystkie podstawowe warunki - jest super wydajne, dobrze się pieni, oczyszcza, domywa oleje. Nie obciąża, a wręcz przeciwnie, przedłuża świeżość czupryny. W moim przypadku przedłuża o jakieś pół dnia, ale to i tak bardzo dobrze ;)
Jak widać są praktycznie same plusy...a minusy ? Cóż dla mnie prooblemem jest słaba dostępność produktu stacjonarnie. Mieszkam w małym mieście i niestety do tej pory mydełka nigdzie nie znalazłam ;( 
Na szczęście są jeszcze sklepy internetowe :)
A cenowo ? Tak naprawdę co sklep to inna cena, ale średnio mydełko kosztuje ok. 15 zł. 

PODSUMOWUJĄC:
Jestem jak najbardziej na tak! Myślę, że powyższe punkty udowadniają, że mydło cedrowe jest naprawdę godnym uwagi delikatnym myjadłem - jeżeli takie preferujesz, to na pewno warto spróbować :)
Osobiście na pewno kupię kolejne opakowanie mydła jak tylko będzie okazja, mimo, że w kolejce do testowania czekają już na mnie kolejne szampony. 


Znacie, lubicie, co o nim sądzicie ?
A może kogoś skusiłam ? :)
Trzymajcie się ciepło :)