sobota, 23 kwietnia 2016

Dzień z życia włosa - wyprostowane ;)

Hej dziewczyny ;)

Jak każda kobieta mam czasem ochotę na pewną odmianę i tak właśnie było teraz. Zwykle nie stylizuję włosów w żaden sposób, pozostawiam je same sobie, dzięki czemu mam przyjemność paradowania w falach. Na swój sposób są nawet urocze o ile odpowiednio je wcześniej odżywię, ale czasem mam taki kaprys sięgania po prostownicę ;) Tak było i tym razem, a ponadto zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie pokazywałam Wam moich włosów w prostej wersji.
Czas to nadrobić, dlatego zapraszam na dalszą część posta.

Na początek, jak wyglądała pielęgnacja przed stylizacją ?


Nie olejowałam włosów, od razu przystąpiłam do mycia. Tym razem jako myjadło posłużył mi szampon Farmony Acai&Volume, Jest to obecnie najmocniejszy szampon w moich zbiorach i to jemu powierzyłam zadanie oczyszczenia mojego skalpu - zaczął się niestety buntować, a konkretniej pojawił się łupież.. Na szczęście szampon pomógł, ale czuję, że powinnam też zafundować skalpowi peeling cukrowy, ale to plan na następne mycie ;)

Włosy podczas mycia umyłam oczywiście odżywką - Kallosem Blueberry.

Po myciu przystąpiłam do minimalistycznego odżywiania. Nie miałam zbyt wiele czasu bo śpieszyłam się na autobus, dlatego tym razem postawiłam na sprawdzony kosmetyk, a mianowicie na ekspresową maskę Bania Agafii. Wmasowałam ją we włosy dokładnie na 5 minut, po czym ją spłukałam.

Po spłukaniu, pozwoliłam włosom lekko się podsuszyć, a następnie wtarałam odrobinę olejku Mythic Oil, aby ochronić końcówki. Następnie sięgnęłam już po moje ulubione urządzenie - czyli suszarkę :)

Wiecie jak wygląda moje suszenie ? Chłodny nawiew na sporych obrotach, głowa w dół i suszyyymy ;) Zawsze wtedy liczę na jakąś mega objętość, która rzeczywiście jest, ale krótkotrwała.

Co po suszeniu ? Zabezpieczanie końcówek i prostownica - kiedyś moja przyjaciółka, dzisiaj tylko dobra znajoma na specjalne okazje i moje kaprysy. W takiej roli spisuje się świetnie, bo potrafi mnie całkowicie odmienić i pewnie już tak pozostanie.
Oczywiście nadal się śpieszyłam na autobus, ale w końcu dałam radę ;) Jedynie co to jakimś prawem włosy z tyłu głowy były dziwnie przetłuszczone - chyba źle spłukałam maskę, a to akurat czysta złośliwość w chwili kiedy czas mnie goni.

Przetłuszczone miejsca spryskałam suchym szamponem (mój niezawodny sposób), a przy okazji udało mi się je trochę unieść włosy u nasady.

Teraz najważniejsze, czyli zdjęcia ;)

A konkretniej 50 twarzy moich włosów:


Wszystkie z lampą. 


Pierwsze z lewej z lampą, dwa kolejne już bez.

Niestety moje włosy nie są oszałamiającą taflą, perfekcyjnie wyglądały jedynie zaraz po rozczesaniu TT. Widać, że mają lekką tendencję do strączkowania, oraz nadal plątają się, ale mimo tego jestem zadowolona z efektów. Czupryna wygląda przede wszystkim zdrowo ;) Ponadto suchy szampon dobrze się spisał, ładnie odbił włosy u nasady a ponadto przedłużył ich świeżość - nawet w momencie kiedy publikuję posta włosy wyglądają całkiem przyzwoicie, a cały rytuał pielęgnacyjny odbył się przedwczoraj.
Jestem także mile zaskoczona co do długości pasm - są już całkiem długie
Nie zamierzam jednak prostować włosów po każdym myciu, zaraz przed oczami mam spalone pasma, dlatego w zupełności wystarczy mi taka fryzura od święta ;)

A Wy jakie macie stosunek do prostownicy ? ;) 
Robicie sobie czasem taki dzień "tortur" dla włosów?

Trzymajcie się ciepło ;)


17 komentarzy:

  1. Wolę zakręcić włosy na lokówkę :) Nie prostowałam włosów chyba ze 3 lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej unikam prostownicy ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiło mnie co innego niż proste włosy - skąd wiesz że minęło 5 minut wmasowywania odżywki? :D Ja zawsze zbyt szybko się zaczynam robić zniecierpliwiona, no i wychodzi że nawet nie wytrwam minuty. Zastanawia mnie czy masz jakiś stoper czy coś, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ze stoperem może nie chodzę, ale ogólnie jeśli chodzi o trzymanie odżywki/maski, to lubię kontrolować czas choćby przez zegar w telefonie ;P Ale to prawda, ja też się zawsze niecierpliwię, dlatego w czasie tych 5 minut robię jakiś peeling, nakładam krem na twarz czy myję zęby :)

      Usuń
  4. Ja mam proste włosy z natury i nigdy w życiu nie widziały prostownicy. Za to marzą mi się fale, ale praktycznie moje włosy nie nadają się do kręcenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to moje nigdy nie widziały lokówki ;)

      Usuń
  5. Fajnie widać stopniowanie w takich prostych włosach;) Ja od czasu do czasu sięgam po prostownicę, taki mój jedyny grzeszek;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czasami sięgam po prostownicę, ale zdarza się to sporadycznie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie prostuję, bo z natury mam proste, Twoje włosy są piękne <3.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już nie pamiętam, kiedy miałam prostownicę w rękach. Za to suszę namiętnie, ostatnio co mycie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj bez suszarki naprawdę czasem jest ciężko się obejść ;)

      Usuń
  9. Nie prostuję włosów od prawie 2 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz prostownice są inne niż kiedyś i ja myślę że użycie jej od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Również używam prostownicy "od święta", zazwyczaj prostuje włosy na specjalne okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja od czasu do czasu używam prostownicy :p moje włosy niestety są falowano-kręcone :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony ślad, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej, będzie mi wtedy bardzo miło :)
Odwiedzam każdego komentującego, dlatego reklama jest zbędna :)
Pozdrawiam ciepło :)